Koszty wypadków są ogromne

Rozmawiał Marek Weckwerth
Marek Staszczyk, dyrektor WORD w Toruniu, sekretarz Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Marek Staszczyk, dyrektor WORD w Toruniu, sekretarz Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. archiwum
- Wielkie są społeczne i gospodarcze koszty wypadków drogowych - mówi Marek Staszczyk, dyrektor WORD w Toruniu.

- Na 34,5 miliarda złotych oszacowano koszty wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce w 2012 roku - wypadków i kolizji. Razem stanowiły 1,9 procent PKB. To najnowszy raport Instytutu Badawczego Dróg i Mostów na zlecenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Trzeba przyznać, że robi wrażenie.
- Robi, bo teraz pokazuje się, jak wielkie są społeczne i gospodarcze koszty wypadków drogowych. Wlicza się w nie wydatki na akcje ratunkowe, pracę policji, straży pożarnej, służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości. To są bezpośrednie koszty, ale można dodać do nich także inne. Wyobraźmy sobie, że na drodze ginie młody wykształcony człowiek - przecież jego edukacja dużo kosztowała państwo i jego rodzinę lub jego samego. Ten człowiek mógłby przez swe dorosłe życie pracować na rzecz społeczeństwa, płacić podatki. Ale niestety w jednej chwili traci życie. To są naprawdę wymierne straty, nie mówiąc już o ogromnej traumie dla najbliższej rodziny.

- A takie tragedie zdarzają się na polskich drogach codziennie.
- Niestety. Codziennie ginie w ten sposób w całej Polsce około 10 osób, co w 10 dni daje 100 osób. Fakt, że śmierć spotyka codziennie kilka osób, nie robi większego wrażenia na opinii publicznej. Co innego, gdy rozbija się samolot i jednorazowo ginie 100 osób. A przecież suma wszystkich wypadków drogowych w roku musi wywołać w ludziach refleksję. To tak jakby na wojnie wybita została "do nogi" cała armia! Takie zestawienia, liczenie kosztów, ma jeden zasadniczy cel: ma wpłynąć na wyobraźnię polityków.

- I co to daje?
- Generalnie daje to, że w naszym kraju prowadzi się politykę poprawiającą bezpieczeństwo ruchu drogowego. Buduje się przecież coraz lepsze drogi, wyposaża je w bariery energochłonne, aktywne znaki, sygnalizację świetlną, zatoki autobusowe, prowadzi się akcje edukacyjne. I wszystko to ma przełożenie na statystykę - co roku liczba wypadków w Polsce spada.

- A fotoradary, patrole policyjne i innych służb mundurowych? Restrykcje też poprawiają bezpieczeństwo?
- Poprawiają, jeśli tylko radary i patrole ustawiane są w miejscach rzeczywiście niebezpiecznych, gdzie zmniejszenie prędkości jest uzasadnione. Jeśli tak, mandat się należy. Świadomy obywatel powinien zrozumieć, że to także jest dla poprawy bezpieczeństwa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie