Minister Jan Krzysztof Ardanowski o piątce dla zwierząt: to pomieszanie z poplątaniem, odcinamy sobie rynki [wideo]

Agata Wodzień
Agata Wodzień

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Jan Krzysztof Ardanowski jest świadom, że sprzeciw wobec procedowanej ustawy o ochronie zwierząt przypłaci najprawdopodobniej utratą stanowiska ministra rolnictwa. - Moim obowiązkiem jest informowanie o konsekwencjach ustawy. Do mnie można by mieć pretensje, gdybym o tym nie powiedział - uważa. Czym grozi przyjęcie tzw. piątki dla zwierząt? Opowiada w rozmowie z nami.

Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministra rolnictwa i rozwoju wsi pytamy o to, co będzie z ustawą o ochronie zwierząt. Jakie konsekwencje może mieć jej przyjęcie? Poniżej w całości stanowisko ministra rolnictwa dotyczące tzw. piątki dla zwierząt:

Trwa proces legislacyjny. Senat bardzo skrupulatnie nad nią pracuję. Może będą jakieś poprawki, które by sprawiły, że ona stanie się w ogóle jakaś strawna czy zrozumiała przez rolników. Jest jeszcze prezydent, chociaż przy takiej przewadze w sejmie ze strony dziwnego sojuszu Prawa i Sprawiedliwości i partii lewicowych, to I weto prezenta zostanie odrzucone.

Minister rolnictwa o piątce dla zwierząt: to ustawa wadliwa

To nie zmienia mojego zdania o tym, że jest to ustawa wadliwa, źle napisana, a właściwie do końca nie wiadomo, kto jest jej autorem. Nie konsultowana z nikim ze środowisk wiejskich również z Ministerstwem rolnictwa, które bardzo intensywnie miała przygotowane rozwiązania dotyczące ochrony zwierząt, poprawienia dobrostanu wszystkich gatunków zwierząt, nie tylko jakiś wybranyc,h wprowadzenia czipowania, odpowiednich warunków w schroniskach dla zwierząt. To wszystko było, ale nie zostało w żaden sposób wykorzystane.

Ta ustawa to jest poplątanie z pomieszaniem rzeczy, co których nikt specjalnie wątpliwości nie ma - choćby łańcuchy dla psów, chociaż nawet i to można obśmiać, bo trudno sobie wyobrazić jakiegoś małego ratlerka z 6-metrowym łańcuchem, bidok tego nie pociągnie. Czy też szczególne wymagania dla zwierząt, które będąc na polu będą miały mieć zapewnione schronienie przed deszczem. Nie bardzo wiem jak zapewnić krowom, konim namioty na łące, ale to już tam powiedzmy sprawa marginalna.

To nie (tylko) ustawa o zwierzętach futerkowych

Te zwierzęta, łańcuchy i kwestia zwierząt cyrkowych nie budził emocji. Nieszczęściem jest to, a może na tym zależało, że próbuje się mówi, że jest to ustawa o zwierzętach futerkowych, o zakazie zwierząt futerkowych. To chyba ma przykryć to, co w tej ustawie jest najważniejsze. Sektor zwierząt futerkowych zaczyna i tak zmienić formę schyłkową, mody się zmieniają, pani zapewne w futrze też już tam nie chodzi. Więc rolnictwo, które zawsze spełniało oczekiwania konsumentów, produkowało to, czego ludzie chcieli i właściwie w taki sposób jak konsumenci będą sobie życzyli.

Natomiast dopóki na świecie będzie zapotrzebowanie na futra, będą produkowane jak nie w Polsce, to w Chinach, na Białorusi i na Ukrainie. W warunkach polskich zwierzęta futerkowe mięsożerne - o norkach mówię - zjadają kilkaset tysięcy ton odpadów z przemysłu mięsnego. Skoro one tego nie zjedzą, a czynią to można powiedzieć w pewnym porównaniu ekologicznie, to trzeba to spalić. Będzie smród, dwutlenek węgla, uciążliwości i energia, która do tego będzie potrzeba.

Sektor głównie drobiarski, bo to odpadów drobiu główne nie dotyczy ale również i świń, będzie za to musiał zapłacić. Czyli albo część hodowców zwierząt zbankrutuje, upadnie, bo nie będą w stanie ponieść kosztów, albo konsumenci, ci którzy teraz z taką tkliwością patrzą na norki, będą musieli zapłacić rocznie około 1 miliarda złotych więcej za mięso, mięso drobiowe. Nie ma cudów, bo albo drobiarze będą bankrutować, albo trzeba za mięso więcej zapłacić.

Gdyby była poważnie ta decyzja o likwidacji sektora futerkowego zrealizowana, to trzeba się oprzeć na paru, dosłownie paru krajach Unii Europejskiej, które miały zwierzęta, jakąś decyzję podjęto, bo mówi się o zakazach w innych krajach. Przejrzałem bardzo dokładnie przecież mnie obowiązuje szczególna troska o przekazywane treści. 13 krajów Unii Europejskiej zakaz, w 5 krajach nie było żadnych ferm, więc łatwo takie zakazy wprowadzać, w kilku krajach były pojedyncze, w kilku krajach były tylko szynszyle roślinożerne, a tam gdzie były to w ilości znacznie znacznie mniejsze niż w Polsce, w Holandii, w Norwegii zastosowano długie okresy przejściowe i odszkodowania i za matki, i za klatki, za pawilony, sprzęt, i narzędzia, i kuchnię do przygotowania posiłku. Za to wszystko to są miliardy złotych wartości. ja nie wiem, czy Polski nie stać na inne, czy my nie mamy innych potrzeb? Żeby teraz, w okresie pandemii, spadku dochodów, kiedy szukamy jakiś dochodów dla każdej grupy społecznej, również dla rolników, takie działania podejmować.

Ardanowski: Ustawa o ochronie zwierząt łamie prawo własności

Nagłośnienie norek futerkowych ma przykryć chyba coś ważniejszego. To jest ustawa, która łamie prawo w Polsce, prawo własności. Organizacje ekologiczne, które mają prawo wchodzenia do prywatnych nieruchomości, posesji, do domu sprawdzić czy ma pani chomika. Czy pani pies jest odpowiednio często wyprowadzony, czy pani kot się może nie zapasł. I ktoś niemający przygotowania zawodowego, wiedzy, którą weterynarze, zdobywają przez pięć lat różnych studiów.

Jan Krzysztof Ardanowski
Jan Krzysztof Ardanowski Przemysław Popowski

Jestem po studiach rolniczych, z dużą praktyką hodowli zwierząt i proszę mi wierzyć, ale miałbym wątpliwość we wszystkich gatunkach zwierząt określić, czy to zwierzę jest zdrowe czy chore, stare, młode, czy jest to jego naturalny wygląd. Na przykład bardzo chudych krów mlecznych. Czy to jest ze strony rolnika braku troski. A tutaj ludzie niemający żadnego przygotowania zawodowego, bo organizacje nie prowadzą żadnych szkoleń, jedna mówi że 2 dni szkoli swoich inspektorów, 2 dni to jest wielki wysiłek i będą zabierali człowiekowi zwierzęta. I mało tego, jeszcze będą mieli ochronę policyjną, nie zwierzęta, ci ludzie będą mieli ochronę policyjną, żeby właściciel zwierzęcia się nie zdenerwował i za przeproszeniem chłop z widłami nie pogonił. To jest łamanie zasad państwa prawa, które nie występuje w żadnym kraju europejskim. To jest najbardziej restrykcyjna ustawa wobec właścicieli zwierząt w Europie.

Zakaz uboju rytualnego oznacza ogromne straty w eksporcie

To, co dotyczy rolnictwa, już nie kondycji rolników i prawa decydowania, ale wprost o ekonomii w rolnictwie, to jest zakaz uboju rytualnego na eksport. To są dane jeszcze takie pokręcone, komisarz Wojciechowski między innymi dane sprzed 7 lat siedmiu ośmiu lat, które właściwie nie mają żadnego znaczenia w tej chwili do podejmowania decyzji przedstawił - że wtedy jak przez chwilę w Polsce był zakaz uboju rytualnego, to się nic nie wydarzyło, bo na inne rynki to mięso trafiło.

Również wtedy rolnicy bardzo mocno odczuli, o kilka złotych spadły ceny żywca wołowego, ale wtedy produkcja w Polsce była stosunkowo mała, można to było jeszcze - przepraszam - wepchnąć na jakieś inne rynki. W tej chwili praktycznie są rynki muzułmańskie, zarówno muzułmanów Unii Europejskiej, bo eksportujemy dużo wołowiny z uboju rytualnego i drobiu z uboju rytualnego, podkreślam, eksportujemy do Unii bo tam jest parędziesiąt milionów muzułmanów, już w tej chwili.

Ale oprócz Unii Europejskiej, rynki zewnętrzne, krajów trzecich. To są kraje północnej Afryki, Zachodniej Afryki, Zatoki Perskiej, kraje południowo-wschodniej Azji, na przykład Indonezja, która ma ponad 220 milionów muzułmanów, to są kraje Azji Centralnej, to dawnej Republiki postsowieckie. Tam, żeby sprzedawać, a to są jedyne ręki na przyszłość, nie ma innych, Unia jest napchana wszystkim, to tam trzeba te zwierzęta ubijć według tych wymogów halal, czyli tych które wymagają specjalnego zabicia zwierzęcia.

Odcinamy się od tych rynków i my jako polskie rolnictwo nie mamy szczególnie innych możliwości zwiększenia zarobku rolników. Pieniędzy unijnych i budżetowych, krajowych za dużo nie będzie. Koronawirus pustoszy gospodarkę. Nie jesteśmy wielkim producentem zboża, rzepaku, buraków, tutaj cudownie zrobimy. Mlekiem świąt jest nasycony. Nowych rynków na mleko prawie że nie ma. Zostaje to mięso, które my sobie w tej chwili odcinamy, więc praktycznie te nowe rynki, na których możemy mięso sprzedawać - wołowe, drobiowe, może baraninę, bo chcieliśmy to przywrócić szczególnie w górach, w ramach polityki górskiej, możemy realnie patrząc w najbliższych latach na przyszłość sprzedawać dla muzułmanów Unii Europejskiej i dla krajów północnej Afryki, Zachodniej Afryki, Zatoki Perskiej Azji centralnej Azji południowo-wschodniej gdzie na przykład sama Indonezja to jest prawie 230 milionów muzułmanów.

Na świecie w tej chwili szacuje się miliard 600 milionów i to jest grupa, która się rozwija, a my odcinamy się od tego rynku, ponieważ tam jest wymóg boju halal. Jeszcze mówimy, że to jest ten szlachetny nasz poryw, szlachetne zachowanie. Tę ustawę przygotowali ludzie, którzy w życiu prawdopodobnie nie widzieli żadnego uboju. To jest zawsze przykra, dolegliwa trudna, nie każdy to potrafi uczynić, dlatego tak bardzo powinniśmy dziękować i być wdzięcznym tym, którzy to wykonują, że biorę na siebie to traumatyczne przeżycie.

Natomiast ubój rytualny przez podcięcie jednym ruchem bardzo ostrym ostrzem wszystkich naczyń krwionośnych co powoduje niedotlenienie mózgu w ciągu kilkunastu sekund, a rana - każdy z nas się pewnie w życiu skaleczył - rano bardzo ostrym ostrzem generalnie za bardzo nie boli, boli rana szarpana, zadana tępym narzędziem. Więc ten ubój niby lepszy, ten humanitarny w przypadku dużychzwierząt, w przypadku bydła to jest wstrzeliwanie przez czaszkę metalowego pręta w mózg lub rozbijanie ciężkim narzędziem gruchotanie czaszki, żeby zniszczyćmózg. Ja nie wiem, który bardziej humanitarny, gdzie ból jest większy. Pewnie nikt nie wie.

Moim obowiązkiem jest informować o tych wszystkich konsekwencjach ustawy, czy to się komuś podoba, czy nie. Do mnie wszyscy mogli mieć pretensje, gdybym ja o tym nie powiedział. Ja poinformowałem oczywiście tak, jak trzeba najpierw kierownictwo Prawo i Sprawiedliwość, prezesa Kaczyńskiego, premiera, posłów i senatorów, którzy są w komisjach rolnictwa w parlamencie. Natomiast widzę w tej chwili, że dyskusja ma zohydzić, ma obśmiać, spotwarzyć w jakiś sposób tych, którzy głosowali przeciwko tej ustawie. Mówi się, że ona dotyczy zwierząt futerkowych, żeby ludzi jakoś tak nastroić, uspokoić więc, muszę zacząć mówić, żeby ten kłamliwy przekaz oparty zresztą na przypadku zwierząt futerkowych na całkowicie zmanipulowanym w filmie Onetu, to dopuszczamy do tego, że tendencyjnie, fałszywie zmanipulowany, nakręcony film kształtuje opinię publiczną.

Ja poprosiłem specjalistów z zakresu hodowli zwierząt, wybitnych specjalistów z dziedziny weterynarii, którzy minutę po minucie przeanalizowali ten film, pokazali, że jak to młodziez dizsiaj mówi, że jest to jedna wielka ściema. Oszukane, zakłamane po to, żeby ludzi do czegoś przekonać. Ja nie mam wyjścia, czuję się odpowiedzialny za sprawy wsi.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ardanowski kim Ty jesteś ?myślisz trochą ? moim zdaniem nie tęp pak

Dodaj ogłoszenie