Korona-kryzys robi z ludzi biedaków. W błędne koło wpadła niemała grupa osób

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Na początku to pozornie niegroźne, ale z czasem takie pożyczki mogą nas wpędzić w spiralę długów.
Na początku to pozornie niegroźne, ale z czasem takie pożyczki mogą nas wpędzić w spiralę długów. Archiwum/Jarosław Pruss
Pandemia zmniejszył dochody aż 45 proc. polskich konsumentów. Do tego stopnia, że co 3. osoba musi pożyczać pieniądze każdego miesiąca, bo nie ma z czego pokryć bieżących rachunków. W błędne koło wpadła więc w korona-kryzysie niemała grupa osób.

Zobacz wideo: Gdzie na szybko pożyczyć pieniądze?:

Pożyczamy, ale nie sprawdzamy czy damy radę spłacić

Dane Krajowego Rejestru Długów są jeszcze mniej optymistyczne2 - informują, że ponad połowa Polaków (54 proc.) spłaca obecnie kredyty lub pożyczki. Według statystyk chodzi głównie o drobniejsze zobowiązania.

Pożyczone pieniądze przeznaczamy na zakup sprzętu RTV/AGD bądź remont czy wyposażenie mieszkania. Większym problemem jest jednak to, że tylko co. 4 osoba przed zaciągnięciem długu analizuje, czy będzie w stanie bez przeszkód spłacać zobowiązanie.
Taka nieroztropność w połączeniu z niepewną sytuacją gospodarczą, w której funkcjonujemy już przeszło rok, to sprawdzony przepis na kłopoty finansowe.

Najpierw pozornie te niegroźne, które jednak z czasem mogą przerodzić się w popadnięcie w spiralę długów, z której jedynym wyjściem może okazać się ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Jak uniknąć takiego scenariusza?

Polecamy także: Wydajemy lekką ręką. "Jakoś to będzie". Tak powstają długi

Pandemia zmusiła do pożyczania co 3. Polaka. Jak pokazują dane zgromadzone przez Intrum, firmę w branży windykacji i zarządzania wierzytelnościami, w pandemicznym 2020 roku jedna trzecia konsumentów pożycza pieniądze co miesiąc, by pokryć bieżące wydatki. W tym przypadku ważna jest nie tylko liczba zadłużonych, ale również konkretne kwoty. 27 proc. pożycza regularnie sumy wynoszące mniej niż 10 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Nieco mniej, bo 23 proc. pożycza w granicach 10-25 proc. wysokości swojej pensji.

Wtedy brakuje nam pieniędzy na przetrwanie

- Jak wynika z naszego badania, chociaż "tylko" 11 procent zadłuża się na kwoty sięgające 50 procent miesięcznych dochodów, to jednak dane nie nastrajają optymistycznie. Dowodzą, że pewna część naszego społeczeństwa nie ma środków na podstawowe potrzeby i musi regularnie sięgać po dodatkowy zastrzyk gotówki - komentuje komentuje Agnieszka Siemieniuk, ekspertka Intrum. - Jeżeli spłacamy pożyczkę czy kredyt, który pochłania znaczną część naszego domowego budżetu, to zaraz na początku miesiąca po uiszczeniu takiej należności brakuje nam pieniędzy na utrzymanie. W takiej sytuacji znów musimy się zadłużyć, Niestety, w błędne koło wpadła w korona-kryzysie niemała grupa konsumentów.

W jeszcze gorszej sytuacji są osoby, które muszą zaciągać pożyczki czy kredyty na spłatę aktualnych zobowiązań. Według KRD dotyczy to 13 proc. spośród wszystkich zadłużonych. Należy bowiem być świadomym, że to tylko doraźne rozwiązanie. Kolejny kredyt pozwoli nam spłacić "najważniejszego" w naszej ocenie wierzyciela czy opłacić ratę kredytu (np. hipotecznego), w którego przypadku braku regularnych wpłat oznaczałby poważne konsekwencje. Jednak dług kompletnie nie znika, a co więcej - całkowita kwota zadłużenia może rosnąć z miesiąca na miesiąc z powodu odsetek.

Konsolidacja zadłużenia, czyli kilka kredytów w jednym

- Kluczowe jest przyznanie się przed samym sobą, że taki problem nas dotyczy, że przestaliśmy panować nad osobistymi finansami. Powody takiej sytuacji mogą być różne, ale fakt pozostaje faktem. Warto wiedzieć, że kiedy nie radzimy sobie ze spłatą zaciągniętych kredytów czy pożyczek, możemy skorzystać z rozwiązań, które niejako powstały na wypadek takich sytuacji. Przykładem jest kredyt konsolidacyjny. Konsolidacja zadłużenia, czyli mówiąc w skrócie połączenie np. kilku kredytów w jeden, sprawi, że całkowita wysokość miesięcznej raty do opłacenia będzie niższa i będziemy mogli wynegocjować z bankiem korzystniejsze warunki spłaty tego "nowego" zadłużenia - podpowiada Agnieszka Siemieniuk.

Polecamy także: Zamknęli hotele to też pralnie chemiczne mają kłopoty i długi. Ile mają zaległości na Kujawach i Pomorzu?

- Takie lekkomyślne podejście do brania na siebie kolejnych zobowiązań może prowadzić do poważnych tarapatów
finansowych. Równie problematyczny jest fakt, że część konsumentów w ogóle nie ma nawyku analizowania swoich
możliwości finansowych przed udaniem się do banku po kredyt. Tak powinniśmy postępować zawsze, bez względu na to, czy
chcemy zaciągnąć pożyczkę na wysoką kwotę, czy chodzi o drobniejsze sumy jak w przypadku zakupów
na raty. Jeżeli bez zaciągniętych zobowiązań trudno jest nam spiąć budżet domowy, comiesięczna spłata raty
w wysokości 200, 300 zł może być problemem. Dodatkowo nie można zapominać o tym, że pandemia się nie skończyła, więc
w takich niepewnych czasach szczególnie ostrożnie powinniśmy podchodzić do podejmowania wszelkich decyzji
finansowych wyjaśnia Agnieszka Siemieniuk,.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie