Nie zatrzymał się na żądanie policji. Miał zostać ukarany, ale okazało się, że leczy się psychiatrycznie. Sprawa w sądzie

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
zdjęcie ilustracyjne
Bydgoszczanin został zatrzymany w dramatycznych okolicznościach. "Policjanci wybili mi szyby w samochodzie. Bałem się, że to mafia". Okazało się, że mężczyzna jest leczony psychiatrycznie. Sprawę rozpozna sąd.

Zobacz wideo: Najgłośniejsze ekstradycje przestępców z Kujawsko-Pomorskiego

We wtorek 20 kwietnia odbędzie się w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy sprawa kierowcy, któremu zarzucono ucieczkę przed policją. Do zdarzenia, które jest przedmiotem postępowania, doszło 31 maja 2019 roku.

To Cię może też zainteresować

- Wracałem od brata i prawdopodobnie w Stryszku otarłem się o barierkę, bo poczułem silne uderzenie w lewy bok - bydgoszczanin Paweł Kociński. - Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to taka, że ktoś próbował mnie staranować, więc jechałem dalej nie odwracając się za siebie. Zresztą nie było możliwości, żeby zatrzymać się w bezpiecznym miejscu.

Bał się, że "to mafia"

"Kilkanaście kilometrów" dalej, jak wynika z relacji, kierowca zatrzymał samochód, na czerwonym świetle.

- Zobaczyłem, że jakiś człowiek pokazuje na klamkę, że mam otworzyć drzwi z tyłu od strony pasażera. Nie reagowałem na niego i spokojnie ruszyłem na zielonym świetle, bo nie wiedziałem kim jest ten gość. Kilka kilometrów dalej na rondzie, nieoznakowana furgonetka zajechała mi drogę, wysiadło kilku gości i szło w moją stronę - opowiada mężczyzna. - Nie otworzyłem im drzwi bo się bałem, że to jakaś mafia.

Policjanci mieli użyć "łomu" próbując się dostać do środka. - W końcu wybili dwie szyby, wyrzucili mnie na ziemię i skuli kajdankami - mówi. - Podali mi trzy alkomaty jeden po drugim bo byli przekonani, że jadę nietrzeźwy. Tak im powiedział świadek, który twierdził, że próbował mnie zatrzymać. Zeznał, że byłem łysy, bujałem się w aucie i z impetem ruszyłem, co jest kłamstwem bo nigdy nie byłem łysy ani pijany więc nie mogłem się bujać oraz nie ruszyłem gwałtownie.

Gdy ostatecznie policjanci obezwładnili kierowcę, na miejsce wezwano pogotowie. Zawieźli mnie na badania krwi, a później na izbę psychiatryczną.

Bydgoska policja potwierdza, że tamtego dnia na placu Weyssenhoffa w Bydgoszczy doszło do zatrzymania kierowcy. Miało mieć to związek z wcześniejszymi doniesieniami na temat podejrzanego zachowania auta na drodze. Sposób jazdy miał budzić obawy o stan trzeźwości kierującego. Z policji wynika - wbrew temu, co mówi Kociński - że interweniujący policjanci byli umundurowani.

- Leczę się psychiatrycznie, mam stwierdzoną schizofrenię - mówi mężczyzna.

W związku z tym schorzeniem prokurator prowadzący postępowanie w sprawie zatrzymania kierowcy już w październiku 2019 roku wniósł o umorzenie dochodzenia.

Paweł Kociński dodaje, że nie miał świadomości, iż osoby, które chcą go zatrzymać, to policjanci. Według bydgoszczanina wmawiano mu, że "na rondzie" kazano mu się zatrzymać, natomiast on przyspieszył. Gdyby tak było - tłumaczy - to nie byliby w stanie zajechać drogi. Pyta, czy w takiej sytuacji inni kierowcy nie baliby się zatrzymać i otworzyć drzwi.

Mężczyzna podkreśla, że zabrano mu prawo jazdy, a krótko później z powodu pobytu na oddziale psychiatrycznym, na który

Sprawa w sądzie ma dotyczyć okoliczności skierowania kierowcy na leczenie psychiatryczne.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rasmus

Jakim prawem może jeździć. Kto mu nie cofnął uprawnień? Inaczej to humbug....

P
Pismackie Bzdury

Kupy Się Nie Trzymające : ) : ) : ) : ) : )

Dodaj ogłoszenie