Jak zatrzymać ludzi w mieście?

Rozmawiała Agata Kozicka [email protected]
- Świetnie, że konsekwentnie wyposaża się różne rejony miasta w tzw. małą architekturę - chwali Andrzej Myga
- Świetnie, że konsekwentnie wyposaża się różne rejony miasta w tzw. małą architekturę - chwali Andrzej Myga Agata Kozicka
Rozmowa z Andrzejem Mygą, architektem i członkiem Stowarzyszenia Architeków Polskich SARP.

- Prognozy statystyków są nieprzychylne miastu. Bydgoszcz w ciągu najbliższych 20 lat straci jakieś 20 proc. ludności. Toruń - 16. Socjologowie ostrzegają, że jeśli miasta nie zapewnią mieszkańcom komfortu, to ci wyjadą osiedlać się na podmiejskich wsiach i nie wrócą. Jak, zatem, planować miasto, by z niego nie uciekano?
- Nic nie stoi na przeszkodzie, by wybór mieszkańców dokonał się na korzyść miasta. To zależy od planów zagospodarowania przestrzennego. Ich autorzy zobowiązani są do wyznaczenia ram funkcjonalnych i przestrzennych, określenia procentowego udziału terenów biologicznie czynnych - zieleni - w stosunku do powierzchni zabudowy. Na obrzeżach są tereny świetnie nadające się na zabudowę jednorodzinną lub mieszaną. Do ich uroków i zalet nie należy nikogo chyba przekonywać.

- Ale te działki są mniejsze niż poza miastem. A jeśli działka jest większa, to będzie droższa niż ta na wsi.
- Tak, ale pytanie, jak dużą działkę rzeczywiście potrzebujemy, jak wielki ma być dom, który wybudujemy. Czasem decydujemy się na wielki, kilkusetmetrowy dom z myślą o tym, że zamieszka w nim kilka pokoleń, a potem się okazuje, że zupełnie niepotrzebnie, bo nasze dzieci wybierają życie w innym mieście nawet. Lepiej zainwestować w taki dom, który ewentualnie umożliwi rozbudowę.

- I z ogrodami bywa różnie. Niby wyprowadzamy się za miasto, żeby mieć domek z ogrodem, ale na ogród już nie mamy czasu, więc zakrywamy dużą część zieleni kostką betonową albo siejemy tylko trawę.
- Częściej to drugie, bo tańsze. I na to są przepisy. Dla każdej działki objętej planem miejscowym zagospodarowania jest określone, jaka jej powierzchnia powinna pozostać biologicznie czynna. Inna sprawa czy to jest egzekwowane.

Przeczytaj również: Z miast uciekamy na wieś, by spełnić swoje marzenie o niezależności. Czy jako seniorzy wrócimy do miasta?

- I w mieście plany określają, ile powinno pozostać zieleni?
- Tak. Poza gęstością i wysokością zabudowy plany określają, jaki powinien być udział terenów zielonych dla danego rejonu. Zdaję sobie sprawę, że ciśnienie inwestycyjne w mieście jest duże, a tereny - właśnie w centrach miast - niesamowicie cenne. Może być trudno zachować narzucone przez autorów planów proporcje zieleni do zabudowy. My, architekci jesteśmy zobowiązani do przestrzegania zapisów planów, inaczej narazilibyśmy inwestora, np. na odmowę uzyskania pozwolenia na budowę.

- Ale jeśli będziemy "na hura" zabudowywali każdy zielony zakątek, to nikt tutaj nie będzie chciał mieszkać.
- Miasta są zobowiązane przestrzegać planów miejscowych, które uprzednio same zatwierdziły w drodze uchwały. Bydgoskie centrum jest bardzo zielone. Mamy szereg pięknych parków wzdłuż Śródmieścia, jest zielona Wyspa Młyńska. To są atuty. To powody, by zamieszkać w centrum miasta. Ale też musimy pamiętać, że nie dla zieleni decydujemy się zamieszkać w mieście. Miasto, a zwłaszcza centrum, to obszary przyciągające, a nie odpychające. Centrum to strefa charakterystyczna, w której koncentrują i konfrontują wszelkie formy ludzkiej działalności. Centrum emanuje na całe miasto. To tygiel, w którym zachodzą reakcje centrotwórcze, atrakcyjne dla społeczności kreatywnych, ambitnych, rekrutujących się ze środowisk naukowych, kulturalnych, edukacyjnych oraz gospodarczych z kapitałem i elitą zarządzającą. Większość z nich chciałaby w centrum mieszkać.

- A jednak pomysł miasta-ogrodu, Sielanki, wymyślony i przez Hermanna Stubbena i potem zrealizowany, cieszy się nadal popularnością. Te okolice Bydgoszczy są nadal ekskluzywne.
- I będą w coraz większym stopniu. Były planowane przed pierwszą wojną światową na obrzeżach ówczesnego śródmieścia. Dzisiaj znajdują się w środku miasta i stanowią enklawę pożądaną przez potencjalnych nabywców, ceniących sobie życie w mieście, w zabudowie wolno stojącej z zieloną otoczką. Bo lubimy zieleń i chcemy ją mieć blisko. Chcemy duże balkony, a najlepiej tarasy. Teraz na życzenie inwestora zaprojektowaliśmy budynek z tarasami na górnych kondygnacjach. Mają powierzchnię prawie równą mieszkaniu, które ma około 100-metrów.

- A czy dobrze wykorzystujemy rzeki w miastach?
- Bydgoszcz i Wrocław świetnie korzystają z rzek przepływających przez centra miasta, gdzie organizuje się zabudowę bulwarową. Bydgoszcz nie bez przyczyny zwano kiedyś "Małym Berlinem" z racji sposobów zagospodarowywania terenów przyrzecznych. Toruń ma trochę inne zadanie. Wielkość rzeki jest nieproporcjonalna do wielkości miasta. Przez swoją szerokość jest trudna do okiełznania. Z jednej strony jest zurbanizowana część miasta, z drugiej - zielona. I myślę, że tego podziału miasto powinno się trzymać. Z jednej strony przybliżyć rzekę miastu, z drugiej zorganizować tereny rekreacyjne.

Czytaj e-wydanie »

Pracownicy „Biedronki” nie chcą pracować w niedziele

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie