"Klątwa". Po co ta cała zadyma? Posłanka Anna Sobecka zawiadamia prokuraturę

Karina Obara
Karina Obara
„Klątwa” w Teatrze Powszechnym wywołuje taki sam ferment jak niedawny spektakl w Bydgoszczy. 
- Takie przedstawienia są ważne i potrzebne - mówi Bartosz Frąckowiak, wicedyrektor Teatru Polskiego.
„Klątwa” w Teatrze Powszechnym wywołuje taki sam ferment jak niedawny spektakl w Bydgoszczy. 
- Takie przedstawienia są ważne i potrzebne - mówi Bartosz Frąckowiak, wicedyrektor Teatru Polskiego. Magda Hueckel, Teatr Powszechny
Seks oralny z figurą Jana Pawła II? Teatr Powszechny szokuje, tak jak niedawno Teatr Polski. Posłanka Anna Sobecka zawiadamia prokuraturę.

Kilka dni temu Teatr Powszechny w Warszawie, którego dyrektorem jest - przeszczepiony za 
ogromne sukcesy z Teatru Polskiego w Bydgoszczy - Paweł Łysak, wystawił „Klątwę” na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Sztuka wywołała skandal za sprawą scen takich jak: „seks oralny z gipsową figurą Jana Pawła II czy próba zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego."

Sprawcą całego zamieszania jest chorwacki reżyser Olivier Frljić, ten sam, który niedawno podczas Festiwalu Prapremier pokazał performance „Naše nasilje i vaše nasilje” w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.

Czytaj: Halo, czy to prokuratura? Proszę na scenę. Sztuka czy skandal? [wideo]

Zarówno po bydgoskim przedstawieniu, jak i teraz posłanka Anna Sobecka złożyła zawiadomienie do prokuratury. Jej zdaniem, sztukę tę należy potępić, bo nie ma nic wspólnego ze sztuką. - Jedynym celem artystów jest obraza uczuć religijnych i prowokowanie innych osób, w tym również polityków, do reakcji, aby udowodnić swoją tezę o uwikłaniu polityki i Kościoła katolickiego - mówi posłanka.

W opisie spektaklu czytamy: „W momencie, w którym związek Kościoła i państwa wydaje się nierozerwalny, a władza organów kościelnych próbuje wpłynąć na funkcjonowanie świeckich instytucji oraz na decyzje jednostek, twórcy spektaklu sprawdzają, czy opór wobec tych mechanizmów jest jeszcze możliwy.”

Spektakl, rzeczywiście, wzbudził skrajne emocje. Nawet wśród krytyków. Wielu internautów uznało, że przekracza granice dobrego smaku. Ale równie wielu broni wolności artystycznej. Krytyk Tomasz Domagała uznał spektakl za wybitny, a na doma
gasiekultury.pl pisze: „Przedstawienie Friljicia pokazuje nie tylko obłudę i hipokryzję prawicy skupionej wokół Kościoła, ale też niemoc lewicy, jej słabość intelektualną i osobowościową, koteryjność oraz - że wejdę w metaforykę spektaklu - „wzajemne robienie sobie laski”.

- Jest scena w „Klątwie” Frljicia, która dotknęła mnie osobiście - mówi na swoim Facebooku aktor Krzysztof Szekalski. - Aktorzy siadają na brzegu sceny i mówią po kolei, że byli molestowani w dzieciństwie przez księży katolickich. W pewien sposób powiedzieli też o mnie. Nie jest tajemnicą, że tego doświadczyłem w przeszłości, byłem ministrantem - zrobiliśmy na ten temat parę lat temu spektakl z 
Aleksandrą Jakubczak „Serdeczny”.

Bartosz Frąckowiak, zastępca dyrektora Teatru Polskiego w Bydgoszczy, przekonuje, że 
przedstawienia tego typu są ważne, ponieważ ich podstawowym celem jest interes publiczny i debata. - Niestety, z polskiej, jak z każdej, debaty publicznej pewne tematy zostały wyparte (np. podłączenie się Polski do neokolonialnych podbojów na Bliskim Wschodzie), inne są zablokowane (temat krytyki Kościoła jako instytucji czy pedofilii księży), albo uchodźcy jako problem kapitalistycznego wyzysku - mówi. - Te sprawy w swoich przedstawieniach podejmował Oliver Frljić. Fakt funkcjonowania pewnych tematów w stanie wyparcia czy ukrycia sprawia, że niekiedy trzeba użyć wyrazistych 
- choć przecież niezwykle wyrafinowanych, zakorzenionych w 
tradycji europejskiego teatru politycznego - środków, żeby „uruchomić” czy „udrożnić” rozmowę. Im ważniejszy społecznie temat, tym istotniejszą wartością staje się wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej, wyrażonych w Konstytucji RP.

Bartosz Frąckowiak zauważa też, że krytyka Kościoła katolickiego i jego urzędników, nie stanowi dyskusji o wierze i nie podważa dogmatów religii. Dlatego jest działaniem bardzo istotnym, nie tylko dla świeckiej sfery publicznej, ale i samych osób wierzących.
Już w 2009 r. Paweł Łysak mówił „Pomorskiej”: Teatr jest przestrzenią dyskusji. Ma wywoływać pytania i prowokować. Teatr wcale nie powinien być łatwy. On jest sztuką wyższą, powinien nieść ze sobą jakieś przesłanie, inicjować debaty. To powinna być przestrzeń sporu i poszukiwań, spotkania i rozmowy. Musi poruszać, prowokować, zaczepiać, ale i nieść przeżycia piękna czy wzruszenia”. Zdaje się, że Łysak pozostał wierny swoim przekonaniom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie