Politycy Platformy mówią o braku kontaktu z obywatelami. Nie dostrzegają jednak związku między pracą rządu, a porażkami

Jacek Deptuła
Szefowa partii Ewa Kopacza deklaruje chęć zmiany na szczytach Platformy Obywatelskiej
Szefowa partii Ewa Kopacza deklaruje chęć zmiany na szczytach Platformy Obywatelskiej archiwum GP
PO szuka wyjścia na jesienne wybory

Wczorajsze wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej miało być - jak wcześniej zapewniała szefowa partii Ewa Kopacz - "szczerą przyjacielską rozmową, a nie ścinaniem głów".
Choć w klubie pojawiają się plotki o dużych zmianach czekających kierownictwo partii jeszcze w czerwcu, nikt z kujawsko-pomorskich posłów Platformy tego nie potwierdza. Prawie nikt nie wierzy, że przywództwo może stracić pani premier. Pięć miesięcy przed wyborami parlamentarnymi wydaje się to rzeczywiście bardzo ryzykowne.

Bez ścinania głów
Janusz Dzięcioł, który wystąpił z Platformy lecz pozostał w jej klubie parlamentarnym twierdzi, że spotkanie klubu ma służyć raczej integracji posłów, aniżeli podejmowaniu istotnych decyzji. - Chodzi też o to, by wszystkie frakcje partyjne, bo takie są, zaczęły przed wyborami mówić jednym głosem. Jeśli będziemy podzieleni, to w październiku możemy się bardzo zdziwić.

Czy te podziały były główną przyczyna porażki PO i Bronisława Komorowskiego? - Nie, już dawno mówiłem, że politycy PO zaczynają tracić kontakt z ludźmi, dotyczy to także naszych przedstawicieli w samorządach - ocenia poseł Dzięcioł.
Lider regionalnej Platformy Tomasz Lenz nie spodziewa się burzy na posiedzeniu klubu: - Spodziewam się natomiast, że przewodnicząca Ewa Kopacz przedstawi harmonogram, plan i strategię PO od czerwca do październikowych wyborów. Teraz jesteśmy w okresie pewnego tąpnięcia po wyborach prezydenckich i bardzo wiele zależy od tego, jak zostaniemy poprowadzeni.
Poseł Lenz nie robi tragedii z majowej porażki i uważa, że takie kryzysy partia już przechodziła. Ale oczekuje, że bezpośrednio winni tak fatalnej kampanii posypią sobie głowy popiołem: - Bo cóż można więcej zrobić?

Łupienie wyborców
Można i to wiele. Oczywistym przykładem mogą być ostatnie zapowiedzi rządu związane z bezpieczeństwem na drogach. Rządowi podobno o to chodzi i dlatego ministerstwo infrastruktury zaplanowało, że będzie bezpieczniej, jeżeli policja... wystawi co najmniej miliony mandatów. Rząd zamierza też znieść margines 10 km na godzinę przy pomiarach dokonywanych przez fotoradary. Opinia jest jednoznaczna: chodzi o wydrenowanie kieszeni kierowców.
- Zgadzam się, że to przesada - mówi Tomasz Lenz - Pani premier powinna lepiej przyjrzeć się pracy resortów i z większą uwagą kontrolować, jakie decyzje podejmują ministerstwa. Przecież nie o to chodzi, by łupić obywateli. Każda nieprzemyślana decyzja ministerstw rzutuje na podejmowanie decyzji w czasie wyborów.

- Na wyjazdowym posiedzeniu nie będzie rozliczeń, tylko szczera rozmowa - powtarza z przymrużeniem oka senator z listy PO Jan Rulewski. - Moim zdaniem jedną z ważniejszych przyczyn klęski Platformy i jej kandydata na prezydenta było zadufanie oraz zaufanie do słupków, które nie pokazywały prawdy. Nie wykorzystaliśmy dwóch premii - pierwsza to halucynacje smoleńskie PiS, które zrażały społeczeństwo. I druga to sympatia głównych mediów. To spowodowało, że mieliśmy poczucie czekającego nas zwycięstwa.
Zdaniem senatora Rulewskiego w konsekwencji kampania nie była wynikiem realnej sytuacji lecz wirtualnej i medialnej "rzeczywistości".

Przegrał rząd PO
Żaden z rozmówców nie chce oficjalnie oceniać szefowej partii, lecz większość kujawsko-pomorskich parlamentarzystów dostrzega różnicę klas między Ewą Kopacz a Donaldem Tuskiem. - Nie zapominajmy jednak, że pewien kryzys w partii był wcześniej - nowe dziwne nominacje ministerialne m.in. dla pani Joanny Muchy - przypomina Jan Rulewski.

Posłanka Iwona Kozłowska z PO dziwi się, że ktoś może odżegnywać się od porażki Bronisława Komorowskiego: - To był nasz kandydat i wspólnie powinniśmy ponosić konsekwencje kampanii wyborczej.

Iwona Kozłowska nie jest w stanie podać najważniejszej przyczyny porażki: - Jest ich wiele, na pewno słaba była kampania przygotowana przez sztab prezydenta. Widać też było, że nie dostosowaliśmy się do oczekiwań współczesnych wyborców, szczególnie młodych.
Zdaniem posłanki partia zaniedbała nowoczesne formy komunikacji, takie jak portale społecznościowe i inne przekazy internetowe. Malejące ostatnio notowania Platformy to już tylko konsekwencja porażki prezydenta.

Tymczasem jeden z prominentnych działaczy PO z Kujaw i Pomorza anonimowo podsumowuje: - Lanie, które dostaliśmy to w większości wynik chaotycznych działań rządu. Zarówno premier Kopacz, jak i członkowie zarządu krajowego partii nie są na tyle odważni, by przyznać się do błędów. Tkwią w fałszywym samozadowoleniu i udają, że nic złego się nie dzieje. Jesienią wszyscy za to zapłacimy.

Wczoraj, już na początku posiedzenia klubu Platformy rozpoczęły się spekulacje na temat ewentualnych zmian. W kuluarach mówiło się o ambicjach Radosława Sikorskiego i nowej roli, jaką może odegrać odsunięty od władzy Grzegorz Schetyna.
Szefowa partii Ewa Kopacz także deklaruje chęć zmian na szczytach PO. Ale na pewno nie myśli o dymisji. Wtorkowe spotkanie nie przyniosło konkretnych decyzji, które zapewne zapadną na konwencji 20 czerwca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie