11 stycznia rolnicy mogą wyjść na drogi w całym kraju. Blokady mają mieć charakter spontaniczny, zapowiadał w czwartek w Warszawie Michał Kołodziejczak.

- To będą protesty ostrzegawcze, od godz. 10 do 12 - mówił 10 stycznia Michał Kołodziejczak, lider ruchu społecznego Agrounia, który zorganizował pikietę przed warszawską siedzibą Krajowej Rady Izb Rolniczych. Zdemontowano tablicę KRIR, ustawiono m.in. stolik, który miał symbolizować okrągły stół rolniczych rozmów i polano go gnojówką.

Kołodziejczak izby nazwał „nieudolną fasadą reprezentacji rolników”, która nawet protestu nie potrafi zorganizować.

Bo właśnie na 10 stycznia izby rolnicze zaplanowały protest w Warszawie dotyczący przede wszystkim trudnej sytuacji producentów wieprzowiny. Oberwało się też innym rolniczym organizacjom, dokładniej jej liderom.

Agrounia informowała, że także na miniony czwartek zostało zaplanowane spotkanie przedstawicieli ich ruchu z ministrem rolnictwa, ale zostało przełożone na 25 stycznia. - Tyle nie możemy czekać! - stwierdził Kołodziejczak. Dodał, że to lokalni koordynatorzy Agrounii będą decydować o formach i czasie trwania protestu.

Małgorzata Książyk z ministerstwa rolnictwa poinformowała, że z przedstawicielami Agrounii ustalono, że do 10 stycznia mogą być przygotowane materiały, które interesują działaczy rolniczego ruchu: - Ale nie był to termin ustalony na sztywno - wyjaśniła. - Ustaliliśmy z Agrounią termin spotkania w ministerstwie na 25 stycznia.