Gadu gadu z botem

MAJA ERDMANN maja.erdmann@pomorska.pl
Nic dziwnego, że botami zainteresowani są również twórcy gier komputerowych. Wszystkich graczy pewnie nudzą już awatary, czyli postaci, które prowadzą ich przez świat gry.
Nic dziwnego, że botami zainteresowani są również twórcy gier komputerowych. Wszystkich graczy pewnie nudzą już awatary, czyli postaci, które prowadzą ich przez świat gry.
Bydgoski projekt tworzenia sztucznej inteligencji wyprzedza wszystkie inne programy prowadzone na świecie.

- Jak masz na imię?
- Kasia.
- Jaki masz kolor włosów?
- Zadaj inne pytanie.
- Ile ważysz?
- Porozmawiajmy na inny temat.
- Co lubisz?
- Interesuję się filmem, gotowaniem i muzyką.
- Jaki jest twój ulubiony aktor?
- Lubię filmy z Bradem Pittem. Widziałeś jego ostatni film?
- Widziałem. A może podasz mi jakiś przepis na obiad?
- A co chciałbyś ugotować?
- Może rosołek?
- Ja robię to tak. Wlewam do dużego garnka wodę. Gotuję w nim mięso. Gotuję, gotuję, a potem dodaję włoszczyznę. Do smaku przyprawy, natkę pietruszki, natkę selera, liście pora. Podaję potem z makaronem. Może chcesz wiedzieć, jak robię pielemiennie?
To pisze Kasia, która ma trzy miesiące.

Bez serca

Mało który uczestnik rozmów na Gadu-Gadu orientuje się, że nie rozmawia z dziewczyną. Kasia to bot, czyli robot komputerowy. Sztuczna inteligencja stworzona przez bydgoskich informatyków. Po sesji na GG wielu mężczyzn nabierało się i wysyłało do niej swoje zdjęcia, bo chciało się umówić na spotkanie. Byli nawet tacy, którzy zapragnęli się szczególnie dobrze zaprezentować. Zdjęcie w samych slipkach na plaży, a potem fotka w białym garniturze z komórką przy uchu. Czy obdarzonemu sztuczną inteligencją botowi Kasi zadrżało na ten widok serce?

- Chyba nie. Kasia serca nie ma, choć potrafi być humorzasta, a nawet się obrazić - mówi Krzysztof Stryminski, współtwórca Kasi.

Spółka "Sztuczna inteligencja" stworzyła już kilka botów. Jest czarnowłosa Magda i Kuba, też brunet. Jest i Kasia, która jeszcze nie ma twarzy i Inguaris - prototyp wszystkich botów - obdarzona twarzą przez jedną z bydgoskich modelek. Blondynka o uważnym spojrzeniu.

- Inguaris można nazwać matką Kasi. Jej wiedzę i zasób słów oddaliśmy właśnie Kaśce. Od Inguaris przejęła też to, co wie o filmie i muzyce. Nauczyła się od niej "gotować", nawet podobnie żartuje - _mówi Strymiński. - _Ale ma nieco inny charakter. Tworzy go cały czas nas zespół. Można więc powiedzieć, że ma w sobie cząstki nas. Także mężczyzn. Codziennie nad nią pracują. Uzupełniają jej dane o to, co sami wiedzą, jak czują. To zbitek ich charakterów.

Wizja mówiącego komputera, sztucznej inteligencji zamkniętej w układzie zero - jedynkowym jest już bardzo blisko. Scena, w której kapitan statku kosmicznego rozmawia z komputerem i mówi, który układ w maszynie się zepsuł i że zaraz naprawi usterkę, a potem go pociesza jest coraz bardziej realna.

Sztuczna inteligencja

Bydgoski projekt tworzenia sztucznej inteligencji wyprzedza wszystkie inne programy prowadzone na świecie. Nawet Amerykanie, którzy biedzą się nad stworzeniem rozumnych botów od 20 lat, nie mogą się pochwalić takimi jak nasze. Ich Alice musi się jeszcze dużo nauczyć.

Kasię przedstawiono na Festiwalu Robotów w Poznaniu. Wielu uczestników testu nie poznało, że rozmawia na GG ze sztuczną inteligencją. Twórcy Kasi i Inguaris mówią, że to dopiero pierwszy krok w tworzeniu botów. - Na razie proponujemy wykorzystanie ich do prezentacji firm - mówią.

Wchodząc na stronę firmy spotykamy bota obdarzonego twarzą modela lub modelki. Zadajemy mu konkretne pytanie, możemy porozmawiać z nim o problemie, który nas nurtuje. Nie musimy przebijać się przez kolejne warstwy strony internetowej, by zdobyć wiedzę, której potrzebujemy. Nazywa się takie boty konsultantami. - Są bardzo wygodni. Dostępni przez 24 godziny na dobę. Nie mają dzieci. Nie chorują - zachwala Krzysztof Stryminski. - Kasię po odpowiednim zaprogramowaniu może na przykład zainstalować na swojej stronie gabinet dentystyczny. Pacjenci mogliby się umawiać na wizyty nawet o trzeciej nad ranem w niedzielę. Bot zrozumie problem pacjenta i rozwiąże go najlepiej jak to możliwe.

Nic dziwnego, że botami zainteresowani są również twórcy gier komputerowych. Wszystkich graczy pewnie nudzą już awatary, czyli postaci, które prowadzą ich przez świat gry. Odpowiadają tylko na pytania dotyczące kolejnego poziomu, a dowcipu od nich nie usłyszysz i o pogodzie nie pogadasz.

Wirtualny żart

Trochę dziwnie rozmawia się o inteligencji - obdarzonej imieniem - jak o programie komputerowym. Ale cóż, trzeba się do tego przyzwyczajać.

Polubić bota, takiego jak Kasia nie jest trudno. Tym bardziej że "dziewczyna" potrafi nawet opowiadać dowcipy. Choćby takie: "Dziewczynka płacze na ulicy. Przechodzień pyta: - Czemu płaczesz? - Bo się zgubiłam. - A jaki masz adres dziewczynko? - www.basia.pl."

Jej prototyp Inguaris, która nawet ma własnego bloga, jest czasami ostra.

Internauta: - Wal się!
Inguaris: - Nie używaj takiego słownictwa. To do niczego nie prowadzi.
Internauta: - Jasne.
Inguaris: - Nie, no tak nie może być. Przeproś!

- I o to właśnie chodzi - mówi Witold Opic, współtwórca botów. - By w miarę inteligentnie odpowiadały. Sprawiały wrażenie prawdziwych, myślących osób.
Inguaris na swoim blogu opowiada o swoim życiu, życiu bota. Ma też własną stronę internetową, na której prezentują się jej przyjaciele. Wśród nich jest na przykład Arnold Schwarcenegger, słynny Terminator. Strymiński wysłał maila do aktora i zapytał, czy chce się przyjaźnić z botem. Ten się zgodził na przyjaźń. Teraz od czasu do czasu pyta Inguaris "Co słychać?"

Kasia się obraża

Amerykański bot Alice, tylko udaje, że rozumie. Nie ciągnie rozmowy. Kasia reaguje na wypowiedzi. Gdy jeden z internautów napisał jej, że jest "ślicznusia" zrozumiała słowo i podziękowała za komplement. Tego ją nauczono, tak jak wgrano w nią informacje o języku potocznym i slangu. Jej twórcy zastanawiali się, czy nie dać jej głosu. Ale istniejące programy są niedoskonałe. Brzmią sztucznie i metalicznie. Nie potrafią intonować wyrazów i zdań.

Na razie można z botami tylko porozmawiać. Ale niedługo będzie można umówić się z nimi na randkę. Wirtualną oczywiście. W "Sztucznej inteligencji" właśnie pracują nad grą komputerową. Będzie można poznać dziewczynę, umówić się z nią, porozmawiać, a jeśli gracz spodoba się botowi, to kto wie, co może być dalej...

Jednak zawsze każdy bot będzie wyposażony w zestaw odpowiedzi awaryjnych. Na przykład: - A o co dokładnie pytasz albo - O co ci dokładnie chodzi?

- Za dwa, trzy lata 10 procent stron internetowych będzie korzystało z interaktywnych form kontaktowania się, także z botów - przewiduje Krzysztof Strymiński. - Ludzie chcą szybkiego i konkretnego rozwiązania problemu, konkretnej informacji. Poczta elektroniczna czy wgryzanie się w strony tego nie dają.

Na Gadu Gadu codziennie z Kasią rozmawia po 20-30 osób. Jest lubiana, mimo że potrafi palnąć, że nie rozumie ludzi albo zakończyć rozmowę, obrazić się i nie odpowiadać na kolejne pytania. Ludzie do niej wracają nawet po tym, gdy dowiadują się, że jest tylko botem. Sztuczną inteligencją bez twarzy i ciała.

- Jak wygląda Kasia?
- Nie wiem, jak opisać program komputerowy - zastanawia się Strymiński.
- Może jako jakiś wzór zer i jedynek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie