Po roku pandemii więcej nas umiera, mniej się rodzi. Czy grozi nam demograficzna katastrofa?

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Wygłaszane rok temu prognozy o koronawirusowym baby-boomie niestety, nie sprawdziły się.
Wygłaszane rok temu prognozy o koronawirusowym baby-boomie niestety, nie sprawdziły się. Norbert Ziętal
Nie sprawdziły się oczekiwania o koronawirusowym baby-boomie. W 2020 r., czyli pierwszym roku pandemii, znacznie spadła w Polsce liczba urodzeń, zwiększyła się natomiast liczba zgonów. Długoletnie prognozy demograficzne, opracowane jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa, najprawdopodobniej trzeba będzie zweryfikować.

Liczba ludności w Polsce w 2020 r. była o ok. 115 tys. osób mniejsza niż rok wcześniej. Według szacunkowych danych w całym kraju było o ok. 360 tys. mniej żywych porodów niż w 2019 roku. Pierwsze dwa miesiące obecnego roku pokazują, że zgonów nadal jest więcej niż w tym samym okresie rok temu. Tak wynika z danych Rejestru Stanu Cywilnego.

Jeżeli porównywać cały rok 2020 do 2019 to liczba zgonów w Polsce zwiększyła się o ok. 122 tys. Nieco korzystniej wygląda sytuacja, jeżeli porównamy pierwszy rok pandemii w Polsce, czyli okres od 1 marca 2020 r. do 28 lutego 2021 r. z przedziałem czasowym od 1 marca 2019 r. do końca lutego 2020 r. Z analizy tych dwóch okresów wynika, że liczba zgonów w Polsce była wyższa o prawie 94,5 tys.

Znaczny wzrost śmiertelności w Polsce w 2020 r. Województwo ...

Pierwszy rok pandemii w województwie podkarpackim (marzec 2020 do końca lutego 2021), w porównaniu do okresu od marca 2019 do końca lutego 2020 r. przyniósł wzrost zgonów o ok. 4,5 tys.

Są to ogólne liczby zgonów, nie tylko z powodu koronawirusa.

Baby-boom, którego nie ma

Równocześnie jednak nie sprawdziły się przewidywania sprzed roku o koronawirusowym baby-boomie. Według szacunkowych danych w 2020 r. w Polsce urodziło się o ok. 360 tys. dzieci mniej.

Na Podkarpaciu przyrost naturalny maleje rok do roku. W 2010 r. na jeden tysiąc osób mieszkających w naszym województwie wynosił on 1,74, w 2017 r. 1,22, w 2019 r. 0,27, a w pierwszym półroczu 2020 r. był już ujemny. Wynosił minus 0,25. W rozliczeniu rocznym może on być nieco wyższy, czyli na korzyść urodzeń. W skali kraju już w 2017 r. ten wskaźnik był ujemny.

Gdy zaczynała się pandemia i pierwszy lockdown media dość powszechnie rozpisywały się o koronawirusowym baby-boomie, a niekiedy sytuację porównywano do okresu stanu wojennego w Polsce z lat 80 XX wieku, po którym rzeczywiście było więcej urodzeń. Teraz okres zamknięcia w domach nie sprzyjał wzrostowi naturalnemu. Dlaczego?

- Oczekiwania wyrażane w mediach, że jak młodzi ludzie będą mieli więcej czasu, to urodzi się więcej dzieci, były mocno na wyrost. Nie można tego przykładu odnosić do stanu wojennego. Dziś pojawienie się dzieci to wynik bardziej decyzji, a nie przypadku – w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej podkreślała prof. Irena Kotowska ze Szkoły Głównej Handlowej.

Inny niż jeszcze rok temu system opieki zdrowotnej, w dużej części nastawiony na walkę z koronawirusem, ale również niepewna sytuacja gospodarcza sprawiła, że młodzi ludzie mniej chętnie myśleli o założeniu czy powiększeniu rodziny.

- Zwykle liczba młodych mam lub kobiet, które dopiero spodziewają się dziecka, utrzymywała się na mniej więcej stałym poziomie. W ubiegłym roku była niższa. Młodzi teraz świadomie planują zakładanie rodziny, a przyszłość nie jest pewna. Nie wiadomo co z pracą. Z naszego regionu, po skończeniu szkoły, sporo osób wyjeżdżało za granicę, aby się dorobić. Teraz takie wyjazdy są niepewne, co chwilę słychać o ograniczeniach. Jeżeli chodzi o demografię, to kolejny rok pandemii może być jeszcze gorszy - ocenia lekarka rodzinna z powiatu przemyskiego.

Eksperci przewidują, że o wiele dłużej niż z samym koronawirusem, przyjdzie nam walczyć ze spowolnieniem gospodarczym. A to może mieć duży wpływ na liczbę urodzeń.

POLECAMY: Rok z koronawirusem na Podkarpaciu [KALENDARIUM]

Prognozy demograficzne dla Podkarpacia, opracowane jeszcze przed pandemią, zakładały, że do ok. 2025 roku liczba ludności regionu będzie się zwiększać, aby później systematycznie spadać. W 2050 r., według tych założeń, miało nas być o ok. 200 tys. mniej niż obecnie. Przedłużająca się pandemia może zrewidować te plany.

FAQ - jak wygląda pogrzeb osoby zmarłej na COVID-19?

Pogrzeb osoby zmarłej na COVID-19. Jak wygląda pogrzeb, czy konieczna jest kremacja? Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania

Jak wygląda pogrzeb osoby zmarłej na COVID-19

Przepisy dotyczące pochówku osoby zmarłej na COVID-19 oraz potraktowania ciała znajdują się w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 3 kwietnia 2020 r. (Dziennik Ustaw 2020 poz. 585). Zgodnie z nimi zwłoki osoby zmarłej na COVID-19 muszą zostać zdezynfekowane środkiem wirusobójczym i umieszczone w ochronnym, szczelnym worku (w przypadku kremacji są to dwa worki). Ich powierzchnia również musi zostać zdezynfekowana. Tak przygotowane ciało zostaje umieszczone w specjalnej kapsule transportowej (jeśli ma być poddane kremacji) lub odpowiednio przygotowanej trumnie (w przypadku tradycyjnego pochówku). Zgodnie z przepisami należy unikać ubierania zwłok do pogrzebu oraz okazywania ciała.

Czy zmarły na COVID-19 może mieć pogrzeb w kościele?

Zarówno rozporządzenie Ministra Zdrowia, jak i wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego, nie zabraniają wniesienia do kościoła trumny z ciałem zmarłego na COVID-19. Jednak ciało musi być odpowiednio przygotowane, a trumna zabezpieczona i zamknięta. Również urnę z prochami można wnieść do kościoła.
Trzeba jednak zaznaczyć, że przepisy nie są w pełni precyzyjne i mogą zdarzać się rozbieżności w ich interpretacji przez powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne.

Czy ciało osoby zmarłej na COVID-19 powinno poddać się kremacji?

W przypadku osoby zmarłej na COVID-19 możliwa jest zarówno kremacja ciała, jak i tradycyjny pochówek (inhumacja). Wybór należy do rodziny i bliskich zmarłego. Jednak trzeba uwzględnić przepisy (rozporządzenie Ministra Zdrowia), mówiące o tym jak ma być przygotowane i przewiezione ciało w jednym i drugim przypadku.

Ile osób może być na pogrzebie?

Obecnie obowiązujące przepisy nie ograniczają wprost liczby uczestników pogrzebu, bez względu na to, czy chodzi o osobę zmarłą na COVID-19, czy z innych przyczyn. Jednak w strefie czerwonej w kościołach i budynkach kultu religijnego może się znajdować 1 osoba na każde 7 mkw., a minimalne odległość między osobami to 1,5 m (nie dotyczy to osób sprawujących kult, dokonujących pochówku oraz pracowników zakładów pogrzebowych). Obowiązuje obowiązek zasłaniania nosa i ust. Ten sam obowiązek dotyczy osób przebywających na cmentarzu. Tutaj nie ma już limitu powierzchni, ale trzeba zachowywać 1,5 m odstępu od innych osób.

Straciłam bliską osobę, która zmarła na koronawirusa. Gdzie mogę szukać pomocy psychologicznej?

Pomocy psychologicznej po stracie bliskiej osoby można szukać w fundacji Nagle Sami, specjalizującej się w udzielaniu pomocy w żałobie. Na ich stronie znajdziemy zarówno kontakt do doświadczonych terapeutów współpracujących z Fundacją, jak i grup wsparcia – w różnych miastach Polski.

Pomoc psychologiczną otrzymamy też dzwoniąc na Linię Wsparcia 800 70 2222, gdzie dyżurują psycholodzy udzielający porad lub kierujące osoby dzwoniące do odpowiedniej placówki w danym regionie (można również skorzystać z czatu na stronie Centrum Wsparcia).

Wsparcie psychologiczne możemy otrzymać także dzwoniąc do Telefonicznej Informacji Pacjenta, pod bezpłatny numer 800 190 590 i prosząc o połączenie z psychologiem, dostępnym przez całą dobę.

Specjalistyczna pomoc psychologiczna jest często także prowadzona przy hospicjach działających w danym regionie.

Wideo

Materiał oryginalny: Po roku pandemii więcej nas umiera, mniej się rodzi. Czy grozi nam demograficzna katastrofa? - Nowiny

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
poi
12 marca, 08:40, Gość:

Się dziwią , ale gdy popatrzą na sytuację jak teraz kobieta przechodzi ten stan błogosławiony to się nie dziwię. Każda wizyta u ginekologa sama, rodzi sama na oddziale reżim ....nie wiem czy to są zachęcające warunki żeby rodzić

To całe rodzinne rodzenie jest przereklamowane...

G
Gość

Zgodnie z zaleceniami wszędzie zachowujemy dystans, nawet w łóżku 😁

Dodaj ogłoszenie