- To przykre, gdy uniemożliwia się korzystanie z konta firmie, która próbuje wyjść na prostą, ma coraz więcej zamówień i robi wszystko, by utrzymać się na rynku. Ale najważniejsze, że miasto je odblokowało i można było przelać wynagrodzenia - cieszy się Paweł Nadolny, szef związków zawodowych w Fabryce Form Metalowych Formet.
Krzysztof Łukaszewicz, od trzech miesięcy prezes Formetu podtrzymuje, że miasto odmówiło pomocy jego firmie.
To nie urząd miasta jest winny
Beata Kokoszczyńska, rzecznik prezydenta Bydgoszczy twierdzi zaś, że zablokowanie przez Ratusz firmowego konta nie miało wpływu na niewypłacenie pensji pracownikom tej spółki. - Podatnik, czyli Formet, nie dopełnił obowiązku wynikającego z przepisów prawa i nie może przerzucać odpowiedzialności na organ podatkowy i egzekucyjny, czyli Urząd Miasta - twierdzi Kokoszczyńska.
- Poza tym zablokowanie kont spółki nie wstrzymuje możliwości dokonania bieżących wypłat wynagrodzeń. Mogło do tego dojść tylko na podstawie żądania spółki udokumentowanego np. bieżącą listą płac przedstawioną w banku. Poinformowaliśmy o tym księgową z Formatu. Szokujące jest, że prawnicy spółki nie znają obowiązujących przepisów i winą za niewypłacenie pracownikom bieżących wynagrodzeń próbują obarczyć Urząd Miasta.
Pomagaliśmy im!
Kokoszczyńska dodaje też, że miasto wielokrotnie pomagało Formetowi. Firma korzystała z ulg w spłacie zobowiązań podatkowych, m.in. odroczenia terminu płatności i rozłożenia ich na raty.
Jednak potrzebny był szum medialny, by odblokować konto i przelać ludziom pensje. I w tej sytuacji nie ma znaczenia, która ze stron sporu ma rację.
