"Czekista" i tort na 30-lecie pierwszej projekcji DKF "Cisza"

Maria Eichler
Dwaj prelegenci i miłośnicy kina - Kazimierz Rink i Grzegorz Pieńkowski na pamiątkowej fotce
Dwaj prelegenci i miłośnicy kina - Kazimierz Rink i Grzegorz Pieńkowski na pamiątkowej fotce Maria Eichler
Miłośnicy dobrego kina w poniedziałek mieli wrażeń aż nadto...
Dwaj prelegenci i miłośnicy kina - Kazimierz Rink i Grzegorz Pieńkowski na pamiątkowej fotce
Dwaj prelegenci i miłośnicy kina - Kazimierz Rink i Grzegorz Pieńkowski na pamiątkowej fotce Maria Eichler

Dwaj prelegenci i miłośnicy kina - Kazimierz Rink i Grzegorz Pieńkowski na pamiątkowej fotce
(fot. Maria Eichler)

Kto w poniedziałek przyszedł na projekcję filmu w ramach seansów Dyskusyjnego Klubu Filmowego "Cisza", ten na pewno wychodził z ciężkim sercem. Bo emocje, jakie zafundował widzom rosyjski reżyser Aleksander Rogożkin, otwierają otchłań. Już sam tytuł wprowadza nas w aurę, bo z czym może się nam kojarzyć słowo "czekista"? Tylko z niewyobrażalnymi latami terroru w Rosji, która kosztem krwawych ofiar przeprowadza rewolucję, by ustanowić nowy porządek na ziemi. Bohater filmu - Andriej Srubow, o inteligenckim rodowodzie ideowo podchodzi do swoich zadań i nadzoruje machinę śmierci, którą reżyser pokazuje nam w przewijających się jak mantra sekwencjach - wyprowadzanie ludzi z piwnic na śmierć, nakaz rozbierania się, ustawianie ich pod drzwiami, tyłem do egzekutorów, salwa, wyciąganie zwłok z piwnic na powierzchnię i ładowanie ich na ciężarówkę. Giną starzy i młodzi, brzydcy i piękni, wyroki zapadają bez sądu, machinalnie, jako rutynowa czynność każdego dnia.

Srubow, który nie sypia z żoną i siada przy jednym stole w domu swojej matki z człowiekiem, który zamordował jego ojca, któregoś dnia jednak pęka. I sam rozbiera się do naga i biegnie w stronę drzwi, gdzie powinna go dopaść salwa.

Film jest mroczny, ascetyczny, bohaterowie odrażający, bo zaprogramowani na ideologię śmierci. - Ale jak się ogląda ten film, to w którymś momencie można zacząć im współczuć - mówił nadzwyczajny prelegent poniedziałkowego pokazu - Grzegorz Pieńkowski, prezes Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych. - Bo dla ofiar strzał w głowę kończył wszystko, a oni musieli dalej z tym żyć. Jeśli mieli w sobie choć odrobinę człowieczeństwa, to musiało to być dla nich straszne...

Jaki był powód wizyty szefa Polskiej Federacji DKF? Otóż chojnicki DKF obchodzi trzydziestolecie działalności, a na dodatek przypada taka właśnie rocznica pierwszej projekcji. - To był film "Gandhi" - wspominał Bogdan Kuffel, opiekun DKF "Cisza" od samego początku. - Wyświetlany w kinie "Kosmos", niektórzy jeszcze pamiętają, jakie tam były tłumy...

Z tej okazji widzowie obejrzeli też żartobliwy filmik, w którym w roli lwa ze słynnego logo wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer wystąpił właśnie Bogdan Kuffel...- No cóż, niektórzy mówią, że ja już nie zaryczę...- śmiał się Kuffel.

Były podziękowania dla tych, którzy wspierali DKF w ciągu tych 30 lat, a także życzenia wszystkiego dobrego dla samego Bogdana Kuffla, bo ten właśnie kończy 64 lata! A na koniec wszyscy zajadali się pysznym tortem na jubileusz DKF, choć trzeba przyznać, że tego dnia, po tej projekcji mógł on stanąć w gardle...

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie