Wielki Brat patrzy i słucha

Małgorzata Święchowicz
Uczniów Zespołu Szkół Elektronicznych w Bydgoszczy ma na oku Mariola Prejs.
Uczniów Zespołu Szkół Elektronicznych w Bydgoszczy ma na oku Mariola Prejs. Fot. Jarosław Pruss
Uczniowie w szkołach mają być teraz podglądani, podsłuchiwani i nagrywani. Cel jest szczytny, bo przecież chodzi o ich bezpieczeństwo.

Tylko czy cel uświęca środki?

Sprawa podglądania i podsłuchiwania uczniów już zaniepokoiła Helsińską Fundację Praw Człowieka. Elżbieta Czyż, ekspertka w dziedzinie praw dziecka, wysłała w tej sprawie list do ministerstwa edukacji. Obawy o łamanie konstytucji ma Michał Serzycki, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Poinformował MEN, że montowane w szkołach kamery z urządzeniami pozwalającymi rejestrować rozmowy mogą zostać uznane za nielegalne urządzenia podsłuchowe. A to z kolei może grozić procesami o ochronę dóbr osobistych.

Warto mieć oko w łazience
Jeszcze poprzedni rząd postanowił do końca roku wydać 49 mln złotych na dofinansowanie zakupu kamer, monitorów, rejestratorów. Nasz region dostanie z tego blisko 3 mln. Wystarczy, by opleść kamerami 342 szkoły.

Standardowy zestaw to dwie kamery, urządzenie rejestrujące obraz i dźwięk oraz monitor. Ale wiele szkół poprosiło o zestaw rozbudowany. Na przykład w toruńskim Zespole Szkół nr 14 planowali montaż aż 16 kamer - szkoła liczy 675 uczniów, zajmuje dwa budynki.

- Kamery powiesimy przy wejściu, na korytarzach - mówi dyrektor Elżbieta Małecka. Chce, żeby były tak ustawione, aby było widać, kto wchodzi i wychodzi z toalety. - Nie posuniemy się do tego, żeby montować kamery w łazienkach - zapewnia.

Choć ministerstwo edukacji tego nie zabrania - jeżeli w jakiejś szkole dyrekcja uzna, że warto mieć oko na to, co dzieje się w toalecie, to proszę bardzo. Zdaniem MEN nie wolno jedynie montować kamer w kabinach. No i niedopuszczalne jest montowanie ich w salach lekcyjnych. Jednak niektórzy i ten zakaz potrafili obejść.

W Zespole Szkół w Firleju pod Lublinem na okrągło pracuje 45 kamer - uczniowie są obserwowani nie tylko na korytarzach, ale i w bibliotece, świetlicy, także na lekcjach.

Nie ma takiego dysku
MEN zaleca, aby zarejestrowany obraz i dźwięk przechowywać w archiwum przynajmniej przez 30 dni.

- To niemożliwe. Żaden dysk tego nie pomieści. Trzeba byłoby to co tydzień przegrywać. Ale czy ja jestem od tego, żeby zakładać videotekę? - skarży się jeden z dyrektorów podbydgoskiej szkoły. Właśnie zlecił montaż ośmiu kamer, do tego kazał powiesić kilka atrap, żeby uczniowie jeszcze bardziej mieli się na baczności.

O tym, które urządzenia są prawdziwe, a które nie - wie tylko on, nie powiedział tego nawet swemu zastępcy. Nikt też nie jest wtajemniczany w to, po jakim czasie nagrany materiał będzie automatycznie kasowany.

W bydgoskim Zespole Szkół Elektronicznych od dawna obserwowane jest wejście do szkoły, korytarze, świetlica, sala gimnastyczna - w sumie w szkole i w internacie pracuje 25 kamer, a niedługo pojawią się dwie kolejne. Poza tym działa system kontroli dostępu - uczniowie mają karty chipowe i gdy wchodzą do szkoły, u woźnego na monitorze natychmiast pojawia się informacja, kto wchodzi, jak się nazywa, z której jest klasy.

- System kontroli dostępu nawet bardziej się sprawdza niż kamery - tłumaczy Roman Wojciechowski, dyrektor "elektronika". Choć te ostatnie pozwalają mu mieć baczenie na to, co dzieje się w szkole nawet wtedy, gdy już skończy pracę. Dzięki specjalnemu oprogramowaniu, może - będąc w domu - śledzić obraz z kamer.

Kiedyś na przykład "przyłapał" uczniów z internatu na łamaniu ciszy nocnej - kamera doskonale wychwyciła, jak pół godziny po północy, obwiązani ręcznikami przemykają z pokoju do łazienki.

Będzie bezdźwięcznie?
Chcieliśmy się dowiedzieć, czy resort edukacji zdaje sobie sprawę z tego, jaką machinę monitorującą mamy w szkołach - kilka dni temu zapytaliśmy o statystyki: ile placówek posunęło się do tego, by zawiesić kamery w klasach, ile w łazienkach.

Dotąd nie dostaliśmy odpowiedzi. Anna Żdan z Biura Prasowego MEN zdążyła nas tylko zapewnić, że biorąc pod uwagę zastrzeżenia Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, ministerstwo przygotuje projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego monitoringu. Prawdopodobnie uczniowie zyskają na prywatności tyle, że zniknie zapis o rejestracji dźwięków.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MarasK
Działa działa - jak rozpylili gaz łzawiący to w kilka godzin ich po nagraniach znaleźli
Zastanawia mnie tylko dlaczego nie wolno umieszczać kamer w salach (nie, żebym był za). Ma ktoś pomysł?
b
bltz
i jeśli chodzi o odtwarzanie nagrań to bardzo łatwo jest to zrobić... i z kamer jest pożytek... a jeśli nie wierzysz to przyjdź i się spytaj jak to działa, spytaj się uczniów czy czują się podglądani i podsłuchiwani
b
bltz
Ludzie jak nie byliście w elektroniku to nie komentujcie. Spytajcie się uczniów czy im to przeszkadza. Mi osobiście nie przeszkadza (jestem uczennicą elektronika) i uważam że to bardzo dobry pomysł z kamerami. Jak dla mnie w szkole może być nawet 50 kamer.
o
on
niestety super państwo(UE) chce mieć kntrole nad wszystkim i wszystkimi i zamiast inwestować w pomoce naukowe to wolom kamery z których niema pożytku
b
bububu
buhehe i po co to w elektroniku jak nawet nie idzie otworzyc nagran, kiedys kogos pobili i co nic bo sie na zapisalo
(Anonimowy)
Czyli autorytet anuczycieli legł w gruzach. Zastąpią go kamery inwigilujące wszystkich dookoła i jeszcze podsłuchujące.Budujemy państwo ludzi zastraszonych, szpiegowanych, nie ufajacych sobie nawzajem. I wszystko DLA NASZEGO DOBRA.Dokad to zmierza?
Dodaj ogłoszenie