Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Właścicielka hostelu na Wyżynach w Bydgoszczy oskarżona. W pożarze życie straciły 4 osoby

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
W procesie dotyczącym okoliczności pożaru z 2022 roku będzie odpowiadała właścicielka posesji przy Jarze Czynu Społecznego
W procesie dotyczącym okoliczności pożaru z 2022 roku będzie odpowiadała właścicielka posesji przy Jarze Czynu Społecznego Arkadiusz Wojtasiewicz/zdjęcie archiwalne
W marcu w bydgoskim sądzie rozpocznie się proces Magdaleny U., właścicielki domu przy ulicy Jar Czynu Społecznego. To tam w 2022 roku wybuchł pożar, w wyniku którego zmarły cztery osoby, w tym roczne dziecko. To już drugi pożar na tej samej posesji. Poprzedni miał miejsce w 2011 roku.

W akcie oskarżenia, jaki prokurator skierował do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy wskazano kilkanaście osób, których życie, zdaniem śledczych, zostało narażone w wyniku pożaru w hostelu przy Jarze Czynu Społecznego.

Przed sądem odpowie Magdalena U., właścicielka nieruchomości, która ma

zarzuty, między innymi sprowadzenia zagrożenia katastrofy.

Prokuratura obwinia ją o szereg zaniedbań, w tym dotyczących niezachowania odpowiednich przejść do wyjść ewakuacyjnych.

Płomienie zabrały życie czterem osobom

- To nie jest hostel. Po prostu wynajmuję lokale indywidualnie, to prywatny dom - utrzymuje Magdalena U. - Wcześniej nikogo nie obchodziło, czy są odpowiednie przejścia, czujniki dymu i inne zabezpieczenia.

Przypomnijmy, że pożar wybuchł 24 sierpnia 2022 roku. Zginęły 71-letnia kobieta, jej roczna wnuczka oraz mężczyzna. Do szpitali przewieziono w sumie 13 osób, w tym dwóch strażaków. Trzy osoby były w stanie zagrażającym życiu. Mieszkańcy, którzy wyszli bez szwanku, zostali przewiezieni do schronisk dla bezdomnych kobiet i mężczyzn. Kilkanaście dni później w specjalistycznej klinice leczenia oparzeń zmarła kolejna poszkodowana w tym zdarzeniu.

Dwa dni po tragicznym w skutkach pożarze policja zatrzymała w tej sprawie 75-letniego Andrzeja D. Postępowanie prowadzone było w kierunku art. 163 paragrafu 4 Kodeksu karnego, który mówi o spowodowaniu "zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób w postaci pożaru, którego następstwem jest skutek śmiertelny". Starszy lokator trafił do aresztu.

Dwa śledztwa, jedno umorzone

Początkowo dociekano, czy zarzewiem ognia mógł być niedopałek papierosa. Analizowana była również wersja, według której doszło do zapalenia się telewizora. Ostatecznie prokuratura nie zebrała dowodów obciążających 75-latka. Kluczowa była tu opinia biegłego z dziedziny pożarnictwa. Nie udało się jednoznacznie wskazać, co stało się przyczyną pożaru. Mężczyzna został wypuszczony z aresztu, a postępowanie, w którym występował jako obwiniony, umorzono.

W uzasadnieniu zamknięcia śledztwa wobec D., znalazł się zapis, że nie udało się wykluczyć innych niż wskazane przyczyn pożaru. Uwaga prokuratury skupiła się na właścicielce posesji. Postępowanie zakończono 29 grudnia 2023 roku. Pierwsza rozprawa przed sądem ma odbyć się 20 marca.

Z nieoficjalnych informacji, które dotarły do redakcji, wynika że rzekomo przy Jarze Czynu Społecznego w dalszym ciągu prowadzona jest "działalność hostelowa". Z zewnątrz, od strony ulicy nie widać już żadnych zniszczeń. Wejścia na teren posesji broni solidna, obudowana brama z wideofonem.

- Tam, gdzie był pożar, nikogo nie ma. Te pomieszczenia są nieużywane - mówi Magdalena U.

- Ale w ogóle tu przebywają najemcy? - pytamy.

- Wynajmuję tylko prywatnie kilku osobom.

Właścicielka tłumaczy, że do czasu pożaru "nikt się nie interesował" warunkami mieszkalnymi, względami przeciwpożarowymi, itd. - Przywozili tu osoby bezdomne, MOPS (Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, red.) przysyłał tu ludzi - tłumaczy dodając, że pobyt najemców był opłacany przez instytucje publiczne i m.in. przez "różne bractwa więzienne".

Po tragedii równolegle z prowadzonym śledztwem w sprawie karnej, swoje działania podejmował Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy. - Wskazano, co trzeba tu zrobić, naprawić. Odbioru jeszcze nie było, bo prace są w toku, ale tam, gdzie się paliło, nikogo nie ma - dodaje kobieta.

Ogień przed 13 laty

To nie pierwszy raz, kiedy na posesji doszło do pożaru. Poprzednio wybuchł w maju 2011 roku. Informowaliśmy o tej sprawie. na miejscu spotkaliśmy świadków, którzy opowiedzieli o okolicznościach zdarzenia.

- Obudził mnie swąd - mówiła sąsiadka. - Gdy tylko ujrzałam przez okno łunę, zadzwoniłam po straż pożarną.

Gdyby nie reakcja mieszkanki, ogień strawiłby doszczętnie budynki. Tamtej nocy wiał silny wiatr. Z ogniem walczyło siedem zastępów strażaków. Akcja gaśnicza rozpoczęta w nocy, przeciągnęła się do godziny 7 rano. Spłonął dach i pomieszczenia na piętrze w dwóch szeregowych budynkach w podwórzu.

W tej sprawie też trwało śledztwo. A okoliczni mieszkańcy tworzyli własne teorie na temat przyczyn pożaru. Większość wiązała go z lokalem "Biznesmen Club", działającą wtedy w zabudowaniach na tyłach posesji.

- Na szczęście moja rodzina nie ucierpiała w tym pożarze - mówił Jan Śliwiński, ówczesny właściciel posesji. Zapewniał, że gdy doszło do pożaru, klub już nie funkcjonował. - "Night Club" w podwórzu nie istnieje od października (2010 roku, red.). Przynajmniej ja już go nie prowadzę. Teraz mam tam dzierżawcę. Nigdy nie miałem wrogów. Nie sądzę, żeby to było podpalenie. Strażacy mówili, że mogło dojść do zwarcia instalacji. Może zapalił się czajnik elektryczny?

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska