– Mój pierwszy tytuł Wielkiego Szlema oczywiście zmienił wszystko u mnie z dnia na dzień. Wciąż jest wiele miejsc na świecie, w których na pewno mnie nie rozpoznają. Jeśli przypadkowy przechodzień na mnie spojrzy, nie powie: „O, ona jest tenisistką”. Ale nie w Polsce. Rzeczywiście, zdarzały się sytuacje, że nawet po głosie rozpoznawano mnie przy zamawianiu jedzenia – ujawniła Świątek.
Nie obchodzi mnie, czy moja twarz jest na billboardach
– Jestem bardzo wdzięczna, ale szczerze mówiąc, czasami wszystko wydaje się dziwne i zagmatwane. Kiedy wygrywam i jestem na korcie, albo gdy patrzę na siebie na korcie z boku, dopadają mnie emocje. Ale szczerze mówiąc, jakkolwiek surrealistycznie to brzmi, nie obchodzi mnie, czy moja twarz jest na billboardach, czy nie – wyznała Iga.
– Ale pamięć działa bardzo zabawnie – kiedy myślę o tym, jak wróciłam do Warszawy po pierwszym zwycięstwie na Roland Garrosie, nie pamiętam całego szaleństwa. A nawet samej ceremonii wręczenia nagród i sposobu, w jaki paparazzi mnie śledzili. Pamiętam, jak mój tata prowadził, jak patrzyłem na niego i widziałem jego szeroki uśmiech. Zawsze we mnie wierzył, nawet kiedy ja w siebie nie wierzyłam. To czyni go albo wspaniałym ojcem, albo po prostu wariatem – zastanawiała się raszynianka.
Po pierwszym wygraniu Roland Garros nie byłam gotowa psychicznie
– Nie sądziłam, że udowodniłam, iż zasługuję na wygraną pierwszy raz na Roland Garrosie. Czułam, że stało się to przez pomyłkę, jakbym była we właściwym miejscu we właściwym czasie, grałam dobrze i jakoś tak się stało. W sezonie 2021, pomyślałam: „OK, teraz muszę się wykazać”. I na początku było to dla mnie okropne psychicznie. Pracowałam też pierwszy raz z dużym sponsorem i czułam taką presję, że jak czegoś nie osiągnę, to będę wielkim rozczarowaniem – zacytowała numer 1 w rankingu WTA Sportskeeda, powołując się na The Players' Tribune.
– Kiedy w lipcu 2021 roku odbyły się igrzyska olimpijskie w Tokio, trzykrotna obecnie mistrzyni Wielkiego Szlema była wówczas rozstawiona na szóstym miejscu i spodziewała się, że zajdzie daleko. Szokująco jednak przegrała w dwóch setach z Paulą Badosą w drugiej rundzie i po meczu zalała się łzami. Wspominając ten moment, Iga przyznała, że miała wrażenie, iż ludzie „osądzają” ją za to.
– Sytuacja odwróciła się wraz z Australian Open, ale wtedy moja największa walka miała miejsce tego lata podczas igrzysk olimpijskich w Tokio. Płakałam na korcie po tym, jak przegrałem w prostych setach i czułam, że ludzie trochę mnie oceniają – przypomniała.
– Wtedy w Guadalajarze byłam wyczerpana psychicznie i fizycznie i nie bardzo wiedziałam, co robić. Po prostu czułam się bezradna na korcie i znowu płakałam. Martwiłam się, jak ludzie mnie odbiorą. Wstydziłam się, że to zrobiłam i pomyślałam, że to nie jest sposób, w jaki powinien zachować się mistrz – przyznała.
Barty pokazała, że do wszystkiego mogę podejść inaczej
Ale w końcu wyrwała się z tego rodzaju stereotypowego myślenia, głównie dzięki Ashleigh Barty. Ówczesna numer 1 na świecie, Barty złamała wszelkie normy, przechodząc na emeryturę zaledwie kilka dni po wygraniu Australian Open 2022 w wieku 25 lat.
Widząc Australijkę, która była dla Świątek idolką, wiodącą swoje życie w sposób niezgodny z tradycją, Iga również wyciągnęła wnioski z tej lekcji, zdając sobie sprawę, że nie musi przejmować się tym, co inni myślą o jej.
Choć miała dobrą końcówkę roku, kwalifikując się do finałów WTA 2021, Polce nie udało się awansować do play-offów i po zajęciu ostatniego miejsca w grupie znowu zalała się łzami. Tym razem miała silniejsze odczucia, dotyczące swojego emocjonalnego wybuchu, ujawniając, że „wstydziła się” siebie i uważała, że jej zachowanie nie przystoi mistrzyni.
Sekretem moich zeszłorocznych sukcesów jest odpuszczanie sobie
– Są takie idee, które mamy w sobie jako zawodnicy, które pochodzą od naszych rodziców, tenisa i mediów, a wszystko to dotyczy tego, jaki powinien być sportowiec. Ale kiedy zobaczyłam Ash, pomyślałem: „Wow, możesz zrobić to inaczej”. Kiedy jesteś w tym tourze, dążąc do doskonałości, możesz czasem powiedzieć: „Dobra, wystarczy”. Masz kontrolę przez całą drogę. Nikt inny nie kieruje Tobą. I czasami najlepszym rozwiązaniem jest, szczerze, „nie dawanie dupy” – wypaliła pierwsza rakieta świata.
Świątek nazwała to „sekretem” swojego niedawnego sukcesu, dając sobie „swobodę”, aby nie przejmować się tym, co myślą o niej inni. Niezależnie od tego, czy będzie to wygrana w dwóch Wielkich Szlemach w 2022 roku, czy zdobycie i utrzymanie miejsca numer 1 w WTA, Polka uznała, że ten sposób myślenia, umożliwił jej osiągnięcie sucesu.
– Jeśli jest jakiś sekret mojego sukcesu w zeszłym roku, jest to dawanie sobie swobody, aby nie przejmować się tym, co myślą ludzie. To właśnie doprowadziło mnie do wygrania kolejnego Wielkiego Szlema i trzeciego. To właśnie doprowadziło mnie do pierwszego miejsca. Odpuszczanie sobie. Kiedy mam teraz chwile, w których czuję się trochę niepewnie, właśnie o tym sobie przypominam – spuentowała Iga.
