Pielęgniarki z Nowego Szpitala cały czas czekają na obiecane podwyżki. Nie zobaczyły ani złotówki

Maciej Ciemny, [email protected]
Nie zobaczyły jeszcze złotówki z 700 tysięcy złotych obiecanych przez zarząd spółki. Chcą wierzyć, że nowy starosta i nowy dyrektor lecznicy będą dla nich wsparciem.

Pielęgniarki nie otrzymały jeszcze 700 tysięcy złotych, które zarząd spółki Nowy Szpital zamierzał przeznaczyć na wynagrodzenie pracowników, oprócz lekarzy. Połowa tej sumy miała być włączona do pensji zasadniczej, a druga połowa rozdysponowana jako premia.

Liczą na podwyżkę

- Nie wiadomo, w jaki sposób te pieniądze miałyby być dzielone - mówią Anna Stuczyńska i Gabriela Huppert z zakładowej organizacji związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych działającej w Nowym Szpitalu w Świeciu. - Mamy nowego prezesa Jerzego Ostroucha. Siłą rzeczy nieco czasu zajmie mu zanim wejdzie w nowe obowiązki i nim wreszcie zarząd podzieli obiecane pieniądze. Czekamy.

- Moim zdaniem to ewidentne granie na czas. Podwyżki były obiecane już w zeszłym roku i zarząd nie spełnił tej obietnicy. Teraz wymyślił te 700 tysięcy złotych, które nie są podwyżką a jednorazowym zastrzykiem gotówki i nie wiadomo, co będzie w przyszłym roku. W zeszłym tygodniu okazało się, że spółka wymienia dyrektora, który najpierw będzie musiał poznać sytuację świeckiej lecznicy - mówi nieoficjalnie jedna z osób zaangażowanych w nadzór nad powiatowym szpitalem.

Dobrej myśli starają się być pielęgniarki. - Dobrze współpracuje nam się z nowym starostą Franciszkiem Koszowskim oraz z zakładową Solidarnością. Jesteśmy też po pierwszych rozmowach z prezesem Jerzym Ostrouchem. Mamy nadzieję, że okaże się dobrym menedżerem - liczą Anna Stuczyńska i Gabriela Huppert.

Sytuacja pielęgniarek w całym kraju jest dramatyczna. We wtorek przeprowadziły w całej Polsce akcję protestacyjną. Ubrane na czarno z napisami "Protest" w identyfikatorach domagały się systemowych zmian w służbie zdrowia. - Pracuję na oddziale udarowym. NFZ określa minimum pielęgniarek, jakie na tym oddziale. Ale takich oddziałów jest kilka, a powinna być to reguła obowiązująca na wszystkich oddziałach - uważa Huppert.

Pielęgniarkom i położnym nie podobają się też umowy-zlecenia koleżanek z innych placówek, gdyż w ten sposób nie jest zachowana ciagłość opieki nad pacjentem. - Koleżanki na umowach kontraktowych pracują większą liczbę godzin, niejednokrotnie ponad 200. Cierpi na tym życie rodzinne takich osób - dodaje Huppert. Ponadto pielęgniarki, które na danym oddziale mają tylko kilka dyżurów w miesiącu, nie są w stanie dobrze "wejść w atmosferę oddziału". - Jedna powiedziała mi wprost, że nie chciałaby, żeby na jej macierzysty oddział (poza Świeciem), gdzie ma umowę o pracę, przychodził ktoś na kilka dyżurów, tak jak ona do nas - mówi Huppert.

Zasłużona emerytura

A szpital musi posiłkować się pielęgniarkami na zleceniach bowiem żadna nie chce pracować w nim na stałe. - Zarabiamy średnio osiemset złotych mniej niż np. koleżanki w przychodni czy w innych szpitalach - nie kryją rozżalenia. Obecnie pielęgniarką można zostać jedynie po studiach. - Dlatego nazywanie nas średnim personelem medycznym jest nieporozumieniem - uważa Stuczyńska. - Na 100 absolwentek pielęgniarstwa 70 od razu wyjeżdża za granicę, 20 nie podejmuje pracy w zawodzie, a tylko 10 stara się o prawo wykonywania zawodu w Polsce - sypie statystykami Huppert.

- Ale taka osoba nigdy nie przyjdzie do pracy w Świeciu. Przez to jest nas coraz mniej i jesteśmy coraz starsze - mówi Stuczyńska. - Tak jest zresztą w całej Polsce. Podwyżki są konieczne, żeby przyciągnąć do Nowego Szpitala w Świeciu pielęgniarki, których wkrótce może zabraknąć - dodaje Huppert. W ciągu dwóch lat 22 pielęgniarki w lecznicy osiągną wiek emerytalny. -_Z pewnością nie będą chciały zostać w pracy - ostrzegają Stuczyńska i Huppert.

Wkrótce przedstawimy stanowisko dyrekcji w tej sprawie.

Kilka statystyk dotyczących pielęgniarek:

W Polsce pracuje około 216 tysięcy pielęgniarek. A prawo do wykonywania zawodu posiada 280 tysięcy osób. Na tysiąc mieszkańców przypada w Polsce 5,2 pielęgniarki.

Dla porównania w Czechach ten współczynnik wynosi 8,1; w Danii 15,4; w Niemczech 11,3; na Islandii 14,5, w Norwegii podobnie, bo 14,4; na Słowenii 8,2; w Szwecji na tysiąc mieszkańców przypada 11 pielęgniarek, w Szwajcarii aż 16. Średnio w Europie 11,57 pielęgniarek przypada na tysiąc mieszkańców.

Ponad 50 tysięcy pielęgniarek w Polsce jest wieku 41 -45 lat.
21 do 25 lat ma raptem 5462 pielęgniarek,
26 do 30 lat - 11 163,
31 do 35 lat - 10 134,
36 do 40 lat - 41 748,
46 do 50 lat - 46 893,
51 do 55 lat - 47 555,
56 - 60 lat - 35 347,
61 - 65 lat - 22 066,
powyżej 65 lat - 8 702

Jeżeli nic się nie zmieni, to według wyliczeń związkowców, w 2035 roku na tysiąc osób będzie przypadać 3,6 pielęgniarki. Wskaźnik został wyliczony tylko w oparciu o dane dotyczące liczby osób przechodzących na emeryturę. Nie uwzględnia on innych zjawisk mających wpływ na zmniejszenie liczby pielęgniarek, przede wszystkim emigracji, przejścia na rentę czy rezygnacji z pracy.

Sonda: jak oceniacie pracę pielęgniarek?

Maciej Chareński, radny Świecia
To przede wszystkim trudna i odpowiedzialna praca. Powinna być należycie wynagradzana. Współczuję im, jak pomyślę, że pielęgniarki też będą musiały pracować do 67 roku życia. Przecież w tym wieku części z nich będzie naprawdę za ciężko, żeby np. podnieść i umyć leżącą osobę. Ta profesja wymaga podziwu.

Zbysław Budzyński, przewodnik
To trudny zawód, nie każdy ma predyspozycje, żeby go wykonywać. Zawsze dobrze wspominam roztaczaną nade mną opiekę, zarówno w szpitalu w Świeciu, jak i w miejskiej przychodni. Z pielęgniarkami kojarzy mi się od razu jedno słowo: poświęcenie. Zasługują na dobre wynagrodzenie swoich trudów.

Marek Topoliński, wójt Świekatowa
Na szczęście, cieszę się dobrym zdrowiem, w związku z tym nie mam zbyt wielu doświadczeń i kontaktów z pielęgniarkami. Bywałem jednak w szpitalach w odwiedzinach. Na pierwszy rzut oka widać, że te panie oddają serce osobom, nad którymi roztaczają opiekę. Co do tego nie ma wątpliwości.

Dorota Krezymon, wójt Dragacza
Znam problemy pielęgniarek. Poznałam je jeszcze jako radna powiatowa. Wiem, ile obowiązków mają na dyżurze - to odpowiedzialność, która często decyduje o czyimś życiu. Żenująca jest po prostu sytuacja, gdy pielęgniarka z 20-letnim doświadczeniem zarabia np. 1600 złotych. To nieporozumienie.

Marek Kiełpiński, radny powiatu
Z takimi pensjami pielęgniarki są traktowane jak niewolnice, na tej samej zasadzie, co pracownicy hipermarketów. Zwłaszcza, że pielęgniarki w świeckim szpitalu doskonale wywiązują się z obowiązków. Moja żona miała operację i była zachwycona opieką, jaką ją otoczyły pielęgniarki.

Tomasz Stanny, Blues na Świecie
Z doświadczenia wiem, że pielęgniarki mają ciężką i odpowiedzialną pracę. Widziałem ich protest we wtorek. Walczą o dodatkowe etaty, ale moim zdaniem nie w tym tkwi największy problem._Ich praca jest przede wszystkim źle zorganizowana i to je dodatkowo stresuje. Są po prostu źle zarządzane.

Czytaj e-wydanie »

Oferty pracy z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pielęgniarz
Myślę że zdania są podzielone w tej kwestii, ale prawdą jest źe pielęgniarka pielęgniarce nie jest równa jak we wszystkich grupach zawodowych więc kaźdy myśli i pisze jak mu leźy na sercu
k
kasia
A po co wyjeźdźać za granice i rozbijać rodzine , to dla panienek a nie????
A
Anna

Można czekać i się po prostu nie doczekać... Codzienne życie i rachunki nie poczekają. A tu chce się stworzyć rodzinę i czuć się bezpiecznym. Nie warto mieć nadziei, że nagle władze zaserwują pielęgniarkom podwyżki, trzeba działać i wybierać inne opcje. Nie wiem, np. organizowane są różne programy zagraniczne, jak Curaswiss, podczas którego pielęgniarka może się rozwijać językowo, ale też zdobywać doświadczenie w szpitalu w Szwajcarii. Warto odważyć się i spróbować innych opcji, bo czekanie nie ma sensu.

 

B
BIGOS

za robote sie wescie nieroby, mało wam kawka pierdoły  i nie chec do pacjentow a wy jeszcze kasy chcecie? za co?!!!!!!!!!!!!!!

T
Też czekałam....

Ja kiedy jeszcze pracowałam w Polsce, również czekałam z moimi koleżankami na podwyżki. Ciągle je obiecywali a jak już coś dawali, to były to po prostu jakieś ochłapy starczające na jeden lepszy obiad w niedzielę. Wyjechałam do Szwajcarii z programu CuraSwiss i nagle skończyły się moje problemy. Pieniądze są, adekwatne do pracy, nie muszę pracować za 3 osoby, jestem szanowana. Dziewczyny, nie czekajcie tylko uciekajcie z tego kraju, bo innej drogi dla Was po prostu nie ma! Bo nawet jak odejdziecie od łóżek, to i tak podwyżki będą marne. A jak będę duże, to cóż, spodziewajcie się większych podatków, wszak władza musi skądś mieć na nie pieniądze! 

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie