Spotkania odbywały się w sołtysówce u Jana Mielnika, sołtysa Ględowa. I to pan Jan, bardzo sympatyczny i gościnny, zgodził się zostać modelem.
Uczestnicy warsztatów wykonywali mu pierwsze zdjęcia portretowe. Do ich tworzenia w warunkach domowych zachęcał właśnie prowadzący warsztaty Aleksander Knitter.
Swojego modela - mamę, babcię, dziadka, ciocię można przecież sfotografować tam, gdzie na co dzień się krzątają. W kuchni, pokoju, albo - jak zauważył - na podwórku.
Takie zdjęcia mają walor dokumentacyjny. Olek (nasz były kolega z pracy-red.) zaczął spotkanie od krótkiego przedstawienia historii fotografii i przybliżył uczestnikom postać Zofii Rydel i jej projektu. Jeździła po kraju i w małych miejscowościach fotografowała ludzi w ich otoczeniu. Po kilkudziesięciu latach docenia się i artystyczne walory jej portretów, i dokumentacyjny zapis Polski. Knitter poprosił, by dzieci zrobiły takie zdjęcia u siebie w domach i przyniosły je na następne warsztaty. - Kilka fotografii było naprawdę bardzo ładnych - ocenia. Wykonałem odbitki. Będzie je można zobaczyć na wystawie w Ględowie. Myślę, że może warto wyróźnić jedno ujęcie. Na uznanie zasługuje zdjęcie Darii Sprenger.
Fotografowanie to uwaga na drugiego człowieka. Ciągle można podnosić własne umiejętności. Każdy ma smartfona. Na warsztatach fotografowano aparatami i także telefonami. Olek zwrócił uwagę, by pamiętać, by cyfrowe fotki nie przepadły gdzieś na komputerze. Warto wybierać najładniejsze i wykonać odbitki. - Sam teraz z tym walczę, bo widzę, ile zdjęć mam na dyskach i o nich nie pamiętam - mówi "Pomorskiej
Na warsztaty, dzięki gotowości Olka do ich poprowadzenia, zaprosili sołectwo Ględowo i Stowarzyszenie Uśmiech Dziecka. A Olek przyznaje - były krótkie i szybkie - więc jest otwarty na dalszą współpracę.
FLESZ: Autostrady, bramki, systemy płatności - jak ominąć korki?