Matka dostała już 12 tys. zł kary za utrudnianie byłemu mężowi kontaktów z dzieckiem. I nic sobie z tego nie robi

Katarzyna Piojda
Pan Mateusz po kolejnej nieskutecznej wizycie u córki, skomentował: - Następny weekend zignorowany przez właścicielkę mojej córki. Pozostaje mi stanie pod drzwiami, pozostawienie lalki i rozpacz.
Pan Mateusz po kolejnej nieskutecznej wizycie u córki, skomentował: - Następny weekend zignorowany przez właścicielkę mojej córki. Pozostaje mi stanie pod drzwiami, pozostawienie lalki i rozpacz. Pixabay/zdjęcie ilustracyjne
- Nie jestem zwyczajnym tatą, skoro dziecko widuję raz na 2 tygodnie, przez godzinę - mówi pan Mateusz. Jego żona dostała 12 000 zł kary za utrudnianie mu kontaktów z córką. I nic sobie z tego nie robi.

Karolinka, zapytana w sądzie, czy pamięta tatę, odpowiada: - Tak. Byłam u niego, ale wtedy miałam 4 lata. To było miłe. W święta też myślałam o nim. Nie myślę o nim często, ale czasami mi się zdarza. Na przykład przed zaśnięciem.

Dziewczynka włożyła bluzkę z dużym sercem z przodu. Pada drugie pytanie: - Dla kogo bije twoje serce?

Mała odpowiada, że tylko dla babci i mamy.

Tata nie był grzeczny. Bił mamę i mnie też bił. Mama kiedyś odwiedziła ze mną tatę. Wtedy zachowywał się grzecznie. Teraz już nie jest grzeczny.

Innym razem dziewczynka, wtulona w tatę, szepcze: - Zawsze chciałam z tobą iść, ale nie mów tego mamie.

To Cię może też zainteresować

A było tak pięknie

Tata to pan Mateusz, mieszka pod Inowrocławiem. Mówi, że prawie była żona (rozwód jest w trakcie) wmawia córce głupstwa na jego temat. - Robi wszystko, żeby dziecku mnie obrzydzić - twierdzi mężczyzna. - Na jednym ze spotkań mała zapytała mnie, dlaczego mama prosi ją, żeby mówiła, że ją biję.

Mała zapytała mnie, dlaczego mama prosi ją, żeby mówiła, że ją biję.

A znajomość zaczęła się tak pięknie. - Zanim się pobraliśmy, byliśmy parą przez 6 lat. Myśleliśmy, że poznaliśmy się na wylot. Oboje się myliliśmy.

Dwa lata po ślubie urodziła im się córka. Teraz ma 7 lat. - Rozstałem się z żoną pod koniec 2017 roku - przyznaje pan Mateusz. - Sceny zazdrości, kontrolowanie mnie, brak podejmowania przez żonę pracy, kłótnie. To wszystko doprowadziło do rozpadu. Wyprowadziłem się i złożyłem pozew o rozwód. Jeszcze przed rozstaniem żona pojechała ze mną do rodziny i zapowiedziała, że jak odejdę od niej, to mnie zniszczy i będę zerem. Tuż po mojej wyprowadzce zaczęła oskarżać mnie o bicie i znęcanie od 2015 do 2017 roku. Przedstawiała to na każdej rozprawie. Tyle, że bez dowodów.

Kontakty ustalone

Córka między styczniem a majem 2018 była z ojcem. Zgodnie z postanowieniem sądu matka miała ustalone kontakty. - Nie utrudniałem jej spotkań z małą - zaznacza czytelnik.

Sytuacja zmieniła się w maju 2018 roku. - Moja eks spotkała się z Karolinką, ale po spotkaniu mała nie wróciła do mnie, do domu - opowiada 31-latek. - Jej matka nie odpisywała na moje sms-y, nie oddzwaniała. Nie wiedziałem, gdzie obie przebywają. Na pewno nie w domu mojej byłej żony. Córka, będąc ze mną, normalnie chodziła do przedszkola. Gdy była z matką - ta nie posyłała jej. Zgłosiłem sprawę na policję.

Dziecko w samochodzie

Wkrótce ojciec został całkowicie pozbawiony kontaktów z córką. - Przypadkiem zobaczyłem w samochodzie mojego byłego teścia z Karolinką. Gdy moja eks mnie zauważyła na ulicy, kazała natychmiast swojemu ojcu odjechać.

Pan Mateusz kontynuuje: - Zapewniam odpowiednie warunki córce. Pokój, zabawki i ubrania na nią czekają. Uczciwie pracuję. Dostaję stałą pensję. Była małżonka nie ma stałego zatrudnienia. Rodzice łożą na jej utrzymanie. Moja była teściowa żyje za granicą, zresztą krótko po ślubie na pewien czas do niej się wprowadziliśmy. Teść z kolei mieszka w Inowrocławiu.

500 plus, zasiłek, becikowe - tyle możesz dostać od państwa ...

Za drzwiami sypialni

Z zeznań matki Karolinki: „Mąż zabraniał mi wchodzić do sypialni, do dziecka. Mała płakała. Słyszałam same krzyki z tego pokoju. Słyszałam, jak bił dziecko. Ono domagało się, aby mu czytać, a mąż siedział w telefonie (...). On stawiał warunki. Zabierał dziecko, szarpał do sypialni. Zamykał drzwi i ja nie miałam prawa wejścia. Gdy stawałam w obronie córki, to mnie popychał, szarpał. Jak wyszło wszystko na jaw, to się wyprowadził”.

A po wyprowadzce męża kobieta, jak zeznawała, bardzo dobrze radziła sobie z opieką nad dzieckiem.

Wyjazd owiany tajemnicą

31-latek wspomina dalej: - Któregoś dnia moja była żona wyjechała z Karolinką do Niemiec, do swojej matki. Zrobiła to w tajemnicy przede mną. To było latem 2018 roku. Zostało wszczęte postępowanie o porwanie rodzicielskie. Interweniowałem nawet w Ministerstwie Sprawiedliwości, żeby Karolinka wróciła do kraju.

Opiniodawczy Zespół Specjalistów Sądowych stwierdził, że „małoletnia jest zagubiona i nie rozumie, co się dzieje z jej życiem. Każdy z rodziców przekazuje dziecku własny punkt widzenia, nie dając mu możliwości weryfikacji. Więź córki z ojcem jest ambiwalentna i poluźniona. Obawia się ona, że ojciec może ją porwać”.

Para pod lupą

Eksperci wypowiadają się również na temat rodziców: „Ojciec nosi cechy osobowości nieprawidłowej, a także posiada obniżone kompetencje wychowawcze. Więź z matką jest bardzo silna. Małoletnia identyfikuje się z nią, jednak matka również ma obniżone gwarancje sprawowania opieki”.

Kurator dziecka w Niemczech zeznawała wcześniej: „Kiedy byłam w domu pozwanej (matki dziecka - przyp. red.), dziewczynka nie chciała ze mną w ogóle rozmawiać. Zwracała się do matki lub babci o pomoc, gdy zaczynał się temat taty. Na rozprawie sądowej zobaczyłam dziewczynkę w zupełnie innym stanie. Była otwarta, opowiadała o sobie i swoich sprawach. Dziecko nigdy nie powinno odgrywać roli, jaką obecnie przyjęła ta dziewczynka. Walczy ona teraz o to, aby matka mogła zostać tu, w Niemczech. Została wciągnięta w konflikt między rodzicami. Istnieje niebezpieczeństwo, że jeśli rodzice będą nadal postępować z nią w ten sposób, to psychicznie zniszczą dziecko”.

Zabawki w rączkach

Kurator ze łzami w oczach przyznała przed sądem w Niemczech, że tak nie wygląda dziecko bite przez ojca. Karolinka wtuliła się w tatę podczas spotkania. Miała zabawki w obydwu rączkach. To te, które tata jej wręczył.

Dziewczynka nadal mieszka z mamą w Inowrocławiu, u dziadka ze strony mamy, zaś z tatą ma się regularnie widywać. Tyle teoria. Pan Mateusz wspomina o kolejnym postanowieniu sądu. - Za każde „niewydanie” mi dziecka była żona dostaje tysiąc złotych kary. Uzbierało się jej 12 000 zł. Tyle jest mi winna. Ona jednak nic sobie z tego nie robi. Nie dostałem ani grosza. Pieniądze nie stanowią przecież celu. Ta kara miała wymusić porozumienie, lecz do tego muszą dążyć dwie strony. Chcę tylko jednego - normalnie wychowywać córkę.

Jest nowa decyzja sądu. - Mam widywać córkę w ośrodku dziecka w Inowrocławiu w co drugą sobotę i wtorek. Obecnie, w czasie koronawirusa, spotykam się z nią znacznie rzadziej, gdyż była żona konsekwentnie uniemożliwia mi dłuższe widzenia.

Próbowaliśmy skontaktować się z kobietą. Nie oddzwoniła. Nie odpisała na SMS-a z prośbą o kontakt.

Godzina na wychowanie

Ojciec dziecka i tak do niej apeluje: - Dogadajmy się ze względu na dziecko. Zakończmy wojny w sądach i skupmy się na tym, żeby nasza córka miała możliwość mieć mamę i tatę, no i spokój psychiczny.

Pan Mateusz jest załamany. - Tyle mówi się o prawach ojca. Nie mam jak być zwyczajnym tatą, skoro dziecko widuję raz na dwa tygodnie, a każde takie spotkanie trwa maksymalnie godzinę.

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie