Zobacz wideo: Sezon żeglugowy w Bydgoszczy otwarty!
51-letni bydgoszczanin zaginął 18 maja. Bydgoska policja 21 maja br. informowała wtedy, że funkcjonariusze ze Szwederowa prowadzą poszukiwania mężczyzny, który wyszedł z miejsca zamieszkania nie informując nikogo, gdzie się udaje. Nie nawiązał też kontaktu z rodziną.
Podając rysopis zaginionego policjanci przekazali wtedy, że 51-latek prawdopodobnie ma przy sobie telefon Huawei (wyłączony) oraz portfel z dokumentami, a porusza się niebieskim citroenem berlingo.
Po kilku dniach poszukiwań nastąpił przełom w sprawie. 27 maja o godz. 6.53 na stanowisko kierowania KM PSP w Słupsku wpłynęło zgłoszenie o wybuchu i pożarze w kompleksie domków letniskowych w miejscowości Rowy. Po przyjeździe strażaków okazało się, że pożarem objęte są dwa drewniane domy letniskowe. Zagrożone były sąsiednie budynki i pobliski las. Strażacy w trakcie działań wynieśli z płonących obiektów 4 rozszczelnione wskutek pożaru butle gazowe.
Tego samego dnia z morza wyłowiono ciało 51-letniego mężczyzny. Zarówno policja w Słupsku jak i w Bydgoszczy nie udziela informacji i odesłała nas do Prokuratury Rejonowej w Słupsku.
- Rzeczywiście takie zdarzenie miało miejsce - potwierdza prokurator Magdalena Gadoś z Prokuratury Rejonowej w Słupsku. - Trwa śledztwo. Na miejscu był prokurator i dokonano oględzin. W poniedziałek (31 maja) przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Czekamy na jej wyniki. Nie mamy jeszcze opinii, czy do śmierci mężczyzny mógł się przyczynić ktoś trzeci. Jednak ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna wcześniej przebywał na terenie ośrodka wypoczynkowego, gdzie doszło do pożaru.
Jak podała wyborcza.pl Bydgoszcz, 51-letni bydgoszczanin to były policjant, a ostatnio właściciel zdobywającego popularność małego grill baru Karkówa u Brodacza.
