
Do pijackiego rajdu nieodpowiedzialnego tatusia doszło w poniedziałek (9 grudnia) kwadrans po godz. 19 na łódzkich Kozinach. Świadkowie zauważyli na ul. Długosza przy skrzyżowaniu z ul. Kasprzaka stojący samochód z wyłączonymi światłami, ale z pracującym silnikiem.
W środku znalazł siedzącego za kierownicą mężczyznę Wraz z nim w pojeździe znajdowało się dwóch małych chłopców. Starszy dwulatek dzwonił właśnie do swojej mamy informując o całym zdarzeniu. Z tyłu siedział kolejny chłopczyk. Maluch nie miał nawet roku.
CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE

Świadek wyciągnął kluczyki ze stacyjki i zadzwonil na policję. Towarzyszące mu kobiety zabrały telefon maluchowi i udzieliły informacji matce chłopców. 29-letnia kobieta natychmiast przybiegła na miejsce zdarzenia.
Policyjne badanie alkosensorem wykazało, że 35-latek miał w organizmie 3,3 promila alkoholu. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy. Wkrótce usłyszy on zarzuty dotyczące kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, a także narażenia na niebezpieczeństwo swoich dwóch synów. Grozi mu może kara pozbawienia wolności do 5 lat.