Reforma edukacji. Maluchy ratuje kryzys

KAMILA MRÓZ
Udostępnij:
Od września przedszkola będą musiały przyjąć każde pięcioletnie dziecko. Sześciolatki ze szkół wyparł kryzys, więc również pozostaną w przedszkolach.

Po wakacjach sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy. Pieniądze na przystosowanie pomieszczeń dla maluchów (m.in. osobne pomieszczenia do nauki i do zabawy) mają pochodzić z budżetu centralnego. W związku z kryzysem rząd zmienił plany i teraz dzieci w tym wieku w szkole znajdą się od roku szkolnego 2012/2013.

Nie przed szereg
Premier Donald Tusk ogłosił, że w tym roku gminy nie mogą liczyć na wsparcie.
- Mieliśmy projekt rozpocząć w roku 2009, a rozpoczniemy pilotażem i takim przygotowaniem, które zagwarantuje, że rzeczywiście nie zabraknie pieniędzy, wtedy rzeczywiście sześciolatki do szkół pójdą - mówił Donald Tusk.

- Ja również nie widzę konieczności, aby sześciolatki wysłać teraz do szkoły. Tym bardziej, że kryzys gospodarczy dotknie także gminy. Nie będziemy więc wychodzić przed szereg. Po prostu dostosujemy się do obowiązującego prawa - mówi Marian Sajna, dyrektor magistrackiego wydziału edukacji w Bydgoszczy.

- Decyzje rządu zmieniają się jak w kalejdoskopie, dlatego duże nadzieje wiążemy ze spotkaniem z kuratorium oświaty zaplanowanym pod koniec lutego - dodaje Wanda Szczygielska z wydziału oświaty we Włocławku.

Tylko zameldowani
Jednocześnie w czwartek Senat przyjął poprawkę do nowelizacji ustawy oświatowej, która zakłada, że od września wszystkie pięciolatki mają prawo zostać przyjęte na przygotowanie przedszkolne (obowiązkowo od 2011 roku).

Jeśli więc rodzic zechce posłać swoje pięcioletnie dziecko do przedszkola, gmina musi znaleźć dla niego miejsce. Szefowie oświaty przyznają - może się to odbyć kosztem trzy i czterolatków.

W Bydgoszczy problem najbardziej dotknie rodziców, którzy mieszkają poza jej granicami, a pracują w mieście i chcieliby, aby również ich dzieci uczęszczały do bydgoskiego przedszkola.

- Każda gmina musi wziąć odpowiedzialność za swoich mieszkańców - argumentuje dyrektor Sajna. - Drugim naszym ruchem będzie prawdopodobnie zwiększenie liczby oddziałów zerowych. Poza tym są chętni do prowadzenia przedszkoli prywatnych.

Wanda Szczygielska z Włocławka mówi: - W tej chwili sprawdzamy naszą bazę
lokalową, potem podejmiemy działania. Prawie przy wszystkich szkołach mamy klasy zerowe, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że pewne kłopoty mogą się pojawić.

Ciągle za mało
Miejsc dla najmłodszych dzieci może też zabraknąć w Toruniu, choć miasto od kilku lat stara się zwiększać ich liczbę. W tym roku ma powstać 170 nowych.

- Nie jesteśmy w stanie określić, ile będzie miejsc w przedszkolach dla dzieci młodszych, bo cały czas musimy być skupieni przede wszystkim na pięcio i sześciolatkach - mówiła nam już w grudniu Anna Kłobukowska, szefowa toruńskiej oświaty.

W Toruniu w niektórych niepublicznych przedszkolach zamknięty jest nabór nie tylko na ten rok, ale i na kolejny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie