Sekty, czyli "bombardowanie miłością"

    Sekty, czyli "bombardowanie miłością"

    źródło: Nowiny 24

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    6 lipca o. Tomasz był gościem XX Saletyńskiego Spotkania Młodych w Dębowcu k. Jasła.

    6 lipca o. Tomasz był gościem XX Saletyńskiego Spotkania Młodych w Dębowcu k. Jasła. ©fot. RENATA KWIATKOWSKA

    Rozmowa z ojcem Tomaszem Marjańskim, dyrektorem Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych w Łodzi.
    6 lipca o. Tomasz był gościem XX Saletyńskiego Spotkania Młodych w Dębowcu k. Jasła.

    6 lipca o. Tomasz był gościem XX Saletyńskiego Spotkania Młodych w Dębowcu k. Jasła. ©fot. RENATA KWIATKOWSKA

    Dlaczego młodzi ludzie trafiają do sekt?

    - Młodzi ludzie przede wszystkim poszukują tego, co jest dla nich najistotniejsze: miłości, dobrych relacji w rodzinie, rozmów z rodzicami. Nie chcą rozmawiać w domu wyłącznie na tematy związane np. ze szkołą. Słabość rodziny pcha ich do sekt.

    - Zabiegani rodzice nie potrafią dać ciepła, które oferują sekty?

    - Nie potrafią dać tego, co dla młodych jest najistotniejsze. Nie ma rozmów, wspólnych wyjazdów. Główny powód, dla którego młodzi trafiają do sekt, jest taki, że chodzą z potrzebami niezaspokojonymi przez dom. Sekty próbują to wykorzystać.

    - W jaki sposób młodzi ludzie są werbowani przez sekty?

    - Osoba, która sama została kiedyś zwerbowana, jest przygotowana, by to robić. Potrafi rozpoznać ludzkie potrzeby i wyjść z określoną propozycją. Mogą to być spotkania, wyjazdy, a nawet kursy językowe. Werbujący patrzy, czy trafia na podatny grunt. Jeżeli osoba werbowana ma słabe więzi z rodzicami, to werbujący wchodzi w rolę rodzica (najczęściej wtedy podstawiana jest osoba starsza). Celem pierwszej rozmowy jest wzbudzenie zaufania.

    - Mówi się, że sekty "bombardują miłością". To znaczy mówią: rodzice cię nie kochają, nie mają dla ciebie czasu, my dla ciebie będziemy mieli zawsze czas, my cię kochamy, akceptujemy itd. Osoba spragniona tego szybko to "łyknie".

    - Tak jest. To są podstawowe potrzeby człowieka: akceptacji, zainteresowania, posłuchania, dłuższej rozmowy na ważne tematy. Osoba, która nie ma tego w domu, będzie szukała na zewnątrz.

    - Czy to "bombardowanie miłością" trwa cały czas, czy tylko na początku?

    - To zależy od grupy. Im bardziej stosuje ona techniki manipulacyjne, tym wyraźniej określa swe cele: władza, seks, pieniądze. Młody człowiek z reguły nie ma pieniędzy. Ale może być bardzo obrotny w środowisku swoich rówieśników. Może rozprowadzać ulotki, wciągać nowe osoby. Ewentualnie grupa może zażądać, by wyciągał pieniądze od swoich rodziców.

    - Sekta to grupa zamknięta, która urządza nowym członkom "pranie mózgu", próbując im wmówić, że poza tą grupą jest "zły świat".

    - W niektórych sektach zaprasza się świadków, czyli osoby, które były poza grupą i wróciły. One dają świadectwo, że świat jest zły i tylko nasza droga jest prawdziwa. Utwierdzają w ten sposób w nowych członkach sekty trafność ich wyboru.

    - Załóżmy, że jestem młodym człowiekiem i nie chcę dać się wciągnąć w sektę. Czego mam się wystrzegać?

    - Młody człowiek - jeżeli nie chce ulegać manipulacjom - powinien sobie uświadomić, jakie ma marzenia, pragnienia, potrzeby. Po drugie, niezbędny jest żywy kontakt z rodziną. Dalej: asertywność. Trzeba umieć powiedzieć "nie", gdy podchodzą do mnie z dziwnymi ulotkami osoby, których nie znam. Powiedzieć raczej "sprawdzę", a nie wchodzić w to od razu. Często sekty werbują pod pozorem organizowania bardzo tanich kursów językowych.

    - Co ma wspólnego kurs językowy z sektą?

    - Na pozór nic. Sekta pokazuje się na zewnątrz jako grupa organizująca dobrą rzecz. Wewnątrz może się okazać, że jest tam prowadzona indoktrynacja.

    - Co powinno zaniepokoić rodziców w zachowaniu ich dzieci?

    - Najłatwiej jest rozpoznać, że coś się dzieje, gdy dziecko ma silny temperament i nagle "gaśnie", zamyka się w swoim świecie, jest tajemnicze, pojawia się u niego nowa literatura, nie chce opowiadać niczego rodzicom, zmienia styl ubierania, przechodzi na wegetarianizm, traci kontakt z dotychczasowymi przyjaciółmi. Tego typu fakty powinny obudzić czujność rodziców.

    - One nie muszą, ale mogą świadczyć o tym, że dziecko ma kontakty z sektą.

    - Tak jest. Mogą one świadczyć np. o tym, że dziecko ma problemy w relacjach z rówieśnikami.

    - Czyli najlepszym sposobem, by rodzice nad tym panowali, jest jak najwięcej rozmawiać z dzieckiem?

    - Myślę, że tak. Dziecko potrzebuje tego zawsze, a szczególnie w okresie dojrzewania. Z czasem i tak wychodzi z domu, ale ma kręgosłup, wartości, wzór, jak rozmawiać z rodzicami.

    - Czasami młodzi ludzie opuszczają sektę.

    - Różne są możliwości wyjścia. Czasami rodzic, który też jest w sekcie, wychodzi, zabierając za sobą dziecko. Może się zdarzyć, że dziecko nie jest potrzebne sekcie i zostaje z niej usunięte. W przypadku osób niepełnoletnich można zadziałać na gruncie prawa - wkroczyć z policją na dany teren.

    - Ale dziecko może się czuć psychicznie związane z sektą i potraktować takie najście jako represję.

    - Dlatego potrzebna jest pomoc psychologa, psychiatry. Rodzina może także zastosować metodę "wysyłkową", tzn. wysyłać na adres sekty szaliki, ciasto, rzeczy, które przypominają młodemu człowiekowi dom. To może wzbudzić silną tęsknotę za domem. Jeżeli nawet nie u danej osoby, to u innych, które będą to ciasto jadły. Wysyła się też do założycieli sekty listy albo się do nich dzwoni.

    - Jak bardzo pokaleczeni są młodzi ludzie, którzy opuszczają sektę?

    - Poziom zniszczenia psychiki zależy od stosowanych manipulacji. Im silniejsze, im większe było zafałszowanie prawdy, tym większe jest zatracenie rozeznania, co jest prawdziwe, a co nie. "Wyprostowanie" odbywa się przy pomocy rozmów. Trzeba na nowo wrócić do potrzeb, które ma dana osoba. Często pracuje się też z rodzicami, by byli przygotowani na powrót dziecka, nie używali przy nim terminu "sekta", wiedzieli, w jaki sposób rozmawiać o przeszłości.

    - Kto to robi?

    - Każdy ośrodek zajmujący się problematyką sekt powinien mieć dostęp do psychologa, psychiatry, prawnika, pedagoga oraz kontakt z policją. Jeżeli jest jakakolwiek potrzeba - duchowa, pedagogiczna, psychologiczna - to taki ośrodek ją zaspokaja.

    - Jak podejść do takich rzeczy jak np. horoskopy, senniki, karty tarota?

    - Katechizm Kościoła Katolickiego określa, że nie są to Boże praktyki. Jest to poszukiwanie przyszłości będące odejściem od Opatrzności Bożej. Chcę znać przyszłość, ale nie zwracam się z tym do Boga.

    Jaromir Kwiatkowski

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo