Radny Kociński sugerował, aby zwrócono uwagę i żeby więcej tych urządzeń postawić bądź otworzyć okienko z kasą biletową, co byłoby najprostszym rozwiązaniem. Urząd wystosował stosowne pismo. Odpowiedział na pismo, ale nic konkretnego nie odpowiedzieli.
Konkretnych wyjaśnieni udzieliła nam Joanna Parzniewska, rzeczniczka Arrivy. - To prawda, że biletomaty w Tucholi są czasem nieczynne - przyznaje Joanna Parzniewska, rzeczniczka Arrivy. - Nie dotarły do nas jednak jakieś szczególnie informacje, że zawsze są zepsute.
Rzeczniczka zapewnia, ze jeżeli bankomat jest nieczynny dodatkowa opłata nie jest pobierana w żadnym wypadku. Mają ustalone procedury. Pasażer nie musi specjalnie udowadniać, że biletomat jest nieczynny. - Zakładamy, że skoro pasażer twierdzi, że jest nieczynny, to konduktor czy kierownik pociągu wydaje bilet i nie pobiera żadnej dodatkowej opłaty - podkreśla rzeczniczka. - Chyba, że ktoś nie zdążył kupić i wsiadł w ostatniej chwili.
Jak opowiada Parzniewska jest grupa osób, która nie musi się zgłaszać do kierownika pociągu, po prostu czekają na konduktora i ten wyda im bilet. Są to na przykład kobiety w ciąży, osoby po siedemdziesiątce czy ociemniali bez przewodnika. - Biletomaty się psują, to są tylko maszyny i różne rzeczy mogą się podziać, na przykład nie przyjmie gotówki, nie uwzględnia zniżek, czy ktoś ma dodatkowe przesiadki i w tym momencie już ktoś musi się zgłosić do kierownika pociągu - tłumaczy pracownica Arrivy. - Nie bójmy się. Pasażer ma swoje prawa i tego się trzymajmy.
Czytaj e-wydanie »