Nie wszyscy rolnicy, których dotknęła susza mogą liczyć na pieniądze. Dostaną je tylko ci, których straty wyniosły powyżej 30 procent średniej przychodów z gospodarki z ostatnich trzech lat. - Z tego powodu ktoś, kto ma też zwierzęta z pewnością nie będzie zasługiwał na odszkodowanie, bo nie wykaże strat powyżej 30 procent - uważa Zbigniew Rydziel, radny gminy Świecie, członek komisji suszowej. - Minister Sawicki mógł to zmienić, miał sporo czasu, ale się za to nie zabrał.
Marek Topoliński, wójt Świekatowa:- Wielu rolników nie ma szans na odszkodowanie
Rolnicy mają również żal do rządzących, że straty w zbożach jarych i ozimych liczono tylko z tych, które rosły na glebach najgorszych kategorii. - A kilka lat temu Sawicki mówił, że mamy tam sadzić lasy. To teraz wielu nie ma zbiorów z najgorszych ziem i też nie może liczyć na odszkodowania - dodaje gorzko Rydziel.
- Rolnicy mają żal - dodaje Natalia Partyka z Urzędu Gminy w Drzycimiu. - Mówią, że susza była wszędzie, a nie tylko na najgorszych glebach.
W gminie Świecie złożono ponad 100 wniosków, z czego 80 procent może liczyć na odszkodowanie. - To nie za dużo, jeśli mamy ponad tysiąc gospodarstw - zwraca uwagę Andrzej Krakowiak z Urzędu Miejskiego w Świeciu.
Na 420 gospodarstw w Świekatowie o odszkodowanie zgłosiło się 125 gospodarzy. Na pieniądze może liczyć 90. - Wielu rolników ma świadomość, że nie ma szans na odszkodowanie i nawet nie składają wniosków - tłumaczy Marek Topoliński, wójt Świekatowa.
W Drzycimiu do ARMiR trafi około 100 wniosków, choć zgłosiło się ponad 160 gospodarzy. - Rolników boli też to, że straty z kukurydzy liczy się tylko wtedy, gdy była przeznaczona na kiszonkę, a na ziarno już nie - dodaje Partyka.
Gospodarzom nie pomogą ubezpieczenia. - Są bardzo drogie, a i tak głównym warunkiem ich wypłacenia jest ogłoszenie przez władze stanu klęski żywiołowej z powodu suszy - mówi Rydziel. - A tego nie zrobiły.