Z kart historii Inowrocławia. Wizyty ważnych oficjeli w kujawskim grodzie

Piotr Strachanowski
Najważniejszym dygnitarzem, który w czasach PRL-u odwiedził Inowrocław był Edward Gierek, I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Z archiwum autora
Dziś o wizytach ważnych dygnitarzy w Inowrocławiu. Przesadą byłoby twierdzić, że miasto pod tym względem szczególnie hołubiono. Tych wizyt nie było w końcu aż tak wiele. I nie wszyscy zapowiadani oficjele ostatecznie tutaj - ku ogólnemu ma się rozumieć rozczarowaniu - docierali. Przypominamy tekst opublikowany w "Gazecie Pomorskiej" w 2017 r.

Zobacz wideo: Duże zmiany w prawie drogowym od czerwca 2021 roku!

Zacznijmy ten krótki przegląd od Józefa Piłsudskiego. Zapowiadano jego wizytę w 1927 r., ale nie doszła do skutku. Być może z uwagi na okazywaną przez marszałka Wielkopolsce i Kujawom (i vice versa) niechęć. Podobnie nie dojechał w 1934 r. prezydent Ignacy Mościcki. Jemu jednak na przeszkodzie stanęło zamieszanie po zabójstwie ministra Pierackiego, do czego doszło akurat w przededniu wizyty.
"Dziennik Kujawski" z 12 kwietnia 1936 r. Tak 85 lat temu inowrocławianie ogłaszali się w gazecie [zdjęcia]

Koleją i limuzyną przyjeżdżali dygnitarze do Inowrocławia

Przez Inowrocław "śmignął" natomiast Ignacy Jan Paderewski. W grudniu 1918 r. przyszły premier jechał koleją, ale - choć gorąco witany - nie opuścił peronu, ani tym bardziej dworca.

Z grona innych dostojników II RP dwukrotnie - ale nie koleją, a limuzyną - zawitał tu Felicjan Sławoj Składkowski. Najpierw jako minister spraw wewnętrznych, a 15 kwietnia 1937 r. już jako premier. Źródła historyczne milczą, czy znany z osobliwego zamiłowania do sanitariatów generał wizytował nasze "sławojki", ale wiadomo, iż opuszczając magistrat wręczył prezydentowi Jankowskiemu kilkusetzłotową premię. Suponować zatem można, iż był z wizyty kontent.

Premierzy i prymasi w Inowrocławiu

Gościliśmy nominalne głowy PRL-u, czyli przewodniczących Rady Państwa: Aleksandra Zawadzkiego (w 1958 i 1960 r.) i Henryka Jabłońskiego (w 1984 r. na obchodach 800-lecia Inowrocławia dekorował sztandar miasta Komandorią OOP). Z ówczesnych premierów był Edward Osóbka-Morawski (z tzw. rządu tymczasowego), który w 1945 r. przemawiał płomiennie na Rynku.

A spośród prawdziwych "władców PRL-u", czyli I sekretarzy PZPR, był tylko Edward Gierek. 30 sierpnia 1978 r. wizytował budowę M-II i hutę "Irenę" i zajechał na Osiedle Piastowskie, gdzie "spontanicznie" zgromadzeni obywatele złożyli mu należne hołdy. Nie przyjechał tow. "Wiesław", ani też Wojciech Jaruzelski, choć ten miał być na otwarciu sanatorium "Kombatant" w 1987 r. Był za to wcześniej - w 1974 r. jako minister obronny narodowej - w koszarach 2 Pułku Komunikacyjnego. Podobnie zresztą jak jego poprzednik - marszałek Marian Spychalski, który zjawił się tam w 1964 r.

Dostojnikami "sypnęło" po 1989 r. Przyjechali do Inowrocławia prezydenci Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa (już jako były), Ryszard Kaczorowski (ostatni "londyński") i 14 października 2013 r. Bronisław Komorowski. Byli też premierzy: Hanna Suchocka i Jerzy Buzek, także marszałkowie Sejmu i Senatu.

Przybywali rzecz jasna dostojnicy Kościoła, by wymienić chociażby tylko prymasów Polski. Przed wojną kard. August Hlond w czerwcu 1927 r. inaugurował VIII Zjazd Katolicki, a po wojnie kilka razy przyjeżdżał kard. Stefan Wyszyński i wielokrotnie kard. Józef Glemp, potem abp Józef Kowalczyk, a teraz abp Wojciech Polak.

No i ten Czołgosz. Emigrant z rodziny pochodzącej z Inowrocławia pozbawił życia prezydent USA Williama McKinleya

A w czasach dawnych? Brak tu miejsca, by opisać wizyty królewskie i książęce, wspomnę tylko, że z 18 na 19 sierpnia 1807 r. w zajeździe "Pod Czarnym Orłem" (przy dzisiejszej ul. Świętokrzyskiej) nocował Napoleon Bonaparte.

A inni - że tak powiem - "cudzoziemcy"? Cóż, pociągiem do kwatery w "Wilczym Szańcu" wielokrotnie przez Inowrocław jechał Adolf Hitler. Pewnego zaś razu jego pancerny eszelon zatrzymał się na dworcu. Ponoć wagon z Hitlerem nie stanął przy peronie, ale dopiero na wysokości huty szkła. Führer - powtórzę: ponoć - wyszedł z salonki, spojrzał w lewo, spojrzał w prawo, zaczerpnął powietrza, zrobił w tył zwrot i tyle go widziano!

I już z zupełnie innej beczki, to wspomnę, że szczególne kontakty z wysokimi sferami miał niejaki Leon Czołgosz, który 6 września 1906 r. w Detroit skutecznie zamachnął się na prezydenta USA Williama McKinleya. Rodzina Czołgoszów to ponoć byli emigranci z Inowrocławia. Ameryka chyba - miejmy taką nadzieję - Inowrocławiowi nie ma tego zamachu za złe, bo nieszczęsny Leon na szczęście urodził się już za "Wielką Wodą". I tam też w tej Ameryce się zmanierował, awansując na radykalnego anarchistę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie