W ogłoszonym przez marszałka konkursie na rozwiązywanie problemów alkoholowych startowało 38 organizacji: 12 z Bydgoszczy, 10 z Torunia i tylko trzy z Włocławka.
Niewiele wniosków z naszego miasta złożono także na szereg pozostałych konkursów. Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego są tym zaniepokojeni. Beata Krzemińska, rzecznik UM mówi, że winę za to, iż włocławskie organizacje nie korzystają z możliwości pozyskania pieniędzy z "zewnątrz" ponoszą również władze miasta. Jej zdaniem lokalni samorządowcy, którym znacznie łatwiej dotrzeć do miejscowych organizacji, powinni pomóc stowarzyszeniom w wyścigu po finansowe wsparcie.
Trzeba popracować, aby to zmienić, chyba żadnemu regionowi pieniądze nie potrzebne są tak bardzo, jak właśnie Włocławkowi - przekonuje rzecznik Krzemińska. My zaczęliśmy organizować więcej spotkań, konferencji, konsultacji dla włocławskich organizacji pozarządowych. Monika Budzeniusz, rzecznik Urzędu Miasta odbija piłeczkę twierdząc, że to Urząd Marszałkowski powinien zadbać o skuteczniejsze informowanie o konkursach.
Popiera ją Mariola Jarzembowska, zastępca naczelnika Wydziału Promocji Zdrowia i Polityki Społecznej. - Do nas w ubiegłym roku wpłynęło siedemdziesiąt sześć ofert na działania związane z przeciwdziałaniem narkomanii, podczas gdy do Urzędu Marszałkowskiego tylko trzy - podkreśla M. Jarzembowska. Jej zdaniem to dowód na to, że ratusz lepiej dba o informowanie stowarzyszeń. - Trudno mi ocenić, dlaczego organizacje niechętnie startują w konkursach organizowanych przez marszałka, my nie mamy sobie nic do zarzucenia - wyjaśnia wicenaczelnik.
Iwona Kotuła, prezes stowarzyszenia pomocy dzieciom i dorosłym z niepełnosprawnością intelektualną "Oligo" wyjaśnia, że przeszkodą w ubieganiu się o dodatkowe pieniądze jest nie tyle brak informacji o konkursach, co
nadmierna biurokracja.
- Wypełnianie wniosków to skomplikowane zadanie, łatwiej radzą sobie z tym duże organizacje, mające pracowników etatowych - tłumaczy prezes Kotuła. "Oligo "w ubiegłym roku startowało w konkursach organizowanych zarówno przez prezydenta, jak i marszałka. Wszystkie złożone do ratusza wnioski o pomoc, odrzucono z powodu błędów formalnych. Jak przekonuje prezes, gdyby organizacja miała więcej czasu na ich wypełnienie, lub gdyby mogła liczyć na czyjąś fachową poradę, braków by nie było. O tym, że problem zbyt małej liczby wniosków na konkursy można rozwiązać przekonana jest także Irena Nowakowska, ze stowarzyszenia "Kolorowe sale dla chorych dzieci". Jej zdaniem wystarczy uprościć wnioski i stworzyć etat dla specjalisty, który pomagałby je wypełniać.