Ściągnęli czołówkę. Dobry żużel wrócił do USA

Billy Hamill startował w parze z Robertem Dadosem.
(fot. Maryla Rzeszut)
Zawody na zakończenie roku,w City of Industry zdominowali Amerykanie, a Hamill dotarł nawet do finału, gdzie był czwarty: za Billym Janniro, Gregiem Hancockiem i Ricky Wellsem.
Billy Hamill, byly indywidualny mistrz świata, tak gorąco rekomendował ten turniej, że udało się ściągnąć do USA światową czołówkę speedwaya, wraz z Hancockiem, z którym jeździł w Grand Prix jako Team Exide. Udało się ściągnąć na zawody około 4000 kibiców.
Tor The Grand Arena w City of Industry mierzy ponad 200 m. Radzili sobie na nim głównie Amerykanie i obeznani z ciężkimi technicznie torami żużlowcy z Wysp, jak Scott Nicholls (nowy nabytek GTŻ) czy Antonio Lindbaeck ze Szwecji.
- Najważniejsze, że po długiej przerwie światowa czołówka znów ścigała się w Stanach Zjednoczonych - cieszył się Hamill. - Turniej Monster to ważne wydarzenie dla żużla w USA. Przypomniał, jak widowiskowy i emocjonujący jest to sport. Startowali też młodzi zawodnicy. Jest nadzieja, że wielu młodych ludzi z zacięciem sportowym skieruje swoją uwagę na żużel, bo ten sport pozwala rozwijać możliwości - tłumaczył były grudziądzki żulowiec portalowi speedwaygp.com.
Czytaj e-wydanie »Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje