Sukces finału akcji "Pomóżmy Ani i innym"

(bart)
Rejestracja zajmowała kilkanaście minut. Ograniczała się do wypełnienia kwestionariusza i pobrania 4 ml krwi.
Rejestracja zajmowała kilkanaście minut. Ograniczała się do wypełnienia kwestionariusza i pobrania 4 ml krwi. Andrzej Bartniak
- Dlaczego przyszedłem? Bo chcę wierzyć w to, że gdy znajdę się w potrzebie, też pojawią się ludzie gotowi mi pomóc - mówi Karol Kwiatkowski, który jako jeden z 400 zarejestrował się w bazie dawców szpiku. Efekty wczorajszej akcji w Laskowicach przerosły najśmielsze oczekiwania.

Jeśli prawdą jest, że dobre uczynki do nas wracają, to spora grupa mieszkańców powiatu świeckiego zasłużyła wczoraj na bonus od losu.

Już przed godziną 10 na boisku Gimnazjum w Laskowicach pojawili się pierwsi chętni do tego, aby znaleźć się w bazie potencjalnych dawców szpiku.

Niedzielna rejestracja była finałem, prowadzonej na wyjątkowo szeroką skalę, akcji mającej pomóc Annie Kruszczyńskiej, 31-letniej mieszkance Laskowic, u której w lipcu tego roku zdiagnozo-wano ostrą białaczkę.

Wprawdzie istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że tak blisko uda się znaleźć "genetycznego bliźniaka", ale już całkiem spore, że gdzieś w Polsce lub na świecie jest ktoś, kto dostanie szansę na powrót do zdrowia. - Od 2009 roku pobrano komórki macierzyste lub szpik od 710 osób - tłumaczy Marek Makowski, który nadzorował rejestrację w Laskowiach z ramienia Fundacji DKMS. - Niezwykłe jest jednak to, że aż 350 przypadków miało miejsce w tym roku. To efekt rozrastającej się w szybkim tempie naszej bazy danych. Im będzie ona obszerniejsza, tym większe prawdopodobieństwo, że chory znajdzie odpowiedniego dawcę.

Wielkie zrozumienie dla chorego

Barbara Kwiatkowska z Jeżewa, która znalazła czas, aby w niedzielne popołudnie pojawić się w laskowickim gimnazjum i wypełnić niezbędne dokumenty, nie ma wątpliwości co do tego, jak zachowałaby się, gdyby otrzymała telefon, że jej szpik może uratować czyjeś życie. - Mam ciężko chorego brata i wiem, jak bardzo nadziei na wyzdrowienie trzymają się ludzie zmagający z nowotworem - podkreśla. - Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła komuś pomóc w tak ważnej sprawie. Dlatego mimo tego, że jestem młodą matką, wyrwałam się pomiędzy karmieniami, żeby zarejestrować się.

Specjalnie do Laskowic przyjechał ze Świecia Jan Kocik. On też zapewnia, że w jego przypadku rejestracja nie jest tylko efektownym gestem, lecz chęcią niesienia ratunku chorym na białaczkę.

- Niedawno przeszedłem dość poważną operację i wiem, z czym wiąże się walka z chorobą - podkreśla. - Oddanie komuś szpiku nie jest wielkim poświęceniem dla dawcy, dlatego uczyniłbym to bez wahania.
W ciągu zaledwie sześciu godzin w Laskowicach zarejestrowano ponad 400 osób. - Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, iż w tak małej miejscowości znajdzie się aż tyle osób rozumiejących sens naszych działań - mówi pełen podziwu Marek Makowski z DKMS. - Ludziom, którzy zaangażowali się w nagłośnienie tej akcji należą się wielkie słowa uznania. Wykonali wspaniałą robotę.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej

...po raz pierwszy jestem dumny z tego ,że mieszkam w Laskowicach ...gratuluje wszystkim tak szlachetnej akcji

Dodaj ogłoszenie