Dla niepełnosprawnego bydgoszczanina mieszkanie jest jak więzienie. Marzy, by móc wyjść do ludzi, nie trzeba wiele, by pomóc!

Dorota Witt
Dorota Witt
Pan Grzegorz mieszka w bydgoskim Fordonie, dojazdy na ul. Ogrodową i na stadion Zawiszy pochłonęłyby miesięcznie ok. 1500 zł. Jest już samochód, brakuje tylko środków na pokrycie kosztów paliwa i wynajęcie kierowcy.
Pan Grzegorz mieszka w bydgoskim Fordonie, dojazdy na ul. Ogrodową i na stadion Zawiszy pochłonęłyby miesięcznie ok. 1500 zł. Jest już samochód, brakuje tylko środków na pokrycie kosztów paliwa i wynajęcie kierowcy. Archiwum G. Kowalewskiego
Grzegorz Kowalewski. Bydgoszczanin. Czterokrotny mistrz Polski w podnoszeniu ciężarów. Ale jego kolekcja medali jest znacznie pokaźniejsza. Co kocha w sporcie? Adrenalinę? Rywalizację? Zachwyt kibiców? - Nie, chodzi o to, że na treningach, na zawodach miałem szansę pobyć z ludźmi, tego żal mi najbardziej - mówi. Jest niepełnosprawny od urodzenia.

Zobacz wideo: Abonament RTV - pojawiły się nowe zasady i... zapłacimy więcej.

Grzegorz Kowalewski to były już ciężarowiec, były sztangista klubu Start dla niepełnosprawnych. Należy do Stowarzyszenia Sportu i Rekreacji „ Start Bydgoszcz”. Dziś ma prawie 50 lat, gdy był młodszy, problemy zdrowotne choć utrudniają codzienne funkcjonowanie, nie stanowiły dla niego przeszkody w uprawianiu sportu.

Grzegorz Kowalewski z Bydgoszczy jest zamknięty w domu

- Pojawiło się nadciśnienie, inne problemy ze zdrowiem, lekarz zabronił mi ostro trenować - mówi pan Grzegorz.
Także jego niepełnosprawność się pogłębiła. Cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Niewielkie odcinki jest w stanie przejść, opierając się na kulach, ale po chwili musi usiąść na wózek. Lewą rękę ma niesprawną. Nawet gdyby poradził sobie z dotarciem do przystanku, nie byłby w stanie wejść do pojazdu. - Kiedy po raz pierwszy jechałem na zawody, organizatorzy wynajęli zwykły autobus, skończyło się tym, że pięć osób mnie do niego wsadzało - opowiada.

Z życia sztangisty zostały panu Grzegorzowi medale i słuszna waga - ok. 130 kg. Z życia sportowca - waleczność. Bo skoro nie wolno dźwigać ciężarów, pan Grzegorz przerzucił się na inną dyscyplinę. Boccia wywodzi się od włoskiej gry w bule, mówiąc w dużym skrócie: rozgrywka polega na tym, że zawodnicy na wózkach rzucają piłkami. Pan Grzegorz rzuca nieźle, ale jedną ręką. Druga odmawia posłuszeństwa.

- Tęskni pan za adrenaliną? Za rywalizacją? A może brakuje panu poklasku kibiców?
- Ludzi mi brakuje. Takiego zwykłego bycia ze sobą, wspólnego przeżywania. Kontaktu z drugim człowiekiem. Okazji i możliwości wyjścia z domu - mówi. - Ile można siedzieć samemu przed telewizorem? Gdyby tam chociaż było coś ciekawego... Bardzo brakuje mi też wyjazdów, jeszcze gdy podnosiłem ciężary, miałem okazję wyjeżdżać na zawody, obozy w różne miejsca Polski. To były te chwilę, kiedy brałem oddech.

Jak pomóc byłemu sportowcowi?

Od jakiegoś czasu pan Grzegorz jest zamknięty w domu. Nie ma jak dojechać nie tylko na treningi bocci (które zresztą w czasie pandemii zawieszono), ale i na zajęcia w Środowiskowym Domu Samopomocy na ul. Ogrodowej.

- Mamy tam różne zajęcia. Ciekawe, tak, ale one wcale nie są najważniejsze. Chodzi mi o spotkania z ludźmi, o możliwość rozmowy, o szansę na wyjście poza swoje cztery ściany - mówi.

Pan Grzegorz nie ma szans na skorzystanie z transportu osób niepełnosprawnych, jaki finansuje miasto. Nie udźwignie wydatków związanych z wynajęciem odpowiedniego samochodu. Utrzymuje się z renty, od śmierci mamy mieszka sam, w codziennym funkcjonowaniu pomagają mu siostra i przyjaciele.

Pan Grzegorz mieszka w Fordonie, dojazdy na ul. Ogrodową i na stadion Zawiszy pochłonęłyby miesięcznie ok. 1500 zł.
Andrzej Ofczyński, prezes Stowarzyszenie Sportu i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych „Start” Bydgoszcz zaoferował, że udostępni panu Grzegorzowi odpowiednie auto, nie może jednak pozwolić sobie na pokrycie kosztów paliwa i zatrudnienie kierowcy.

- Grzegorza znam od lat, zawsze będę go wspierał, jak tylko będę mógł - mówi. - Podziwiam jego zaangażowanie, hart ducha, wolę walki. Z dofinansowanego transportu najłatwiej jest skorzystać niepełnosprawnym dzieciom i dorosłym, którzy muszą dojeżdżać do placówek medycznych. Dla Grzegorza najlepszą rehabilitacją jest sport, dlatego bardzo liczę na to, że znajdzie się ktoś o dobrym sercu, kto będzie mógł zasponsorować dla niego transport, kto zechce pomóc w spełnieniu najprostszego chyba z możliwych marzeń: kontaktu z drugim człowiekiem.

Transport osób niepełnosprawnych w Bydgoszczy

  • Ratusz informuje, że w 2021 roku przewoźnikiem Osób Niepełnosprawnych została firma Syga – trans s.c. Stanisław Rejek, Małgorzata Sobinek Borzyszewo 14B 72-300 GRYFICE. Wszelkie osoby, które zechcą skorzystać z powyższej pomocy, zobowiązane są do wcześniejszej rejestracji.
  • Numer telefonu do bezpośredniego kontaktu z dyspozytorem w celu umówienia się na przewóz to: 516 415 139.

Wideo

Materiał oryginalny: Dla niepełnosprawnego bydgoszczanina mieszkanie jest jak więzienie. Marzy, by móc wyjść do ludzi, nie trzeba wiele, by pomóc! - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie