Inowrocław. W sanatoriach znów leczą się kuracjusze

Dominik Fijałkowski
Dominik Fijałkowski
Jeszcze niedawno sanatoryjne parkingi świeciły pustkami. Teraz się to zmienia
Jeszcze niedawno sanatoryjne parkingi świeciły pustkami. Teraz się to zmienia Dominik Fijałkowski
Po trzymiesięcznej przerwie z powodu pandemii koronawirusa do inowrocławskich sanatoriów powracają kuracjusze.

- Gościmy już pierwszą grupę osób skierowanych do nas na leczenie uzdrowiskowe przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jest to prawie 400 kuracjuszy. Przyjechali 19 czerwca - informuje Tadeusz Chęsy, prezes spółki Solanki Uzdrowisko Inowrocław.

W sanatoriach wchodzących w skład spółki może jednorazowo wypoczywać i korzystać z usług leczniczych nawet 800 osób. Na razie jest ich o połowę mniej. Jak podkreśla prezes Chęsy, gdyby skierowano na leczenie jeszcze 200 kuracjuszy, byłoby już dobrze.

- Czekamy na zusowskie decyzje i na to, że zelżeją jeszcze bardziej obostrzenia nałożone z powodu pandemii - dodaje prezes.

Obostrzenia dotyczą m. in. prowadzenia zabiegów. Przestrzegać trzeba choćby wytycznych w sprawie mniejszej liczby osób przebywających jednocześnie w basenie czy jacuzzi. Na uwadze trzeba mieć też utrzymanie bezpiecznej odległości 2 metrów pomiędzy osobami, szczególnie w stołówkach.

W Sanatorium "Przy Tężni" wypoczywa obecnie około 100-osobowa grupa tzw. prywatnych kuracjuszy, którzy sami wykupili sobie tam turnusy. Było tam również około 30 osób, które kończyły turnus przerwany w marcu przez koronawirus.

Jak się dowiadujemy, duży turnus osób skierowanych na leczenie sanatoryjne przez NFZ rozpocznie się "Przy Tężni" w dniach 24 i 25 czerwca.

- Ile osób ostatecznie przyjedzie trudno w tej chwili powiedzieć. Odbieramy natomiast bardzo dużo telefonów od przyszłych kuracjusz. Mają sporo pytań - usłyszeliśmy w sanatorium.

Placówki uzdrowiskowe obawiają się tzw. niedojazdów. Cały czas trwa pandemia. Niektóre osoby rezygnują z leczniczych turnusów, a inne nie potrafią w terminie dostarczyć zaświadczeń, że nie są chore na koronawirusa.

- To my kierujemy naszych przyszłych kuracjuszy na takie badania. Jeśli ich nie przejdą, to nie mogą przyjechać do sanatorium - dodaje prezes Chęsy.

Najważniejsze jest jednak to, że inowrocławskie sanatoria powracają do gry, a wraz z nimi wiele innych podmiotów gospodarczych, które na przykład dostarczają do nich codziennie po kilkaset sztuk pieczywa, wiele kilogramów mięsa, warzyw i owoców. Na kuracjuszy czekają z utęsknieniem sklepiki i lokale w sanatoriach i strefie uzdrowiskowej.

Powrót kuracjuszy budzi jednak obawy wśród pracowników placówek uzdrowiskowych. Mimo iż przyjeżdżający z całej Polski sanatoryjni goście muszą okazać się zaświadczeniem o tym, że są wolni od koronawirusa, gdzieś w tyle głowy siedzi groźba zakażenia się tą chorobą.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie