https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dwóch Wielkopolan wyławia z Warty prawdziwe "potwory". Ważą nawet po 50 kilogramów! Zobacz zdjęcia

Krzysztof Sobkowski
Dwóch młodych mieszańców powiatu międzychodzkiego to zapaleni wędkarze. Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński upodobali sobie wyprawy na sumy. Od niedawna mogą pochwalić się okazami, które robią wrażenie. Wyciągają z Warty ponad 2-metrowe ryby ważące nawet 50 kilogramów.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->
Dwóch młodych mieszańców powiatu międzychodzkiego to zapaleni wędkarze. Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński upodobali sobie wyprawy na sumy. Od niedawna mogą pochwalić się okazami, które robią wrażenie. Wyciągają z Warty ponad 2-metrowe ryby ważące nawet 50 kilogramów.Przejdź do kolejnego zdjęcia ---> Archiwum Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński
Dwóch młodych mieszańców powiatu międzychodzkiego to zapaleni wędkarze. Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński upodobali sobie wyprawy na sumy. Od niedawna mogą pochwalić się okazami, które robią wrażenie. Wyciągają z Warty ponad 2-metrowe ryby ważące nawet 50 kilogramów.

Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński to dwaj młodzi mieszkańcy powiatu międzychodzkiego. Stworzyli team, który sami nazywają Kaban Team PMI. Ich pasja to wędkarstwo, a w szczególności wyprawy na sumy, czyli wędkarstwo sumowe. Upodobali sobie rzekę Wartę w okolicach Międzychodu, gdzie łowią naprawdę okazy, które robią wrażenie. Gdzie dokładnie? Precyzyjnego wskazywania miejsca strzegą, jak swojej największej tajemnicy.

- Ostatnio udało nam się wyciągnąć naprawdę duże ryby z Warty. Trafiła się jedna, która miała 202 centymetry długości i ważyła 47 kilogramów, a niedawno udało nam się złowić „smoki” mierzące 170 centymetrów i 193 centymetry

– mówią Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński.

Chłopaki cieszą się z sukcesów, bo jak mówią – rok dla wędkarzy jest trudny. Szczególnie dla wędkarzy, którzy decydują się łowić w rzece Warcie. Tam bowiem jest teraz bardzo niski stan wody. W piątek 21 sierpnia na wodowskazie w Międzychodzie było zaledwie… 60 centymetrów. Wędkarze podkreślają, że tak niskich stanów wody nie było dawno, a jeśli zna się miejsca, gdzie rzeka ma równe koryto, to można przejść z jednego brzegu na drugi bez większych kłopotów.

Sprawdź też:

- Mimo to udało nam się w tym roku złowić naprawdę fajne ryby. Wędkarstwo sumowe nie należy do najprostszych, przede wszystkim potrzebny jest sprzęt, który wytrzyma hol tak ogromnych ryb- opowiadają wędkarze. - W skład sprzętu wchodzą wędziska, mocne własnoręcznie wykonane podpórki oraz sprzęt, który dużo pomaga i ułatwia. Mamy tu na myśli ponton i echosondę – zaznaczają Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński.

Ważne jest też precyzyjne planowanie wypadów na łowy.

- Wypad na zasiadkę sumową musimy od samego początku dobrze zaplanować i wszystko uszykować już w domu. Gdy dojedziemy na miejsce nad rzekę Wartę, całe rozłożenie sprzętu i obozowiska także pochłania wiele czasu i wysiłku – przyznają.

Sprawdź też:

Jak to w wędkarstwie bywa, nie zawsze jest kolorowo. Zdarza się, że kilka nocy pod rząd nie ma nawet brania…

- Takie sytuacje nas nie zniechęcają, bo dla nas liczy się sam klimat, w jakim spędzamy wolny czas. Zawsze jesteśmy pozytywnie nastawieni. Nasz trud i wysiłek zwieńcza jednak piękna ryba, która po sesji fotograficznej zawsze wraca „do domu”. Dzięki sprzętowi, który posiadamy, nie musimy długo z rybami walczyć. Czasem to trwa około 30 minut i wówczas ryba daje nieźle popalić. Ręce opadają same ze zmęczenia, a nawet w pachwinie, gdzie opieramy dolnik wędziska, pojawiają się siniaki - mówią Gracjan Hajzler i Jakub Muszyński.

Julia Grzyb, mieszkanka Strzyżewa Witkowskiego w powiecie gnieźnieńskim, jest jedną z najbardziej znanych wędkarek w Polsce. Jej fanpage „Wędkuj z Julią” zgromadził już ponad 20 tysięcy fanów!Przejdź do kolejnego zdjęcia --->

Julia Grzyb ma 21 lat i łowi taaakie ryby! Jak się odnajduje...

Sprawdź też:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ostatnia droga Franciszka. Papież spoczął w ukochanej bazylice

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zdzichu

Głupota. Ja rozumiem, gdy ktoś łowi ryby do zjedzenia. Ale łowić tylko po to, aby poranić zwierzaka i półzdechłego wyrzucić? Bo inaczej tego nie można określić... Powinien być wprowadzany zakaz dla tego typu "zabaw".

n
naturschutz

"Ręce opadają same ze zmęczenia, a nawet w pachwinie, gdzie opieramy dolnik wędziska, pojawiają się siniaki -" - proszę pomyśleć, że jeśli silni faceci są tak obolali po długim procesie wyciągania szarpiącego się suma to jak musi boleć rybę gdy jest z tą samą siłą ciągnieta za ostry hak w jej gardle lub skrzelach? Faceci trzymają za kij a ryba ma tę samą siłę przyłożoną za ostry haczyk.

Wędkarstwo to dręczenie zwierząt dla przyjemności. Opowieści, że jest miło w krajobrazie posiedzieć? - to można sobie posiedzieć bez dreczenia zwierząt (i śmiecenia - po wędkarzach często jest sporo śmieci na brzegu, resztki karmy, worki, puszki).

A propos "ryba wraca do domu" - może by Redaktor dopytał w jakim stanie jest ryba gdy jej się wyrywa hak z wnętrznościami? Czy człowiek żyłby w zdrowiu gdyby mu wyrwano kawałek gardła z hakiem? Raczej nie. Podobnie jest z rybami - znaczna część z nich ginie w wyniku odniesionych ran niedługo po wpuszczeniu do wody, lub na ranach tych rozwijają się grzyby i pleśnie; lub drapieżnik je łatwiej zabija. Tak wynika z badań w USA, gdzie dopuszczono wędkarstwo na rzadkie ryby z wpuszczaniem ich z powrotem do wody - jednak populacja nadal spadała w wyniku opisanego powyżej mechanizmu.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska