Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Pieniądze szybko traciły na wartości. Sztuka nie ma szans w konfrontacji z masłem i chlebem. Można było zrobić tylko jedno

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Kolekcjonerzy w reakcji na rosnące koszty utrzymania postanowili nie wystawiać na sprzedaż swoich zasobów w myśl zasady, że podczas galopującej inflacji, przedmioty luksusowe drożeją znacznie wolniej od chleba
Kolekcjonerzy w reakcji na rosnące koszty utrzymania postanowili nie wystawiać na sprzedaż swoich zasobów w myśl zasady, że podczas galopującej inflacji, przedmioty luksusowe drożeją znacznie wolniej od chleba Jerzy Moson/Polska Press Grupa
Najnowszy odczyt inflacji – 3,9 proc. za styczeń 2024 r. daje nadzieję na to, że postępująca od ponad dwóch lat drożyzna ma jednak swój kres. Dotychczasowy wzrost cen wpłynął jednak nie tylko na koszty codziennego życia, ale także na inwestycje alternatywne, w tym na rynek sztuki. W jaki sposób? Niektórzy będą zaskoczeni.

Spis treści

Rok 2023 dał się we znaki zarówno niektórym artystom jak i kolekcjonerom. Ma to związek z galopującą inflacją, która wymusiła poważne zmiany na rynku sprzedaży dzieł sztuki. Wnioski z ostatnich kilkunastu miesięcy mogą pomóc podjąć decyzję tym, którzy wahają się co do tego, czy sztuka jest warta inwestycji, szczególnie w okresie zawirowań.

Alternatywne inwestycje pozwalają zarobić. Trzeba tylko mieć cierpliwość

Inwestowanie w sztukę należy do jednego z alternatywnych sposobów lokowania kapitału, odpowiedniego w szczególności dla osób z dużym kapitałem i potrafiącymi nieco poczekać na zwrot z inwestycji. Odegrało znaczącą rolę w okresie dwóch wojen światowych XX wieku, ale także stosunkowo niedawno, bo w latach 2008 – 2013, podczas kryzysu finansowego. Obrazy, instalacje i rzeźby, a także luksusowe przedmioty codziennego użytku wykonane przez wybitne postacie stały się dobrem wysoce pożądanym, którego wartość, w niepewnych czasach, mogła tylko rosnąć.

Polski rynek sztuki wystrzelił w pandemii. Niedługo potem zaczął gasnąć

Wraz z początkiem pandemii koronawirusa wydawało się, że powrócił złoty czas dla artystów i kolekcjonerów. Czy tak rzeczywiście się stało? Zdaniem znawcy rynku sztuki marszanda Roberta Swaczyńskiego – owszem, ale niestety nie na długo.

– Czas pandemii, hossy na polskim rynku aukcyjnym, bezpowrotnie minął. Tuż po wybuchu wojny na Ukrainie, klienci często wstrzymywali się z kupnem dzieł sztuki na rzecz nieruchomości w Hiszpanii oraz Portugalii. Dlatego rok 2023 przyniósł lekkie załamanie – komentuje marszand Robert Swaczyński.

Problem, który bardziej zaszkodził pośrednikom niż artystom

W 2023 r. główny problem rynku sztuki okazał się stosunkowo nietypowy. Nie tyle spadło zainteresowanie obrazami czy rzeźbami, co kolekcjonerzy postanowili wstrzymać się ze sprzedażą posiadanych przez siebie drogocennych zasobów. Wszystko to w obawie przed... stratami. Gdy wszystko wokół drożeje, a pieniądz traci na wartości, powstaje ryzyko, że nikt nie zapłaci za dzieło tyle, ile mogłoby być warte w okresie prosperity. Ale skąd w ogóle pomysł, że rynek sztuki powinien liczyć się z problemami, skoro wcześniejsze kryzysy stanowiły raczej szansę na zyski?

– W minionym roku na rynku sztuki zanotowano spadek podaży – w warunkach wysokiej inflacji właściciele dzieł mają tendencję do wstrzymywania się z wystawieniem swoich kolekcji na sprzedaż, oczekując wzrostu ich wartości po unormowaniu się koniunktury. Wytrawni kolekcjonerzy wiedzą, że niezależnie od czynników makroekonomicznych, wartość obiektów stale rośnie – komentuje Agata Szkup, prezes zarządu DESA Unicum.

Na bezrybiu i rak rybą? Nie do końca. Wygrali odważni

Gdy kolekcjonerzy nie wystawiają dzieł na aukcjach ani nie przekazują ich na sprzedaż do galerii, wówczas korzystają młodzi artyści, którzy w normalnych warunkach mieliby mniejsze szanse na wybicie się. Z kolei na rekordowe zyski mogą liczyć ci, którzy w warunkach zastoju rynkowego, zdecydują się we właściwym momencie sprzedać rzadkie dzieła, i to nawet niekoniecznie te najbardziej poszukiwane. Wygląda na to, że ten mechanizm także zadziałał w 2023 roku.

– Pojawiło się (w 2023 r.) zdecydowanie mniej unikatowych obiektów niż w latach poprzednich. Kolekcjonerzy szukali wybitnych prac, takich artystów, jak Jacek Malczewski, Wojciech Fangor, Józef Chełmoński, Jan Matejko czy Anna Güntner. Dzieła tych malarzy osiągnęły rekordowe, milionowe wyniki – komentuje marszand Robert Swaczyński.

Jak dodaje ekspert, pomimo niższej podaży zainteresowanie rynkiem dzieł sztuki nie słabło. – Powstało wiele nowych galerii, które organizowały niezliczone aukcje internetowe, wystawy nowych młodych artystów. W Warszawskich Targach Sztuki wzięło udział ponad stu wystawców, a w weekend Halę Expo odwiedziło wiele tysięcy gości – mówi Swaczyński.

Artyści, którymi warto zainteresować się w 2024 roku

Choć wciąż trudno przewidzieć to, czy kryzys podażowy jest już za nami, czy trzeba będzie dłużej poczekać na tzw. odbicie rynku, już teraz warto zainteresować się artystami, których dzieła mogą niebawem namieszać wśród kolekcjonerów. Wśród nich są zarówno starsi twórcy jak i młodzi, choć mający już spore dokonania.

– Na rynek wkraczają nowe nazwiska „klasyków współczesności”, jak Leszek Nowosielski, Zofia Artymowska, czy poszukiwani z młodszego pokolenia Ewa Juszkiewicz, Pi Square, Aleksandra Waliszewska – komentuje marszand Robert Swaczyński.

Ekspert ma nadzieję, że w 2024 roku rynek aukcyjny otworzy się na nowo, a właściciele chętniej będą wystawiać obiekty na sprzedaż. To powinno ustabilizować sytuację – dodaje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dlaczego chleb podrożał? Ile zapłacimy za bochenek?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: Pieniądze szybko traciły na wartości. Sztuka nie ma szans w konfrontacji z masłem i chlebem. Można było zrobić tylko jedno - Strefa Biznesu

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska