Tak wynika z najnowszego raportu Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego „Badanie Ankietowe Rynku Pracy”. Do polskich związków zawodowych w Polsce należy ok. 15 proc. zatrudnionych. Funkcjonują w 41,1 proc. przedsiębiorstw. To daje Polsce dopiero 23. miejsce w UE pod względem „uzwiązkowienia”.
Zwalniają związkowych działaczy
To może dziwić w kraju, który w kulminacyjnym momencie szczycił się liczbą ponad 9,5 mln członków ze wszystkich warstw i grup społeczeństwa. To był ewenement na skalę światową.
Lata świetności „Solidarności” minęły. Dziś skupia 650-700 tys. osób z całego kraju. W woj. kujawsko-pomorskim - ok. 30 tys. osób. Sytuacja innych związków zawodowych nie jest lepsza. Co się stało? - Pracodawcy straszą i przestrzegają przed takim organizowaniem się - mówi Jacek Żurowski, przewodniczący regionu toruńsko-włocławskiego "S".
Przytacza przykład toruńskiego Torfarmu, gdzie kilka lat temu zwolniono cały komitet założycielski związku. W ich obronie przyjechali „solidarnościowcy” z pozostałych regionów kraju. - A następnie zostały zmienione przepisy, dzięki czemu pracujący na czas określony i należący do związku są lepiej chronieni - wyjaśnia Jacek Żurowski.
Dodaje, że szczególnie trudno mobilizuje się pracowników z firm funkcjonujących w specjalnych strefach ekonomicznych. Mimo, że często otrzymują najniższą krajową i są zatrudniani na czas określony. Zdaniem przewodniczącego, trudno ich przekonać, że związek może pomóc. Barier jest jeszcze więcej.
Przeczytaj: Pracownik na zwolnieniu lekarskim będzie miał krótszy urlop wypoczynkowy? Firmy są za!
- W podtoruńskim „Crystal Parku” pracownicy zjednoczyli się w Orionie i Sharpie. Ale łatwo nie było. Pracodawcy myślą, że działamy przeciwko nim. A przecież to dzięki nam, w Sharpie skończyły się niekontrolowane przestoje w pracy i ogromna rotacja robotników. Jesteśmy po to, żeby ułatwić dialog między załogą a pracodawcą - przekonuje Żurowski.
Zgadza się z nim Harald Matuszewski_z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych _skupiającego również ok. 30 tys. osób z województwa kujawsko-pomorskiego: - Tam, gdzie rozmawia się w grupie, łatwiej się negocjuje. Ostatnio udało nam się wywalczyć podwyżki w spółdzielni mleczarskiej w Inowrocławiu.
Potwierdzają to dane z raportu NBP - w przedsiębiorstwach „uzwiązkowionych” zdecydowanie rzadziej przewidywano redukcje zarobków.
Polityka szkodzi
- W Polsce nastąpiło przesycenie sposobem działania związków. Niektóre mocno się upolityczniły, widać to zwłaszcza przed wyborami. Czasem ze szkodą dla spraw pracowników - komentuje Mirosław Ślachciak, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Pracodawców i Przedsiębiorców. - Ale mamy też wielu rozsądnych działaczy dbających również o interes firmy. I godzą się na np. chwilowe zmniejszenie wynagrodzeń by zakład mógł wyjść na prostą.
