Dotknęła mnie świętość. Poczułem, że musimy dobrze wykorzystać czas

Roman Laudański
Ksiądz Buchholz na tle zdjęcia wykonanego przez Arturo Mari, osobistego fotografa Jana Pawła II
Ksiądz Buchholz na tle zdjęcia wykonanego przez Arturo Mari, osobistego fotografa Jana Pawła II jarosław pruss
Ksiądz Krzysztof Buchholz, duszpasterz akademicki, prezes Fundacji "Wiatrak" w Bydgoszczy opowiada o spotkaniu z Janem Pawłem II, dzisiejszej młodzieży i budowie niezwykłych "pomników" papieskich.

Czym jest świętość?

Świętość to nic innego, jak rozkochanie się w dobru, w miłości. Człowiek zakochany jest szczęśliwy. Człowiek święty odkrył Chrystusa, niezawodnego przyjaciela obecnego w Kościele grzesznych ludzi. Szczególnie młodzi ludzie potrzebują świętości, wiary, cnoty.
Do pierwszej komunii dzieci są jeszcze święte. Do bierzmowania ledwo dotrwają, później nie widać ich w parafiach.

Na szczęście znam takich, którzy nie uciekają z Kościoła! Proszę policzyć, ilu młodych Polaków w czasie wakacji będzie na pielgrzymkach, obozach, koncertach i warsztatach. Tysiące! Kiedyś rodzina, dom, szkoła, wychowawcy prowadzili ich w dobrą stronę. Teraz pokazujących jedynie słuszną drogę jest wielu. Jak wybrać mądrze, kiedy rodzic zbyt szybko mówi: decyduj, wybieraj. Na trudnym szlaku w górach powie to samo, czy poprowadzi dziecko bezpieczną ścieżką?

Dziś już nic nie jest tak proste.

Po odzyskaniu wolności papież zaczął wołać o człowieka sumienia, bo jak go nie będzie, to się pogubimy. I co? W tylu sprawach pogubiliśmy się. Często nie jesteśmy dobrem wspólnym, społecznym.
Dla młodych papież dalej może być ideałem? Są ci, którzy go nie pamiętają.
Dlatego budujemy Dom Jubileuszowy Jana Pawła II.

W klubie przedszkolaka jest wielkie zdjęcie dzieci z papieżem. Zapytałem: kto to? Tylko jeden chłopiec powiedział: Jan papież drugi. Byłem dumny, bo to syn dziewczyny, która kiedyś była w duszpasterstwie akademickim, a teraz jest we wspólnocie absolwentów. Kiedy chodzimy po kolędzie, to u młodych małżeństw - przeważnie - już nie ma na ścianach zdjęć papieża, krzyża czy Matki Bożej. To skąd dzieci mają wiedzieć, kto to? Dlatego w naszym Domu Jubileuszowym papież jest widoczny.

Jan Paweł II byłby zadowolony z kanonizacji, z tych obchodów?
Sam to robił. Wyniósł na ołtarze więcej świętych i błogosławionych niż jego poprzednicy. Wiedział, co robi. Potrzebujemy przewodników, drogowskazów.

Zobacz także: Zobacz pierwszy kolekcjonerski banknot z wizerunkiem Jana Pawła II

Młodzi potrzebują wzorców, idoli.

W Domu staracie się o nim pamiętać?
Codziennie, kiedy biją dzwony, zbieramy się w jeszcze nie ukończonej kaplicy na modlitwie "Anioł Pański" i czytamy teksty Jana Pawła II. Cały program pedagogiczny, wychowawczy "Wiatraka" związany jest z nauczaniem papieskim.

To odróżnia was od zwykłego domu kultury?
Przyjeżdżają do nas goście - wolontariusze z całej Europy. Bywa, że u nas widzą na zdjęciach papieża pierwszy raz w życiu. Przyjeżdżają do nas także muzułmanie, ewangelicy i niewierzący. Wchodzą w nasze życie i chrześcijańską służbę ludziom.

Nie prościej byłoby postawić tu pomnik Jana Pawła niż szarpać się z taką budową?
I dwa razy w roku składalibyśmy pod nim kwiaty, zapalali znicze? I już? To wszystko? Bardzo szybko przyzwyczailibyśmy się do niego i mijali go obojętnie. Trudniej jest coś zbudować i codziennie zgłębiać papieską mądrość. Za chwilę, poza wewnętrznym promowaniem papies kiego nauczania, wyjdziemy z nim na zewnątrz do konkretnych grup społecznych. Wiemy, że kanonizacja jest ostatnim, medialnym poruszeniem z Janem Pawłem II. Po niej - koniec. Dlatego jedziemy do Rzymu złapać ducha.

Kim jest dla księdza papież?
Mistrzem.
Kończyłem podstawówkę, kiedy został wybrany. Za długo był dla mnie gdzieś daleko, w Rzymie. Mocno zaistniał w moim życiu dopiero w seminarium. W 1990 roku zostałem wyświęcony, rok później pojechaliśmy na Światowe Dni Młodzieży do Częstochowy. Wtedy poczułem, że to mój przyjaciel. W 2000 roku "Wiatrak" kręcił się jako papieski już od pięciu lat. Po Światowych Dniach Młodzieży w Rzymie pojawił się pomysł domu. Strasznie się tym podkręciliśmy.

Zobacz także: Kanonizacja Jana Pawła II i Jana XXII. Msza w telewizji to nie dla nas. Chcemy być z innymi w Rzymie
Tam wymyśliliście Dom Jubileuszowy?
Po uroczystościach zaczęliśmy rozmawiać, że potrzebujemy domu. Chcieliśmy, żeby to było wspólne miejsce - papieża i nasze. On już był słaby, kończył się. Nie wiedzieliśmy, że po pięciu latach już go nie będzie. Po powrocie do Bydgoszczy przekonaliśmy się, że w byłej kaplicy, która stała na miejscu Domu Jubileuszowego, rozgościli się sataniści. My albo oni - decyzja była szybka. Dziś widać, że ten pomysł sprzed kilkunastu lat idealnie wpisał się w to miejsce. Stoi dom. Dzieci, młodzież i dorośli przychodzą tu do siebie.

Dzięki arcybiskupowi Muszyńskiemu Bydgoszcz była mądrzejsza tym, że mamy papieską szkołę, Dom Jubileuszowy, a nie wielki pomnik?
Pomniki są trwalsze, choć rzadko dziś wykonywane są ze spiżu. Jeden, dynamiczny pomnik w ciekawej formie artystycznej, nie "na baczność", by się przydał? Ale papież za nimi nie przepadał! Budując Dom Jubileuszowy wypełniamy jego testament. Chciał żywych dzieł - pomników dla następnych pokoleń. Papieskie: szkoła i dom wyróżniają Bydgoszcz.

Socjologowie mówią, że nie ma pokolenia JPII.
A ja utożsamiam się z takim pokoleniem. Moje lata życia idealnie wkomponowały się w jego pontyfikat. Takich ludzi jest wielu. Byliśmy z nim, kiedy przyjeżdżał do Polski, rozkręcaliśmy z ojcem Janem Górą absolutnie papieską Lednicę. W 1997 roku podczas Lednicy Duszpasterstwo Akademickie "Martyria" z Bydgoszczy przeprowadziło kilkanaście tysięcy młodych, zmęczonych ludzi z Lednicy do Gniezna na spotkanie z papieżem. Bo on najpierw przeleciał nad nami w śmigłowcu, a później ruszyliśmy na spotkanie z nim do Gniezna. Przypomnę tylko, że "nasze" sektory zostały zamknięte. Taką decyzję miał podjąć minister spraw wewnętrznych i arcybiskup z powodów bezpieczeństwa.

Ten epizod wspomina też ojciec Góra w książce "Święty i błazen".
Strasznie się wtedy poczułem. Była we mnie odpowiedzialność za kilkanaście tysięcy młodych ludzi. Upchaliśmy ich w inne sektory, ale to niemiłe doświadczenie zaowocowało niezwykle. Postanowiłem spotkać się z arcybiskupem Muszyńskim. Bez przepustki stanąłem w drzwiach pałacu prymasowskiego, w których przywitał mnie ksiądz arcybiskup. I naraz pojawił się papież, który szedł do kaplicy. Zupełnie niespodziewana "solówka". Ksiądz arcybiskup mnie przedstawia, ja sparaliżowany...

Zobacz także: Dziś wieczorem w Rzymie biała noc modlitewna
Jaki był papież?
Otwarty, lekki, reagujący na sytuację. Poprosił, żeby opowiedzieć, jak było na Lednicy, którą widział ze śmigłowca. Złapał mnie za ramię, poklepał, pobłogosławił i poszedł się modlić. Jestem przekonany, że między sypialnią a kaplicą on już wchodził w modlitwę. Był w nim niesamowity spokój, uśmiech. Dla mnie tamto spotkanie było wielkim dobrem. Dotknęła mnie świętość. Poczułem, że musimy dobrze wykorzystać czas, który nam pozostał.

Dzisiejszy Kościół - z różnych przyczyn - nie ma dobrych notowań. Polski papież może nam jeszcze coś przekazać?
Możemy potraktować powierzchownie i ckliwie kanonizację. Wzruszyć się po odsłonięciu Jego oblicza - obok Jana XXIII, a w poniedziałek wrócić do zwyczajnego życia. Wtedy nic się nie zmieni. On już nic nie powie, nie pobłogosławi. Teraz trzeba go szukać. W Domu Jubileuszowym będzie pod ręką - spisane i nagrane całe nauczanie Jana Pawła II. Jeśli ktoś będzie chciał - zapraszamy. Młodzi naprawdę nie pamiętają go młodego. Kiedy przygotowywaliśmy się do beatyfikacji, zapytałem, kto uczestniczył w jego pierwszej pielgrzymce w 1979 roku? Dwie osoby. Przecież byli za młodzi! Czeka nas ogromny wysiłek, żeby papieża w przyswajalny przez młodych sposób - odkrywać. Jest kopalnią mądrości.

Może teraz papież Franciszek zdobył serca młodych?
Franciszek jest kontynuacją Jana Pawła II, który został wybrany na papieża kilkadziesiąt lat temu. Franciszek jest genialny! Mam nadzieję, że przyjedzie do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży, które są ogromną szansą dla Kościoła, dla młodych. Daj Boże, żebyśmy z niej skorzystali.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zofia z Przylesia

Sprostowanie

Papież Franciszek był wybrany kilkadziesiąt lat temu ? - coś się księdzu Bucholzowi pomyliło bo byl wybrany 13.03.2013r . a pierwszą Mszę Inauguracyjną swego pontyfikatu miał odprawioną 19.03.2013 r.

Ja też byłam blisko świętego na licznych pielgrzymkach Ojca św. Jana Pawła II w Polsce :

w 1983 r. w Warszawie, 11.06.1987r. w Gdyni, Przejeżdżając z koleżanką samochodem był zwykły dzień i mało ludzi na placu  nasz cel podroży był jedynie by zwiedzać i tak z daleka oglądamy nagle Ona nie mówi a krzyczy zobacz tam jest Papież podbiegliśmy i wołałam zrób zdjęcie to byly lata 90-te mam jedyną pamiątke to zdjęcie z Watykanu i przypadkową bliskość Jego.

m
mateus

Jestem praktykującym katolikiem ale to już histeria w mediach i na ulicy.

t
tomm77

Ludzie wiecie , że kanonizowani mają być DWAJ papieże Jan XXIII i JP II . Dziwaczność większości Polaków polega na tym , że praktycznie Wielcy Katolicy z Polski zapominają o Janie XXIII . Ale to media tak napędzają społeczeństwu . A to Jan XXIII dla rozwoju współczesnego kościoła był o wiele ważniejszy a JPII był ,,medialny".

 

Dodaj ogłoszenie