Nowe pod napięciem. Boimy się o zdrowie

    Nowe pod napięciem. Boimy się o zdrowie

    Agnieszka Romanowicz

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przez gminę Nowe ma przebiegać potężna linia elektroenergetyczna.
    Sceptycy twierdzą, że nauka nie potrafi określić, jakie natężenie pola elektromagnetycznego jest całkiem bezpieczne.

    Sceptycy twierdzą, że nauka nie potrafi określić, jakie natężenie pola elektromagnetycznego jest całkiem bezpieczne. ©Fot. Jarosław Jakubczak

    Chodzi o budowę 122-kilometrowej linii elektroenergetycznej 400 kV Grudziądz - Pelplin - Gdańsk Przyjaźń.

    Inwestycję Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. (PSE) chcą rozpocząć w tym roku. Nowa linia zastąpi wyeksploatowaną 220 kV, która zostanie zdemontowana w dwa lata po zakończeniu inwestycji planowanym na 2018 rok.

    Linia przebiegać będzie przez dwa województwa i 23 gminy, w tym przez gminę Nowe. Wieść o tym dotarła do mieszkańców, a wraz z nią obawy, że wysokie napięcie odbije się na zdrowiu ludzi.

    - Czy rolnik może pracować cały dzień pod takim napięciem? - pytają mieszkańcy.

    Odpowiedzi na te i inne pytania zawiera broszura, rozpowszechniana przez PSE w gminach, przez które przebiegać ma linia.

    Czytamy w niej, że na całym świecie takie inwestycje prowadzi się przez tereny rolne, bo linia nie uniemożliwia uprawiania ziemi. Ponadto prowadzone od lat badania nad oddziaływaniem na organizmy żywe pól elektromagnetycznych o częstotliwości 50 Hz (źródłem takich częstotliwości są linie elektroenergetyczne) nie potwierdziły ich szkodliwego wpływu na organizm człowieka.

    Zdaniem fizyka Marka Siemińskiego negatywny wpływ zmiennego pola o częstotliwości 50 Hz obserwuje się tylko tam, gdzie ich natężenie jest bardzo duże, a więc w pobliżu stacji transformatorowych i sieci przesyłowych o bardzo wysokich napięciach, a negatywne skutki oddziaływania takich pól dotyczą tylko ograniczonej liczby osób, które pracują przy stacjach i sieciach zawodowo.

    PSE dodaje, że budowa linii nastąpi z poszanowaniem ustawowych norm. - Trzeba dodać, że polskie normy nie tylko spełniają europejskie standardy, ale są od nich znacznie bardziej rygorystyczne - podkreślają.

    Jednak nie brakuje sceptyków, np. prof. dr hab. Krzysztof Koreleski przestrzega w swoich pracach: - Nauka nie potrafi jednoznacznie określić, jakie natężenie pola EM jest dla człowieka całkowicie bezpieczne, gdyż skutki mogą się sumować i ujawnić dopiero w następnych pokoleniach.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej