Za sprawą części mieszkańców Gruczna, którzy sprzeciwili się planom inwestycyjnym gminy, dom nie stanie przy ul. Dworcowej lecz Świeckiej. W sąsiedztwie drogi prowadzącej do Koso-wa. To ustalenia z ostatnich dni. Po tym, jak wpłynął protest, burmistrz znalazł się w przysłowiowej kropce.
Taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz. Tadeusz Pogoda zapowiadał, że jeśli mieszkańcy tak bardzo nie życzą sobie nowych sąsiadów, to przeniesie budynek gdzie indziej, na przykład do Czapel lub Wiąga. Taka zapowiedź podzieliła mieszkańców Gruczna. Wielu, jak chociażby sołtys Barbara Furtak podkreślało, że wyludniająca się wieś potrzebuje dopływu świeżej krwi. Przede wszystkim ze względu na szkołę, w której z roku na rok ubywa uczniów. Problem dotyczy szczególnie podstawówki. Te racje wzięły górę. By zadowolić również tych, którzy dowodzili, że należy pomyśleć o innej lokalizacji, wskazano działkę przy ul. Świeckiej. Podnoszono różne argumenty. Począwszy od uchybień w dokumentacji, a skończywszy na wątpliwych walorach estetycznych budynku, mającego stanąć pomiędzy domami jednorodzinnymi.
- Po otrzymaniu pozwolenia na budowę i przeprojektowaniu przyłączy można ruszać z budową - zapowiada Wiesław Ratkowski, kierownik wydziału budownictwa Urzędu Miejskiego w Świeciu. - Sadzę, że stanie się to już na wiosnę. Jednocześnie będziemy ubiegać się o dopłatę z Banku Gospodarstwa Krajowego, co obniży wydatek z budżetu gminy.
Bez rezerw
To z kolei oznacza, że klucze do pierwszych mieszkań zostaną wręczone najszybciej latem 2011 roku. Do tego czasu 320 rodzinom, oczekującym w tej chwili na lokal w gminie Świecie, pozostaje uzbroić się w cierpliwość lub przyjąć którąś z ofert. Tych jednak jest niewiele. - Nie mamy żadnych rezerw, wszystkie mieszkania są zasiedlane na bieżąco - tłumaczy Ewa Spionek, kierownik referatu mieszkaniowego UM w Świeciu. - Do powtórnego obrotu trafiają tylko te, których zwolnienie wiąże się ze śmiercią lokatora lub przeprowadzką.
W ciągu roku jest to około 40 mieszkań, w tym około 17 lokali socjalnych, czyli tych o najniższym standardzie, przeznaczonych dla najsłabiej zarabiających.