Wszystko zaczęło się w czwartek (5.11) około godz. 21.30, gdy na placu Skarbka w Toruniu został odnaleziony nieprzytomny 19-latek. Mężczyzna trafił do szpitala. - Wszystko wskazywało na to, że zażył jakąś niedozwoloną substancję, wobec czego do akcji wkroczyli kryminalni - wyjaśnia Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji.
Następnego dnia (06.11) dotarli do 22-latka, który w mieszkaniu na Starówce miał 98 sztuk dopalaczy - łącznie około 135 gramów oraz 5 gramów amfetaminy. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. - Okazało się, że dopalaczami handlował od 2014 roku. Sprzedał je co najmniej kilkudziesięciu osobom - mówi Dąbrowska.
22-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Może mu grozić od 2 miesięcy do 12 lat więzienia.