Ceny ropy zepchnęły na drugi plan kurs franka szwajcarskiego. Sankcje USA odbiją się na naszych portfelach

dr Przemysław Kwiecień/AIP
Mariusz Kapała / Polska Press
Udostępnij:
W środę w pewnym momencie notowania niklu rosły o ponad 10 proc., aluminium drożało o ponad 5 proc. i był to jedenasty (!) kolejny dzień zwyżki. Czwartek przynosi kontynuację tych potężnych ruchów. Wszystko przez sankcje lub spekulacje na temat sankcji, które USA ma nałożyć na Rosję w odwecie za jej udział w ataku chemicznym w Syrii.

O ile jednak silne wzrosty cen tych metali robią wrażenie, dla światowej gospodarki i rynków nie ma to kluczowego znaczenia. Inaczej sprawy mają się z cenami ropy, które rosną po raz kolejny – baryłka gatunku Brent kosztuje już ponad 73 dolary. Tu zagrożenie jest realne.

Będą sankcje czy ich nie będzie? W Białym Domu, chciałoby się powiedzieć „jak zwykle”, panuje spore zamieszanie i różni przedstawiciele administracji Trumpa wydają różne oświadczenia. Ta niepewność widoczna jest na rykach surowców, gdzie w ostatnich dniach dochodzi do ogromnych wahań cen. Sytuacja ta może nie pozostać obojętna dla światowej gospodarki.

W środę w pewnym momencie notowania niklu rosły o ponad 10 proc., aluminium drożało o ponad 5proc. i był to jedenasty (!) kolejny dzień zwyżki. Czwartek przynosi kontynuację tych potężnych ruchów. Wszystko przez sankcje lub spekulacje na temat sankcji, które USA ma nałożyć na Rosję w odwecie za jej udział w ataku chemicznym w Syrii. O ile jednak silne wzrosty cen tych metali robią wrażenie, dla światowej gospodarki i rynków nie ma to kluczowego znaczenia. Inaczej sprawy mają się z cenami ropy, które rosną po raz kolejny – baryłka gatunku Brent kosztuje już ponad 73 dolary. Tu zagrożenie jest realne.

Od hossy na rynku ropy sprzed dekady powtarza się, że jej znaczenie dla gospodarki nie jest już tak duże jak w latach 70-tych, kiedy to mieliśmy do czynienia z kryzysem naftowym. To fakt, jednak drożejąca ropa może być niebezpieczna. Przede wszystkim największe silniki globalnej gospodarki są importerami netto energii. Strefa euro, Chiny, Japonia polegają na imporcie ropy i to dzięki niskim jej cenom udało się wygenerować tak istotną poprawę koniunktury w latach 2016-2017.

Ponad dwukrotny wzrost cen od dołka sprzed dwóch lat oznacza, że teraz trzeba będzie płacić dużo wyższe rachunki. To nie jedyne ryzyko. Nawet bez drożejącej ropy jesteśmy na etapie zacieśniania polityki pieniężnej. Wzrost cen energii w takim momencie będzie powodował wzrost wskaźników inflacji i zachęcanie banków centralnych do szybszego podnoszenia stóp procentowych.

Dlaczego? Ponieważ w warunkach dobrej koniunktury łatwiej jest o tzw. efekty drugiej rundy, czyli utrwalenie wyższej inflacji poprzez wzrost płac.

Warto cofnąć się do lat 2007-08, kiedy rekordowo droga ropa miała nie być problemem a jednak skłoniła największe banki centralne do podwyżek stóp procentowych tuż przed wybuchem kryzysu finansowego. Ponownie EBC podnosił stopy w 2011 roku, tuż przez apogeum eurokryzysu. Obecnie gospodarka i rynki jak nigdy wcześniej uzależnione są od taniego pieniądza i szybsze podniesienie jego kosztu może być obecnie ryzykiem numer jeden. Sam wzrost cen ropy powyżej 70 dolarów za baryłkę może być już niepokojący.

Czy może drożeć dalej? Coraz częściej mówi się o 80, a nawet 100 dolarach. Takiej ceny chciałaby Arabia Saudyjska, która dzięki temu drożej sprzedałaby swoje aktywa. Klucz jest jednak w rękach Stanów Zjednoczonych. Bez zerwania porozumienia nuklearnego z Iranem taki wzrost cen jest nierealny, a wręcz fundamenty przemawiałyby za przeceną. Wydaje się, że w interesie USA nie jest kolejny kryzys i światowe spowolnienie, ale warto pamiętać, że w otoczeniu Trumpa są politycy, którzy stawiają pewne cele polityczne powyżej kalkulacji ekonomicznych (nawet jeśli te miałyby się później odbić rykoszetem na polityce). Dlatego niczego nie można do końca wykluczyć. Jedno jest pewne, w interesie Polski z pewnością wyższe ceny ropy nie są.

Przechodząc do aktualnej sytuacji na rynku walut widzimy nadal relatywnie taniego franka – na parze EURCHF cały czas trwa próba pokonania bariery 1,20, a to sprzyja spadkowi kursu CHFPLN. Jednak ceny ropy zepchęły tę kwestię na drugi plan.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Ceny ropy zepchnęły na drugi plan kurs franka szwajcarskiego. Sankcje USA odbiją się na naszych portfelach - Strefa Biznesu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie