IO Pjongczang. Czekaliśmy prawie pół wieku. Zimowi olimpijczycy z regionu startują w Pjongczang

jp
Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew Jacek Smarz
Prawie pół wieku czekaliśmy na zimowych olimpijczyków z regionu. Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew marzą o finale olimpijskim w tańcu na lodzie.

Torunianka łyżwiarstwo figurowe pokochała w wieku 4 lat. Z mamą poszła na ślizgawkę na lodowisku, z tłumu wyłowiła utalentowaną dziewczynkę instruktorka. - Raz chciałam to rzucić, ale po dwóch tygodniach zaczęło mi bardzo brakować. Dziś to moje całe życie, trudno mi sobie je nawet wyobrazić bez sportu - mówi Natalia.

Najpierw tańczyła z bratem Michałem, byli nawet na MŚ juniorów, potem krótko z Rosjaninem Jarosławem Kurbakowem. Cztery lata temu do Torunia zaproszony został Maksym Spodyriew. - Moja kariera na Ukrainie się urwała i szukałem partnerki na całym świecie. Akurat Natalia była w podobnej sytuacji, więc trenerzy szybko się dogadali. Przyjechałem na próbę na tydzień. Od początku czułem, że będzie dobrze nam się jeździło - wspomina Spodyriew.

Dziś Maksym świetnie mówi po polsku, ma obywatelstwo i jak sam mówi: jego serce bije po polsku. - Świetnie czułem się w Polsce, bardzo spodobał mi się Toruń. Przede wszystkim wszystko było poukładane i bardziej przewidywalne niż na Ukrainie. Pamiętam, skąd pochodzę, ale teraz moje serce bije już po Polsku. Na Ukrainie mam zresztą wciąż wielu kibiców - dodaje.

Parą zajęła się Sylwia Nowak-Trębacka, która w parach tańczyła na IO w Nagano i Salt Lake City. Pod jego okiem Kaliszek i Spodyriew sięgnęli po absolutną władzę najpierw w Polsce, potem zadomowili się w czołowej dziesiątce w Europie, zadebiutowali w cyklu Grand Prix.

- To para dobrych ludzi, mają odpowiedni charaktery bez żadnego pierwiastka złych cech, a przynajmniej dotąd się nie ujawniły. Są dojrzali, bardzo pracowici i niesamowicie skoncentrowani na swoich celach. Całe życie podporządkowali treningom na lodowisku. Wiadomo, w zespole pojawiają się spięcia, ale oni zawsze potrafią pójść na kompromis - opowiada Nowak-Trębacka.

Jakie mają marzenia w Pjongczang?

Kaliszek: - Z roku na rok robimy małe postępy. Wierzę, że tak będzie w każdym sezonie. Dla nas to cudowne uczucie i wielkie wyróżnienie, że reprezentujemy w Korei nie tylko Polskę, ale także województwo i swoje miasto.

Spodyriew: - Nie czujemy wielkiej presji. Mamy konkretny plan: chcemy pojechać dwa dobre programy, nie popełnić wielu błędów, a najlepiej żadnego. Na mistrzostwach Europy pokazaliśmy już dobrą formę, liczymy, że w Korei uda się jeszcze poprawić wyniki.

Nowak-Trębacka: - Sam start nie różni się od innych zawodów. Poradzę im jedynie tyle, aby atmosferę olimpijskiej wioski chłonęli każdym zmysłem, bo tego nie da się z niczym porównać. Chciałabym, aby to była dla nich przygoda życia, aby czerpali z niej jak najwięcej i kiedyś potrafili przekazać to następcom.
Program krótki par tanecznych zaplanowano w nocy z niedzieli na poniedziałek (godz. 4.30, Eurosport 1). Dwadzieścia najlepszych duetów, liczymy, że z polskim udziałem, zaprezentuje programy dowolne w nocy z poniedziałku na wtorek (transmisja 3.30 w Eurosporcie 1).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie