Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK w Toruniu: - Młodzież i internet, ta relacja jest obciążająca

Grażyna Rakowicz
- Nie mam wątpliwości, że świat elektronicznych narzędzi wymiany informacji jest dla młodych ludzi pułapką. W nim praktycznie jedno machnięcie palcem w dotykowy ekran, wpływa na poziom konkretnych hormonów, które są odpowiedzialne m.in. za odczuwanie przyjemności. To „po co mam się męczyć, żeby angażować się w coś, co wymaga czasu i wysiłku? W świecie wirtualnym tę przyjemność mam od razu”. A świat rzeczywisty jest inny - mówi dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK, kierownik Katedry Badania Jakości Życia i Socjologii Stosowanej Instytutu Socjologii UMK w Toruniu. Członek Komitetu Socjologii PAN, członek Rady ds. Społecznych Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Nauczyciel MBSR w procesie certyfikacji.
- Nie mam wątpliwości, że świat elektronicznych narzędzi wymiany informacji jest dla młodych ludzi pułapką. W nim praktycznie jedno machnięcie palcem w dotykowy ekran, wpływa na poziom konkretnych hormonów, które są odpowiedzialne m.in. za odczuwanie przyjemności. To „po co mam się męczyć, żeby angażować się w coś, co wymaga czasu i wysiłku? W świecie wirtualnym tę przyjemność mam od razu”. A świat rzeczywisty jest inny - mówi dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK, kierownik Katedry Badania Jakości Życia i Socjologii Stosowanej Instytutu Socjologii UMK w Toruniu. Członek Komitetu Socjologii PAN, członek Rady ds. Społecznych Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Nauczyciel MBSR w procesie certyfikacji. nadesłane
- Pierwsze badanie studentów chcemy zrealizować do końca czerwca 2023 roku. Na ten projekt mamy środki z puli, jakie UMK otrzymało - jako jeden z dziesięciu uniwersytetów badawczych w Polsce. Cieszę się, że ta formuła uniwersytetu będzie mogła „wyrazić się” także poprzez badanie pokolenia, które za moment przejmie stery w życiu publicznym. A dzisiaj jest wszechstronnie obciążone i zagubione - mówi dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK w Toruniu.

Naukowcy z UMK rozpoczynają projekt „Doświadczenia emocjonalne i kondycja psychiczna młodzieży w społeczeństwie niepewności". Dlaczego?
Jesteśmy zainteresowani tym, co obciąża współczesną młodzież. Co wywołuje w niej takie nasilenie zaburzeń emocjonalnych, stany depresyjne, chorobowe konsekwencje przewlekłego stresu czy stany nerwicowe i lękowe. Tych stymulatorów jest dzisiaj wiele… Budują one w młodych ludziach poczucie niepewności i są przyczyną niestabilności, w sferze emocji, a także chorób psychicznych. Generalnie są stałym obciążeniem, które na przestrzeni czasu zostawia ślad w ich psychice. Współcześnie w socjologii mówi się o przejściu ze społeczeństwa ryzyka do społeczeństwa niepewności. To jest trochę tak, jak zestawienie strachu z niepokojem. Strach jest wobec czegoś konkretnego, jest wywołany zewnętrznym zagrożeniem. Natomiast niepokój to stan uogólniony, niedookreślony, który się po nas gdzieś tam rozlewa i wywołuje poczucie, że ze mną jest coś nie tak. Od lat prowadzę zajęcia ze studentami pierwszego roku na temat jakości życia i pożytków z praktykowania uważności, przez co mam większą szansę we wgląd - w ten odczuwany dobrostan, wśród młodych osób. W przyczyny ich obciążeń. Poza tym jestem nauczycielem w procesie certyfikacji w zakresie mindfulness (MBSR), czyli redukcji stresu w oparciu o rozwój uważności. Za chwilę w Toruniu będę robił z niego swój pierwszy kurs dyplomowy, który – na co liczę - pomoże wytyczyć nowe nawyki w codzienności, również u młodych ludzi.

O co chodzi w praktyce uważności?
Kurs MBSR stworzył w latach 70. XX wieku - wraz ze swoim zespołem - prof. Jon Kabat-Zinn. A został on wdrożony w 1979 roku przez Centre for Mindfulness (CFM) in Medicine, Healthcare and Society at University of Massachusetts. Przez kolejne osiem tygodni jego uczestnicy odbywają osiem regularnych spotkań. Na każdym z nich omawiają inne aspekty dotyczące stresu, postrzegania świata, reakcji na pojawiające się zdarzenia. Najistotniejszym elementem tego kursu jest doświadczanie. Jego uczestnicy podczas praktyki medytacyjnej obserwują siebie, jak i podczas codziennych doświadczeń życiowych. Uczą się świadomego postrzegania i zamiany - tej automatycznej reakcji na reakcję uważną, która jest efektem własnego wyboru. Kurs ten to zbiór praktyk medytacyjnych, rozmów, krótkich prelekcji i ćwiczeń w absolutnie świeckiej formule, pozbawionej jakiejkolwiek duchowości. Oparty na konsekwentnej pracy, nad przywracaniem się do „tu i teraz”. Na pracy z myślami, w które wierzymy jak w świętą prawdę, a w rzeczywistości są to często generowane w naszym umyśle plotki, jego projekcje. Na pracy nad komunikacją, nad kontaktem ze swoim ciałem. To jest wsłuchiwanie się w to ciało i wyrabianie umiejętności przyjmowania tych różnych impulsów, które są często powodem wielu obciążeń emocjonalnych. W praktyce ta uważność pozwala nam maksymalnie być w teraźniejszości. I jednocześnie pozwala pozbyć się niekoniecznie dla nas korzystnych nawyków, nawet tych dawnych, które wywołują w nas różne psychiczne obciążenia. Bardzo często jest to jakaś reakcja fizyczna w konkretnych warunkach, która najpierw jest opisana myślami, a potem z tych myśli tworzy się emocja. Chcemy się jej pozbyć, a tak naprawdę ją rozniecamy. Jest wiele badań, które pokazują, że z tej uważności są duże i wszechstronne pożytki. Po pierwsze – wywołuje ona zmiany w samym mózgu, bo pod wpływem tej regularnej praktyki zwiększa się w nim ośrodek zwany „wyspą”. Jest odpowiedzialny za relacje, za ład emocjonalny, spokój wewnętrzny. Natomiast zmniejsza się nadczynność ciała „migdałowatego”, które w mózgu jest odpowiedzialne za system walki i ucieczki, czyli odpowiada na odczuwane zagrożenie. I które teraz, w tym świecie niepewności, bardzo się aktywuje i nie tylko wtedy, gdy realnie nam coś zagraża. A jeśli chcemy żyć w tej wewnętrznej integracji i w pewnej harmonii - także z tymi bodźcami, które wywołują w nas emocje uznawane powszechnie za trudne - to ważne jest, żeby rozwijać i oswajać w sobie świadomość chwili, siebie, uwarunkowań naszych reakcji. I żyć w tej jednej chwili, w której możemy realnie czegoś doświadczyć – w teraźniejszości.

Co więc wywołuje w młodych ludziach tę niepewność?
Na przykład niezrozumienie ich oraz świata, w którym żyją od urodzenia, przez to starsze pokolenie. Brak wsparcia w obsłudze, czy zaopiekowania w sferze ich emocji. Brak poświęcenia im uwagi, wsłuchania się w tych młodych ludzi. W pandemii studenci wracali do swoich domów, bo przecież musieli a po powrocie opowiadali, że przebywali w nich z rodzicami, którzy byli dla nich obcy. Że nie tworzyli oni z nimi relacji, tylko ciągle mieli oczekiwania. I zwykle słyszeli od nich: „Co tam się z tobą w tym mieście porobiło?’ Natomiast sami młodzi uważali, że studiując „w tym mieście”, próbują się rozwijać. Mają nowe pomysły na siebie… W całokształt tego myślenia o niepewności wpisuje się jak najbardziej wojna w Ukrainie – tu ciągle pojawiają się pytania: „Na ile jest bezpiecznie?”, „Co może się z nami stać?”. Podobnie, jak wcześniej pandemia – tu z kolei nie obyło się bez pytań: „Co to za choroba?”, „Jak się ją leczy?”, „Dlaczego żyjemy bez kontaktów?”. W ogóle – teraz, jesteśmy w permanentnym stanie nadzwyczajnym… Te wszystkie wydarzenia, które się dzieją są dla tych młodych ludzi ogromnym obciążeniem. Budują w nich, ten ciągły wewnętrzny niepokój. A oni bardzo często myślą, że to z nimi jest coś nie tak, a nie z tym światem. Mam studenta, który ze swoimi lękami poczuł się fantastycznie dopiero… w pandemii, bo wówczas znalazł tego namacalnego wroga. Nie musiał szukać w sobie tego, co go niepokoi, bo tę przyczynę zlokalizował na zewnątrz. Wrogiem był koronawirus.

Media społecznościowe, na ile są zagrożeniem?
To potężna maszyna do takich ciągłych porównań z innymi, ale też z tymi nieprawdziwymi, wytworzonymi światami. Z wizerunkami, ciałami, ubraniami, domami, przedmiotami, podróżami, które tak naprawdę są wykreowane przez filtry. Zarówno te realne, jak i metaforyczne. Młodzi ludzie ciągle się z tym wszystkim porównują. Jednocześnie uzależniają od tej aprobaty, a więc czekają na kolejne lajki, polubienia, udostępnienia. Taka zależność i reaktywność na wirtualne dowartościowania ich gubi. I mają ogromne problemy z samooceną. Nie mam wątpliwości, że świat elektronicznych narzędzi wymiany informacji jest dla młodych ludzi pułapką. W nim praktycznie jedno machnięcie palcem w dotykowy ekran, wpływa na poziom konkretnych hormonów, które są odpowiedzialne m.in. za odczuwanie przyjemności. Jeśli zatem jedno takie machnięcie palcem może wygenerować aż tyle przyjemności, to „po co mam się męczyć, żeby angażować się w coś, co wymaga czasu i wysiłku? W świecie wirtualnym tę przyjemność mam od razu”. A świat rzeczywisty jest inny. W nim jest oczekiwana i wymagana regularność, podejmowanie obciążeń, systematyczność i konsekwencja w działaniu. Tymczasem młodzi ludzie oswojeni z rzeczywistością, która jest zawsze pod ręką lub w kieszeni – a którą otwiera smartfon - z oporem podchodzą do zadań wymagającychwiększego nakładu pracy i czasu. Oczywiście, część z nich możemy przymusić, nagiąć. Część, z kolei próbuje zasłużyć na naszą uwagę i także pilnie dźwiga obciążenia. Większość jednak płaci cenę, za ten uwewnętrzniony lub uzewnętrzniany opór wobec reguł świata, który ich otacza.

Patrząc chociażby na rolę tych wirtualnych mediów, to jak teraz komunikują się ze sobą młode osoby?
Moi studenci kiedyś mi powiedzieli: „Znamy emotikony, a nie znamy emocji”. Młodzi ludzie są teraz przyzwyczajeni do komunikacji skrótowej. Nawet nie chce się im pisać słowa „OK”, tylko piszą „KK”, bo wtedy klika się tylko w jedną literę i jest szybciej. Więc mają problemy komunikacyjne w realu. Mają opór przed spojrzeniem sobie w oczy, dźwigają presję potencjalnej oceny i uznania, często nie lubiąc siebie jako niedostatecznie dobrych, odpowiednio ubranych, kompetentnych czy atrakcyjnych. A jednocześnie mają w sobie tęsknotę za tym bezpośrednim kontaktem. Za jakąś formą bliskości… A przecież system komunikacji zdalnej, te rozmowy pisane w skrócie, posty o sobie i ich oceny - to trening wymiany informacji, bez patrzenia sobie w oczy. Przez to także nie nabywamy umiejętności obsługi emocji. Nikt nas często tego wcześniej nie nauczył, bo media wirtualne ograniczają te bezpośrednie kontakty i szansę na opowieść o sobie. A z tej opowieści, sami moglibyśmy się uczyć siebie, swoich reakcji. Tego, co nas karmi, a co obciąża. Z drugiej strony, młode pokolenie jest też obecne w terapiach i wspomaga się farmakologicznie. Często mówi tym językiem terapii. Czasami jest to profesjonalny język diagnozy psychologicznej.

To oznacza, że młodzi chętnie z tej terapii korzystają?
W środowiskach miejskich, wielkomiejskich - jest to zjawisko powszechne. Natomiast w małych miejscowościach, na wsiach - to wciąż są stygmaty. Jak ktoś – a tym bardziej młoda osoba - idzie do terapeuty, to pewnie jest pomylona. W takich środowiskach, w tej opinii powszechnej to zazwyczaj wariat, ma żółte papiery… To ogromne wyzwanie cywilizacyjne dla naszego kraju, żeby upowszechniać przekonanie, że - tak jak idziemy do lekarza, kiedy boli nas ciało, tak też idziemy na terapię wtedy, gdy doświadczamy „bólu”. Ale w sferze emocji.

Jak będzie przebiegał ten badawczy projekt?
Wspólnie z dr hab. med. Sławomirem Czachowskim, prof. UMK z Instytutu Psychologii UMK w ramach tego projektu chcemy skoncentrować się na bydgoskich i toruńskich studentach. Do współpracy, w tym przedsięwzięciu zgłosiło się 28 osób z naszego środowiska akademickiego. Wstępnie podzieliliśmy ich na trzy grupy. Na studentów, którzy mogą mieć doświadczenie w realizacji badań terenowych, czyli w przeprowadzaniu wywiadów. Na nauczycieli akademickich, oni z kolei mogą wnieść do tego projektu swoje perspektywy badawcze. Natomiast trzecią grupę stanowią potencjalni doktoranci, czyli studenci ostatnich lat studiów drugiego stopnia - tu liczymy na to, że w przyszłości podejmą się oni aplikacji do szkół doktorskich, aby realizować projekty wpisujące się w interesującą nas problematykę. W ten sposób przedstawią efekty naszych badań. Myślimy o cyklicznych seminariach, na których będziemy dyskutować o naszych naukowych pracach, w tym konkretnym polu badawczym. A realizacja projektu oparłaby się m.in. na rozpoznaniu emocjonalnych doświadczeń badanych studentów, z ośrodków akademickich w Toruniu i Bydgoszczy. Chcielibyśmy do niego włączyć także specjalistów, którzy na co dzień udzielają im wsparcia i którzy opowiedzieliby o swoich doświadczeniach w pracy z młodzieżą. Na UMK jest Uniwersytecki Ośrodek Wsparcia i Rozwoju Osobistego, oferuje darmowe poradnictwo psychologiczne i psychiatryczne. Chętnych jest bardzo dużo. Doświadczenia specjalistów w tym pomaganiu, będą przez nas gromadzone w pierwszej kolejności. Następnie będziemy chcieli przeprowadzać wywiady z samymi studentami oraz wykorzystać testy psychologiczne, które pozwolą już precyzyjnie rozpoznać kondycję psychiczną młodych ludzi.

Efekty tego projektu, jakie będą?
Chcemy wiedzieć, jak młodzi ludzie czują się w świecie chaosu i niepewności. Chcemy rozpoznać, co odpowiada za odczuwane przez nich obciążania i w jaki sposób się one objawiają. Interesuje nas to, gdzie i jak młodzi ludzie szukają pomocy. Jednocześnie chcemy zwracać uwagę na to, co w tym wsparciu młodym ludziom realnie pomaga, a co nie. Tym samym chcemy dać rekomendacje do lepszego organizowania tego wsparcia w czasie studiów. Nasze wyniki badań mogą pomóc w budowaniu oferty kształcenia. A nawet w budowaniu polityk publicznych, które byłyby adekwatną reakcją na diagnozowane obciążenia i potrzeby młodych ludzi. Przede wszystkim tych niezrealizowanych. Nie stawiamy sobie daty końcowej projektu. Za moment spotykamy się z każdą z tych naszych grup, aby rozmawiać o warunkach i formach współpracy. Pierwsze badanie studentów chcemy zrealizować do końca czerwca 2023 roku. Na ten projekt mamy środki z puli, jakie UMK otrzymało - jako jeden z dziesięciu uniwersytetów badawczych w Polsce. Cieszę się, że ta formuła uniwersytetu będzie mogła „wyrazić się” także poprzez badanie pokolenia, które za moment przejmie stery w życiu publicznym. A dzisiaj jest wszechstronnie obciążone i zagubione

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska szkoła w Katarze

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie