Tyle na konto dostają kasjerzy. Oto zarobki w Biedronce, Lidlu, McDonald’s i innych sieciówkach

Justyna Juszczyńska
Justyna Juszczyńska
Jakub Stykowski
Jakub Stykowski
Lidl i Biedronka to dwie najpopularniejsze sieci dyskontów w Polsce, między którymi trwa ostra rywalizacja. Obie sieci rywalizują nie tylko o klientów, ale także o pracowników, których cały czas brakuje na rynku pracy.Zobacz, ile zarabiają pracownicy Biedronki, Lidla i innych sklepów w dalszej części galerii >>>Szymon Starnawski
W 2020 roku płaca minimalna wynosiła 2600 złotych brutto. Ile w tym roku zarabiali pracownicy Lidla, Biedronki czy Netto. Zapotrzebowanie na pracowników handlu jest bardzo duże. Nie pomogły nawet wolne niedziele. Wiele sklepów w związku z pandemią wydłużyło czas pracy, więc pracowników w tej branży ciągle brakuje. Pracodawcy kuszą ich jak mogą, podnosząc wynagrodzenie. Wiele informacji o zarobkach w danych marketach pochodzi od pracowników, które zamieszczane są na forach internetowych. W większości sieci zarobki uzależnione są od lokalizacji sklepu. W dużych miastach zarobki są wyższe niż w małych miejscowościach. Wynagrodzenie uzależnione jest także od stażu pracy. Zobacz zarobki pracowników sklepów w powyższej galerii.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A jak wyglądają zarobki w polskich firmach?

Są jeszcze takie na rynku?

G
Gość
24 października, 19:18, Gość:

Czy słyszał ktoś o zachorowaniu bądź powstaniu "ogniska zakażeń" w tego typu placówkach?

Ja nie słyszałem, nurtuje mnie to bardzo, w skali kraju przewija się tam codziennie pewnie setki tysięcy ludzi...

19 grudnia 2020, 21:18, Gość:

Nie słyszałeś, co nie znaczy że nikt tam się nie zaraził.

Tylko naszemu rządowi nie wychodzi nic, a tym bardziej ustalenie, że babcia Kowalska w ciągu ostatnich trzech dni odwiedziła 5 sklepów i 8 innych miejsc i że w jednym z tych sklepów był zakażony osobnik i są inne zakażenia.

Prof. Piotr Kuna, pulmonolog, alergolog:

"...Podkreślam wyraźnie, dodatni wynik na zarażenie wirusem SARS-Cov-2 nie mówi o tym, że ktoś jest chory na COVID-19. Gdybyśmy dzisiaj zrobili wymazy Polakom, to oświadczam pani, że 95 procent Polaków ma gronkowca w nosie i gardle. Czy to znaczy, że oni chorują na gronkowcowe zapalenie płuc? Nie, część z nich zapadnie na gronkowcowe zapalenie płuc, jasne, ale kto zapadnie? Ci, którzy mają słabą odporność, ci, którzy są schorowani, ci, którzy są w grupie ryzyka, pozostali będą tego gronkowca nosić i nie zachorują. Mamy ludzi, którzy mają w nosie i gardle wirusa SARS-COV2 i nie wywołuje u nich choroby. Problem oczywiście, że inni się od nich zarażą. Powiem tak: dopóki 60, 70 procent społeczeństwa nie zetknie się z tym wirusem, to będziemy mieli to, co mamy i tyle. I nic na to nie poradzimy..."

https://polskatimes.pl/prof-kuna-samotnosc-i-brak-czulosci-niszcza-nasza-odpornosc-przeciwwirusowa/ar/c15-15222604

G
Gość

A jak wyglądają zarobki w polskich firmach?

t
taka prawda

Teraz tam iść z spotkaniami z ludźmi to kasa mała z ryzykiem

Dodaj ogłoszenie