Tak deklaruje się Europejskie Centrum Solidarności (ECS) w Gdańsku, które właśnie odwiedziła wycieczka Regionalnego Oddziału PTTK „Szlak Brdy” w Bydgoszczy.
„Chcemy zachować w pamięci Polaków i Europejczyków doświadczenie Solidarności jako pokojowej europejskiej rewolucji, aby we wspólnocie europejskich demokracji Solidarność była ważną częścią mitu założycielskiego Europy. Chcemy, aby Solidarność była źródłem inspiracji i nadziei dla tych, którzy nie żyją w społeczeństwach otwartych i demokratycznych” - to misja Europejskiego Centrum Solidarności.
ECS powstało przy dużym wsparciu Pawła Adamowicza, ówczesnego prezydenta Gdańska, człowieka otwartego. Zginął 13 stycznia 2019 roku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ugodzony nożem przez zatrutego politycznym fanatyzmem zamachowca.
Urna z prochami Pawła Adamowicza spoczęła w niszy Bazyliki Mariackiej, którą także odwiedziliśmy z wycieczką w grudniowy wieczór.
Ekspozycja stała ECS zajmuje niemal 3000 m kwadratowych i podzielona jest na 7 sal. Zwiedza się ją zwykle 2 godziny, mając za przewodnika mobilny zestaw audio ze słuchawkami.
Wystawione są tu najprzeróżniejsze przedmioty z mrocznych czasów komuny i pracy stoczniowców, w tym suwnica Anny Walentynowicz, kaski, szafki na rzeczy. Są zdjęcia, dokumenty, rękopisy. Można oglądać projekcje wideo, interaktywne instalacje.
Porażające wrażenie robi przestrzelona kulami kurtka 20-letniego Ludwika Piernickiego z Goręczyna, który zginął w grudniu 1970 roku w Gdyni, w drodze do stoczni im. Komuny Paryskiej. Wtedy wraz z nim na Wybrzeżu (także w Gdańsku, Szczecinie i Elblągu) zginęło 45 osób.
W muzeum znajdują się tablice z 21 postulatami - żądaniami wobec władz PRL, które 17 sierpnia 1980 roku wywieszono na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Tablice zostały wpisane na listę międzynarodowego projektu UNESCO „Pamięć Świata”.
Na koniec rzut ok na sam budynek ECS - ten został obłożony rdzawą blachą corten, która przypomina kadłub statku. Przed centrum wznosi się pomnik Poległych Stoczniowców 1970.
W Centrum można zrozumieć do czego prowadzi władza nie słuchająca głosu ludzi, ograniczająca w imię swych interesów oraz chorych ideologii prawa i wolność. To przestroga dla Polaków i wszystkich Europejczyków, ale też nadzieja, że najgorszy uzbrojony po zęby reżim można odesłać do lamusa historii. Trzeba tylko do tego dojrzeć.
