Teren gminy jest szczególny - rozległy i oddalony od Chojnic. Gdyby nie ochotnicy, system byłby pewnie niewydolny. W dużej mierze to właśnie dzięki strażakom z gminy mieszkańcy mogą być pewni, że w razie czego zostanie udzielona im profesjonalna pomoc.
>> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<
A do tego ochotnicy zrzekają się diet i to z tych zgromadzonych funduszy kupowany jest także potrzebny sprzęt, jak na przykład węże. Dodajmy, to także gminny samorząd corocznie wydaje całkiem spore środki na utrzymanie jednostek we wszystkich miejscowościach. Większe gminy - samorządy w miastach powiatowych - jak Chojnice - takich wydatków nie mają.
Na inwestycję czekają choćby druhowie z Krzyża. Mają jelcza, którego udało się nabyć za stosunkowo niewielkie pieniądze. Korzyść jest, bo w gminie jeszcze tylko jedna jednostka ma tego typu samochód. Niestety, wóz jest na tyle duży, że z obecnej remizy trzeba go wyprowadzać, by strażacy mogli się w jej środku przebrać. Jest w niej za mało miejsca. Budowa nowej remizy to pilna potrzeba i nic nie ma tu do rzeczy, że jednostka w ub.r. wyjeżdżała cztery razy.
Na jednej z komisji rady miejskiej pojawiły się nawet wątpliwości, czy takie rozdrobnienie jednostek nie jest zbyt wielkie. Andrzej Kuchenbecker, komendant OSP, natychmiast je rozwiał - Krzyż jest centralnie usytuowany w lasach i w razie nagłej akcji tamtejsza jednostka będzie szybciej na miejscu. A takie jednostki pełnią też inną rolę - bo oprócz gaszenia pożarów, są aktywne w sołectwie.
Info z Polski - 27.07.2017