Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Chorwacja Brazylią Europy, nie to raczej Brazylia jest Chorwacją Ameryki. Agent piłkarski Żankarlo Simunić wietrzy kolejną sensację

Jacek Kmiecik
Jacek Kmiecik
Chorwaccy kibice gotowi na spotkanie z „Albicelestes”
Chorwaccy kibice gotowi na spotkanie z „Albicelestes” EPA/PAP
Żankarlo Simunić, były bramkarza Polonii Warszawa, obecnie chorwacki menedżer piłkarski z agencji HBR, opowiedział nam o fenomenie reprezentacji Chorwacji, odniósł się także do czekającej go transferowej gorączki pomundialowej, a także pracy na chorwackim i polskim rynku „nogometnym”. Przekonajcie się, jakie szanse dał swojej drużynie narodowej z reprezentacją Argentyny tuż przed rozpoczęciem pierwszego półfinału mistrzostw świata 2022 w Katarze?

Czy awans do półfinału reprezentacji Chorwacji jest dla ciebie zaskoczeniem?
Troszeczkę jest. Nadzieja była, że możemy coś na tych mistrzostwach zrobić. Ale nikt nie przypuszczał, że znowu będzie tak pięknie. Drugie miejsce na mundialu w Rosji cztery lata temu, miało się już nigdy nie powtórzyć. A znowu przeżywamy wspaniałe chwile. Nic, tylko się cieszyć. Mówią, że nic dwa razy się nie zdarza, ale to widocznie nie dotyczy Chorwacji.

Z czego się wziął ten świetny wynik reprezentacji Chorwacji?
Najważniejsze dla chłopaków, to gra bez presji. Oni już nic nie muszą, a tylko mogą. Podchodzą do tego bez obciążenia, myślą tylko o najbliższym meczu, a nie o tym, co może wydarzyć się później. Celem było wyjście z grupy. To się powiodło, a potem bez presji przeszli Japonię i Brazylię. Tak samo podejdą do meczu z Argentyną.

Kiedyś o byłej Jugosławii mówiło się, że w piłce nożnej jest to Brazylia Europy, a okazało się, że współcześnie to Chorwacja jest Brazylią Europy.
A może to Brazylia jest Chorwacją Ameryki? Oczywiście, to żart. Brazylia to piłkarska potęga. Nam udało się ją przejść. Ale wiem, że na dziesięć meczów z „Canarinhos” może dwa zakończylibyśmy wygraną. Teraz przypadł nam jeden z tych dwóch meczów. Brazylia ma wspaniałych piłkarzy, kapitalnie wyszkolonych technicznie, wirtuozów futbolu. Zresztą co tutaj porównywać, w Brazylii jest siedem milionów zarejestrowanych piłkarzy, a cała Chorwacja liczy raptem cztery miliony wszystkich mieszkańców. Naprawdę mają w czym wybierać i z czego tworzyć drużynę, ba, setki drużyn. Oni mogliby spokojnie wystawić z dziesięć drużyn narodowych na mundial. Nam jednak udało się sprawić niespodziankę. Sprawiliśmy sobie przedwczesny prezent pod choinkę. Miałem polecieć na ten półfinał, ale musiałem zawrócić z lotniska. Nie zdążyłem zarezerwować biletu przez szwankujący w Katarze system Hayya. To jest w ogóle ogromny problem. Pięćdziesięcioro kibiców zawrócono z powodu niewydolności Hayya na mecz z Brazylią. Z Argentyną chyba nawet jeszcze więcej. Ale na mecz o trzecie miejsce lub finał polecę odpowiednio wcześniej.

A jak będzie dzisiaj z Argentyną?
Łatwiej niż z Brazylią na pewno nie będzie. Argentyna, moim zdaniem, jest nawet lepiej poukładaną drużyną, tworzącą większy monolit. Argentyna weszła do czwórki i to ją też będzie niosło. Zrzucili z siebie ten ciężar odpowiedzialności za awans. No i mają Leo Messiego, którego brakuje Brazylii. Neymar to jednak półka niżej.

