100 lat to piękny wiek! - Życie miałem ciekawe - mówi Józef Kryszak

Jolanta Zielazna
Józef Kryszak w marcu  skończył 100 lat.  Wiersze zaczął pisać na emeryturze. Zrodziły się z obserwacji codziennego życia i przemyśleń. Jak choćby cytowany wyżej wiersz o strajkach z 1980 roku
Józef Kryszak w marcu skończył 100 lat. Wiersze zaczął pisać na emeryturze. Zrodziły się z obserwacji codziennego życia i przemyśleń. Jak choćby cytowany wyżej wiersz o strajkach z 1980 roku Jolanta Zielazna
Jestem pełnowieczny - mówi o sobie 100-letni Józef Kryszak. Cieszy się z każdego miesiąca ponad setkę. - Na razie organizm mam dobry, ale z chodzeniem ostatnio gorzej. Jeszcze pół roku temu poszedłem sam do sklepu. Teraz już tylko po ogrodzie i w domu spaceruję.

I zaznacza: - Nie skarżę się! Zdaję sobie sprawę, że 100 lat to piękny wiek.

Z lekkim żalem tylko dodaje, że przez całe życie przywykł do aktywności, a teraz musi się ograniczać. Działał społecznie, zajmował się sportem, prowadził oddział Związku Inwalidów Wojennych, z czego zrezygnował dopiero, gdy miał ponad 80 lat! - Teraz tylko telewizor mnie ratuje - mówi. Śledzi bieżące polityczne wydarzenia.

Już będąc na emeryturze spisał historię swojej rodziny i ułożył drzewo genealogiczne. Sam ma czworo dzieci, po tyleż samo wnuków i prawnuków.

Bieda hartowała

Na setne urodziny Józef Kryszak dostał od bratanka pięknie oprawioną kopię swojego aktu urodzenia, spisanego po rosyjsku. Borki koło Kalisza, gdzie się urodził, leżały w zaborze rosyjskim.

Z Bydgoszczą związany jest od lat 30. XX wieku. Jego życie to praca, praca i jeszcze raz praca.
Wychowywał się bez luksusów. - Bieda, bieda była - pokazuje zdjęcie rodzinnego domu - drewniany, pod strzechą. - Czekolady myśmy nie widzieli.

Nawet dyplom technika w zawodzie ślusarz-mechanik nie dawał pracy. Wstąpił do wojska (8 batalion pancerny w Bydgoszczy). Gdy go zwolnili poszedł do ochrony kolei. Bo lepiej płacili. W czasie wojny w Kaliszu i okolicy prowadził działania sabotażowe w porozumieniu z partyzantką.

Przeczytaj również: Najłatwiej jest dożyć setki kobietom z miast. Ale i mężczyznom się udaje. Jak to zrobić?

Rzutki, wygadany

Trudno powiedzieć, skąd wzięło mu się to zamiłowanie do społecznej aktywności. Może dlatego, że szybko się usamodzielnił, zamieszkał daleko od rodziny? Jako dwudziestokilkulatek przyjechał do Bydgoszczy. Z przerwą na czas wojny mieszka tu do dziś.

Wtedy, jeszcze jako kawaler, amatorsko grał w siatkówkę, uprawiał biegi. - Pisać lubiłem zawsze, czytać już tak nie - mówi. I to pisanie potem przełożyło się na wiersze. Część jest w rękopisach, część wyselekcjonowana i oprawiona.

Można powiedzieć, że pan Józef miał spotkanie autorskie - czytał swoje wiersze w Domu Dziennego Pobytu "Senior" w Bydgoszczy. Jest wnikliwym obserwatorem codziennego życia. Pisze o współczesnej emigracji za chlebem, urzędnikach, strajkach - przelewa na papier refleksje i komentarze na temat bieżących wydarzeń.

Po wojnie wrócił do pracy na kolei, ale już w warsztatach kolejowych w Bydgoszczy. Działał w Stronnictwie Pracy. Był delegatem na I powojenny kongres SP w Warszawie. - Rzutki byłem, wygadany, zakład skierował mnie, bym w sądzie reprezentował i bronił pracowników - wspomina. - Któregoś razu adwokat strony przeciwnej spytał mnie, czy jestem prawnikiem, bo dobrze sobie radziłem!

Zaangażowanie w chrześcijańską partię, jaką było Stronnictwo Pracy, nie uszło panu Józefowi na sucho. Karrnie zesłany do pracy w warsztatach w Gdańsku, potem straszony zsyłką na wschód, prześladowany. Jednak w ZNTK jako mistrz produkcji pracował do 1975 roku. Stamtąd odszedł na emeryturę. I szybko znalazł sobie pracę na pół etatu.

Zawsze znajdował sobie pasję. Był członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy, wrócił do sportu, ale już jako działacz (KS Brda), a nie zawodnik. Później przy Zarządzie Okręgowym ZIW był przewodniczącym komisji historycznej. Jest najstarszym bydgoskim kombatantem. W gablocie zgromadził wiele odznaczeń. Najważniejsze to Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, którym został uhonorowany w 2003 r.

Jem wszystko

Jako stulatek pan Józef ma się dobrze. Mieszka z rodziną syna, ale jest samodzielny. Czyta bez okularów. O operacji biodra w ubiegłym roku już zapomniał, przeziębienia leczy mlekiem z miodem i czosnkiem. - Jem wszystko prócz kamieni - żartuje, bo apetyt mu dopisuje. - Jestem stary? Jestem w pełnym wieku. I jestem zadowolony z życia .

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie