Chile kolejną ofiarą geniuszu Van Gaala [zdjęcia]

Krzysztof Kawa, Sao Paulo
Holandia - Chile.
Holandia - Chile. Grzegorz Wajda
To był mecz, w którym wreszcie zobaczyliśmy na tych mistrzostwach prawdziwe zderzenie Ameryki Południowej z Europą. W starciu pogromców mistrzów świata górą stary kontynent.

Te zderzenia piłkarskich cywilizacji dopiero nadchodzą, nasycimy się nimi od 1/8 finału, gdy staną się nieuniknione i gdy liczyć się będzie tylko zwycięstwo. Wczoraj mieliśmy przedsmak, bo gra nie toczyła się o awans, ale o miejsce w grupie. Fakt, stawka była wysoka, bo gorszy musiał się liczyć ze stawieniem czoła w następnej rundzie Brazylii. Tyle że Holendrom wystarczył w tej rozgrywce remis.

Dlatego nieobecność Robina van Persiego wcale nie musiała być dotkliwa. Tym bardziej, że był przecież na boisku Arjen Robben. W pierwszej połowie piłkarzowi Bayernu Monachium zamarzyła się akcja w stylu Diego Maradony tudzież Leo Messiego i tylko centymetrów zabrakło, byśmy byli świadkami nie tylko pięknego rajdu od połowy boiska, ale i gola. Starał się także Jermain Lens, ale Louis van Gaal nie będzie miał wyrzutów sumienia z powodu posadzenia go na ławce, gdy do gry wróci Van Persie. Ci, którzy grali znacznie krócej od napastnika Dynama Kijów, Leroy Fer i Memphis Depay, zrobili swoje. Pierwszy przyłożył się do główki po zagraniu Daryla Janmaata, drugiego obsłużył Robben i Holandia jest pierwszą drużyną, która w trzech meczach nie straciła na mundialu nawet punktu.

Obie drużyny rozbiły Hiszpanię, grając trójką, czy raczej piątką defensorów. System z trzema stoperami i dwoma bocznymi obrońcami, którzy w trakcie akcji ofensywnej błyskawicznie zamieniają się w pomocników, święci triumfy na mistrzostwach. To taktyczna nowinka, pokazująca, że futbol wciąż ewoluuje, a co bardziej lotni trenerzy umieją korzystać ze znanych rozwiązań, modyfikując je z duchem czasu. Teoretycznie defensywne ustawienie jest zabójczo skuteczne, pod warunkiem, że trener potrafi dobrać odpowiednich wykonawców.

Tym razem Holendrzy zagrali czwórką obrońców, aczkolwiek Dirk Kuyt, wciąż ceniony przez kolejnych selekcjonerów stary lis z Fenerbahce Stambuł, mocno wspierał Daleya Blinda po lewej stronie boiska i w zasadzie zamknął drogę do bramki Alexisowi Sanchezowi. Z drugiej strony do pracy w defensywie przykładał się Robben. A ponieważ Arturo Vidal, z trudem postawiony na nogi przed mundialem, pozostał na ławce rezerwowych, zaś Jorge Valdivia wszedł dopiero po przerwie, bardzo szybko stało się jasne, że Chilijczycy są za słabi, by wycisnąć holenderską pomarańczę. Dwa minimalnie chybione strzały Felipe Gutierreza i kilka efektownych padów Sancheza w polu karnym to za mało, by postawić się wicemistrzom świata.

Van Gaal dzień przed spotkaniem na Arena Sao Paulo wściekał się na FIFA, że układ kalendarza spotkań sprzyja Brazylii, która grała, znając wynik tego meczu i mogła, jak się wyraził, "wybrać sobie rywala". Krytykował też wybór na rozjemcę sędziego z Gambii. Wczoraj mieliśmy na konferencji prasowej akt drugi. Zaczęło się niewinnie, gdyż Holender bez cienia ironii w głosie stwierdził, iż sędziowanie było wyśmienite. Później nie dał się sprowokować do polemiki z trenerem Chile. Wreszcie jednak doczekaliśmy się na prawdziwy wybuch ekspresji selekcjonera, gdy jeden z dziennikarzy zapytał go o to, dlaczego Holandia zagrała defensywnie. Najpierw odbił piłeczkę i sam zadał pytanie "jak pan zdefiniuje pojęcie futbolu ofensywnego?", a nie doczekawszy się satysfakcjonującej odpowiedzi pociemniał na twarzy i dał nam prawdziwy wykład z taktyki.

- Potrafiliśmy zneutralizować Chile, w pierwszej połowie miało tylko jedną okazję, "główkę" Gutierreza. Po przerwie także mieliśmy więcej sytuacji. Nie mogłem pozwolić, by biegający przy liniach po obu stronach boiska Isla i Mena mieli swobodę na dośrodkowania do Sancheza i Vargasa. Dlatego Kuyt i Robben mieli zadanie im to uniemożliwić. Każdy piłkarz w mojej drużynie musi za kimś biegać. To obowiązuje w każdym meczu, musi to robić Van Persie i każdy inny! - grzmiał Van Gaal, dodając na zakończenie: - Wszystkie decyzje, jakie podejmuję sprowadzają się tylko do tego, by zdobyć jedną bramkę więcej niż rywal. Nic więcej się dla mnie nie liczy.

Holender wygrał taktyczną wojnę po raz trzeci na tych mistrzostwach. Upokorzeni przez jego geniusz Hiszpanie wczoraj wygrali z Australią 3:0, ale zwycięstwo miało wymiar jedynie prestiżowy. Co ciekawe, po raz ostatni Hiszpanie zdobyli trzy gole w jednym meczu na mundialu jeszcze przed początkiem "złotej ery", bo osiem lat temu, w meczu z Tunezją. Mistrz świata wraca do domu po zajęciu trzeciego miejsca w grupie. Hiszpanie nie przeżywają już mundialu, ale emocjonują się decyzją Vicentego del Bosque. Selekcjoner zapowiedział, że najpóźniej w przyszłym tygodniu ogłosi, czy zrezygnuje z prowadzenia kadry.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie