Wpisali mi się żołnierze

BOGUMIŁ DROGORÓBZaktualizowano 
18-letnia Małgorzata Nowakowska (pierwsza z prawej)  przeszła w 1933 r. szkolenie PCK w Szkole Wydziałowej  przy ul. Konarskiego (dziś mieści się tam ?gastronomik?).  Doświadczenia z kursu wykorzystała sześć lat poźniej  opiekując się rannymi żołnierzami. Na zdjęciu idzie ulicą  przy szkole z koleżankami (od lewej): Barbarą Michalską,  Zofią Smolińską i Anetą Rogozińską.
18-letnia Małgorzata Nowakowska (pierwsza z prawej) przeszła w 1933 r. szkolenie PCK w Szkole Wydziałowej przy ul. Konarskiego (dziś mieści się tam ?gastronomik?). Doświadczenia z kursu wykorzystała sześć lat poźniej opiekując się rannymi żołnierzami. Na zdjęciu idzie ulicą przy szkole z koleżankami (od lewej): Barbarą Michalską, Zofią Smolińską i Anetą Rogozińską.
Nasza siostrzyczka Czerwonego Krzyża chętnie nam zda się przychylić nieba - wpis na pożółkłej kartce z wojennego pamiętnika przypomina byłej sanitariuszce historię sprzed 66 lat.

     Pięć dni przed wybuchem wojny jej rodzice - Teofil i Weronika Nowakowscy wyjechali do Warszawy, do najstarszego syna Wiktora. 1 września została sama w kamienicy na rogu Pomorskiej i Chrobrego.
     Sama wobec najazdu
     
Małgorzata Nowakowska, rocznik 1915, ukończyła Szkołę Wydziałową przy ul. Konarskiego. Była najmłodsza w rodzinie, zatroskana o rodziców, którzy nie przeczuwali złego. - Sama w czteropokojowym mieszkaniu. Strasznie się bałam, zaczęłam płakać. Poszłam do sąsiadki Anny Bonin, żeby doradziła, co robić. Chciałem jechać do Warszawy i ona przytaknęła - wspomina Małgorzata. - Zaczęłam się pakować. Uzbierało się tego dwie walizy. Przewiesiłem je paskiem przez plecy i puściłam się schodami. Zeszłam na parter. Sąsiad z dołu Wacław Sajdak spojrzał na mnie z politowaniem. "Wracaj do siebie i czekaj na rodziców" zadecydował za mnie. Wróciłam z płaczem. Noc przespałam u pani Bonin.
     _Minęło kilka dni, gdy do Boninowej przyszedł znajomy lekarz. Miasto zajęli już Niemcy, a on szukał dziewczyn, które pracowałyby w polskim szpitalu. Brakowało pielęgniarek. - _Zgłosiłyśmy się we dwie z Hildą, córką Boninowej.

     Nie mogłam płakać
     
Szpital garnizonowy mieścił się przy ul. Jagiellońskiej, dziś jest tam Collegium Medicum UMK. Trafia do niego w połowie września. Wprawdzie była przeszkolona w PCK w drużynach pomocniczych, ale o pracy pielęgniarki wiedziała niewiele. Od razu jednak musiała opiekować się rannymi żołnierzami września.
     - Dostałam salę, dwudziestu pięciu pacjentów i przykazania ordynatora Chełkowskiego. Tak się zaczęło. Najgorsze na początku było zmienianie opatrunków. Przywozili ich z frontu, bandaże zaschnięte jak skorupy. Rozrywałam je zamykając oczy. Nie mogłam patrzeć, ale też nie mogłam płakać patrząc na ich łzy i ból.
     **_Żołnierskie słowa
     Pamiętnik Małgorzaty jest niewielki, mieści się w dłoni. Na tych kartkach żołnierze zapisali słowa wdzięczności.
     "Milutkiej siostruni wpisuję się na pamiątkę na tym skrawku papierku, która ze szczerem zamiłowaniem i obowiązkiem dla Ojczyzny darzyła mnie swoją pielęgnacją w tutejszym szpitalu. Mam dług wdzięczności. Alek Szczygieł, 4 X 1939."
     "Cokolwiek bądź spotka Cię w życiu - bądź zawsze wierna ideałom Polki. Józik Podściański. Szpital garn. w listopadzie."
     "Z pogodnym uśmiechem idź w życie. Nie wolno ci tracić nadziei we własne siły. Pamiętaj, że tylko głęboka wiara może przywrócić nam pogodną przyszłość. Dzielnej dziewczynie - Mika. Wrzesień 1939."
     "Jest jedna rzecz, przez którą można zajrzeć w głąb człowieka; taka mała, słona kropelka, która czasem potoczy się po policzku. Blondas. 4 listopad 1939."
     "Gdy ranny okrutnie wpadłem do niewoli, myślałem zawczasu o ciężkiej mej doli, lecz tu zła dola nie była smutna, nie była w naszym szpitalu okrutna, nasza siostrzyczka Czerwonego Krzyża, chętnie nam zda się przychylić nieba, tu opatrunek, tu da wody z sokiem, a tu wesoło pogada z chłopakiem, cześć jej zasługom i ofiarnej pracy, tak powinni pracować wszyscy Polacy. Ratajczak Jan, w październiku 1939."
     "Pannie Małgosi, która okazała się prawdziwą Polką, bo podchodziła do wszystkich z sercem. Dr Edmund Dzionara, szpital garnizonowy."
     
- Moja służba w szpitalu skończyła się w grudniu. Szpital przejęli Niemcy. Pytali, czy będę nadal pracować. Nie zgodziłam się. Już mnie tam nie ujrzeli._
     Małgorzata Drogorób, rocznik 1915, z domu Nowakowska, jest moją matką. W tym roku skończy 90 lat.
     **

polecane: FLESZ: Smartfony zamiast kas fiskalnych.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3