Chorwacja natomiast ma Lukę Modricia.
Messi to Messi, Modrić też jest świetny, ale jednak nie tak dobry jak Messi, najlepszy obecnie piłkarz na planecie. Nie zawsze jednak najlepsi wygrywają. Nic dwa razy się nie zdarza, ale Chorwacja temu zaprzecza. Może znowu nam się uda, kto to wie? Na poprzednich mistrzostwach pokonaliśmy Argentynę, ale to było w grupie, a nie w półfinale. Naszą siłą jest pomoc. Tak było i na mundialu w 1998 roku, kiedy zajęliśmy trzecie miejsce. Grali w niej Zvonimir Boban, Robert Prisinecki, Aljosa Asanović. Cztery lata temu w Rosji mieliśmy w środku Modricia, Ivana Rakiticia, Marcelo Brozovicia. Teraz mamy znowu Modricia, Brozovicia i Mateo Kovacicia. Doświadczenie też u nas odgrywa znaczącą rolę. Na siedem ostatnich mundiali, nasza reprezentacja wystąpiła w sześciu. Nie było nas tylko w Republice Południowej Afryki. Trzy razy wychodziliśmy z grupy. Nie udało się nam przejść do fazy pucharowej w Korei i Japonii, Niemczech i Brazylii. Jesteśmy ograni na tego typu turniejach. Mamy też świetnego bramkarza Dominika Livakovicia i solidnych rezerwowych, którzy zarówno w meczach z Kanadą, Japonią i Brazylią zdołali utrzymać wynik. Zespół trzyma się razem. Nie ma większych sporów czy kłótni, jak to bywa choćby w reprezentacji Serbii.

Trener też nie przeszkadza zawodnikom.
Zlatko Dalić jest bardzo inteligentnym szkoleniowcem, „socialnym”, życiowym człowiekiem. Potrafi pogadać z piłkarzami i ich wysłuchać, jak ojciec. A poza tym otoczył się świetnym sztabem, byłymi klasowymi piłkarzami, takimi jak Mario Mandżukić, Ivicia Olić czy Vedran Ćoruka. „Mandżu” i Ćorluka byli u niego zawodnikami cztery lata temu. Poza tym Marijan Mrmić – trener od bramkarzy czy ich drugi szkoleniowiec Dražen Ladić – obaj byli bramkarzami na mundialu w 1998 roku.

Livakovicia znakomicie przygotowali do obrony rzutów karnych.
Zgadza sie. Dali mu super rady. Powiedzieli, żeby był spokojny i wyczekał strzelca do końca. Miał to czucie. Podobnie jak Danijel Subašić, który bronił na mistrzostwach świata 2018 w Rosji. Oni obaj z sobą razem trenowali. Obaj pochodzą z Zadaru, gdzie się spotykali i wspólnie ćwiczyli. Zresztą ja też pochodzę z Zadaru.

Widocznie Zadar to kopalnia i kuźnia bramkarskich talentów.
Całkiem możliwe. Coś w tym musi być.

Na czym polega ten chorwacki fenomen? Przecież infrastruktura piłkarska u was leży i kwiczy.
Infrastruktura nie jest słaba, ona jest gorzej niż bardzo słaba. To kompletna katastrofa. Ale podobno piłkarskie talenty rodzą się na fatalnych, dziurawych i wyboistych boiskach – wówczas młodzi mogą lepiej wyszkolić technikę. A tak poważnie, to nasze stadiony pamiętają lata sześćdziesiąte. Nowy obiekt budują tylko w Osijeku, ale tylko dlatego, że właścicielami klubu są Węgrzy. A z czego biorą się te nasze talenty? Myślę, że z chęci dorównania dawnym gwiazdom. To najbardziej motywuje młodzież. Modrić pozazdrościł sławy Bobanowi i Prosineckiemu. Dzisiaj młodzi są wpatrzeni w Modricia i jestem przekonany, że wyrosną z nich jego następcy. Wiem to, bo jeżdżę po Chorwacji i widzę tych młodych chłopaków, którzy za kilka lat wyrosną na wielkie gwiazdy.

Dla ciebie taki wynik reprezentacji Chorwacji to znowu żyła złota. Wzrośnie na pewno popyt na chorwackich piłkarzy.
O tak, na pewno czeka nas dużo pracy. Nasza agencja ma jednego zawodnika w obecnej kadrze. To Mislav Orsić, zdobywca decydującego rzutu karnego w meczu z Brazylią. On wprawdzie ma 30 lat, ale patrząc na 37-letniego Modricia, to w zasadzie dopiero zaczyna karierę.

Otrzymaliście już na niego ofertę z jakiegoś ciekawego klubu?
Jest zainteresowanie, ale na razie nic konkretnego. Konkretne propozycje to ma Josko Gvardiol, 20-latek z RB Lipsk. To doskonały chłopak. Mieliśmy dla niego ofertę z Ajaksu Amsterdam. Akurat w testmeczu nie wypadł najlepiej z powodu kiepskiego boiska. Choć chciał go Leeds United, to wolał pójść do Lipska, gdzie miał gwarancję występów. To złoty chłopak. A jaką ma psychikę i to w tak młodym wieku. Fantastycznie i nietypowo gra wślizgiem i to nie na jedną, lepszą nogę, tylko na obie. Nic dziwnego, że interesuje się nim teraz Real Madryt.

Manchester City również chciałby go pozyskać. Ponoć Josp Guardiola już jest z nim po słowie.
A to byłby numer, jakby Gvardiol poszedł do Guardioli. Nie dziwię się, zrobił w Lipsku kolosalny postęp.

A jak ocenisz występ reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Katarze?
Całkiem pozytywnie. Mecz z Argentyną nie był udany, ale cel został osiągnięty – wyjście z grupy. To się liczy i na pewno zaprocentuje w przyszłości. Tak jak w naszym przypadku. Na kolejny mundial Polska musi się znowu zakwalifikować i postarać się wyjść z grupy, a potem – jak w przypadku Chorwacji – wszystko się może zdarzyć.

Po mundialu na pewno czeka cię sporo pracy. Polskie kluby znowu chętnie sięgną po Chorwatów?
Całkiem możliwe. Teraz mamy jedenego zawodnika Zorana Arsenicia w Rakowie Częstochowa. Kiedyś w klubach Ekstraklasy mieliśmy sześciu-siedmiu piłkarzy. Był Sandro Kulenović w Legii Warszawa, Tibor Halilović w Wiśle Kraków, Dino Stiglec w Śląsku Wrocław. Dla Chorwatów polska liga jest bardzo dobrą odskocznią, trampoliną do europejskiej kariery. Moim zdaniem, w Ekstraklasie gra się intensywniej niż w lidze chorwackiej, jest większa walka, tempo. Ekstraklasa to szósta-siódma liga w Europie pod względem intensywności. Dla dobrze wyszkolonych technicznie chorwackich piłkarzy to dobra szkoła twardego futbolu. A poza tym Polska odpowiada nam kulturowo, religijnie i językowo. Według mnie, jeśli Chorwat chce się nauczyć polskiego, to po pół roku już swobonie może się dogadywać. Musi tylko chcieć.

A dlaczego w drugą stronę, to znaczy do chorwackich klubów nie trafiają polscy piłkarze?
To kwestia pieniędzy. W Chorwacji, poza Dinamem Zagrzeb, które płaci zdecydowanie więcej niż wszystkie kluby w Polsce, pozostałe zespoły są znacznie biedniejsze. Zarobki w chorwackiej lidze, poza Dinamem, są średnio 20-30 procent mniejsze niż w Polsce. Dlatego też ciężko namówić Polaka do przyjścia do ligi chorwackiej. Ostatnim naszym zawodnikiem, którego sprowadziliśmy z Polski do Dinama Zagrzeb był Grzegorz Sandomierski.

Bardzo dobre wrażenie w Polsce, konkretnie w Lechu Poznań zrobił chorwacki trener Nenad Bjelica. Może poleciłbyś jakiegoś chorwackiego szkoleniowca na selekcjonera reprezentacji Polski?
Mamy dobrych trenerów. Ivan Jurić zbiera znakomite recenzje w Torino. Niko Kovac świetnie radził sobie w Eintrachcie Frankfurt, potem był w Bayernie Monachium, następnie w Monaco, a teraz pracuje w Wolfsburgu. Ale nie podjąłbym się polecenia kogoś do reprezentacji Polski. Wasz selekcjoner wykonał dobrą robotę. Zrealizował cel, to znaczy wyszedł z grupy i nie bądźcie w gorącej wodzie kąpani. Dajcie mu trochę popracować. A zbierzecie tego owoce w przyszłości.

Rozmawiał Jacek Kmiecik

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Lechia Gdańsk wygrała z Bruk-Betem i jest liderem Fortuny 1. Ligi!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Chorwacja Brazylią Europy, nie to raczej Brazylia jest Chorwacją Ameryki. Agent piłkarski Żankarlo Simunić wietrzy kolejną sensację - Sportowy24

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska