MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bójka przed lekcjami, walka w przerwie, kłótnia po szkole

Katarzyna Piojda, [email protected]
Europejskie badania pokazują, że rocznie agresji doświadcza średnio co 6. uczeń w szkole. Mali poszkodowani to dzieci w wieku 8-16 lat.
Europejskie badania pokazują, że rocznie agresji doświadcza średnio co 6. uczeń w szkole. Mali poszkodowani to dzieci w wieku 8-16 lat. sxc.hu
9- i 10-latek pobili się na szkolnym korytarzu. Tak mocno, że dyrekcja zadzwoniła po policję. Kilka godzin później, w tej samej podstawówce, 11-latek pobił 10-latkę. Znowu przyjechał radiowóz.

9-latek i o rok starszy znajomy (bo kumplami to chłopcy raczej nie byli) zaczęli się szarpać. Nauczyciel nie dał rady ich rozdzielić. Trzeba było wzywać pomoc. Wezwano też policję, bo okazało się, że jeden chłopiec jest ranny. Oprócz mundurowych, zjawili się rodzice chłopców. Ani jeden, ani drugi malec, nie chciał przyznać się, który zaczął. A tym bardziej, dlaczego. I do dzisiaj nie wiadomo, o co im poszło.

Krótko po tym, jak radiowóz odjechał z terenu szkoły, wrócił pod ten adres. Okazało się, że po paru godzinach doszło do kolejnej bójki. Tym razem to 11-latek uderzył o rok młodszą koleżankę. Dziewczynka - delikatnie mówiąc - odniosła obrażenia i to był powód, żeby funkcjonariusze pojawili się ponownie w podstawówce.

Inna szkoła, ale przypadek podobny: dziewczyna, wzorowa uczennica, miała na pieńku z grupą dziewczyn, które chęcią do nauki nie pałały, za to do wagarów - jak najbardziej. Niby dla wygłupu, próbowały jej podpalić włosy. Próba okazała się skuteczna.

8-latek z tzw. trudnej rodziny też już dał się we znaki koleżankom i kolegom z pierwszej klasy. Ma na koncie wymuszenia. A konkretnie: wymuszenia śniadań. Malec żądał od nich, żeby mu wydawali swoje śniadania. Nauczycielka zorientowała się, co się dzieje, dopiero po kilku takich akcjach. Dziewczynka przyszła z płaczem i jej powiedziała.

Przeczytaj także: Ponad 600 interwencji z powodu przemocy w rodzinie. Ofiar przybywa
Scenariusz jest zazwyczaj podobny: nauczyciele próbują rozdzielić dzieci. Gdy nie udaje im się, proszą o interwencję dyrekcję. Gdy ta też jest bezsilna, trzeba wezwać policję. Przyjeżdżają mundurowi. I co? - Działamy zgodnie z ustawą o postępowaniu w sprawach osób nieletnich, tzn. zależnie od tego, jakiego przewinienia dopuścił się malec - mówi mł. asp. Przemysław Słomski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. I dalej: - W każdym komisariacie znajduje się zespół prewencji kryminalnej do spraw osób nieletnich i patologii. W tych zespołach są policjanci oraz pracownicy cywilni policji. Zajmują się między innymi profilaktyką wśród dzieci i młodzieży.

Odwiedzają szkoły i prowadzą zajęcia profilaktyczne, choćby o tym, jak bezpiecznie zachowywać się np. na wakacjach albo przechodząc na drugą stronę ulicy.

Prelekcje prelekcjami. Pogadanki pogadankami, ale... - Gdy dostajemy sygnał o tym, że dziecko w szkole coś przewiniło albo przejawia demoralizację, czyli np. pali papierosy, przeklina lub pije alkohol, wkraczają policjanci albo pracownicy policji ze wspomnianego zespołu prewencji - wyjaśnia Słomski.

W rzeczywistości to w gimnazjach sytuacja przedstawia się najgorzej. Zdecydowanie najgorzej. A przecież wiele gimnazjów wchodzi w skład zespołów szkół. Dlaczego to w gimnazjach przemocy jest najwięcej? - To szkoły o stosunkowo krótkim, jak na dzieci w wieku 13-16 lat, cyklu kształcenia - odpowiada pedagog. Ekspert kontynuuje: - Nowa szkoła, nowi znajomi, nowe przedmioty, nowe wymagania. Tych nowości jest tyle, że dzieci się gubią albo, nie radząc sobie z tym wszystkim, stają się agresywne. Efektem są choćby bijatyki, nawet bez powodu. No a do tego trudny okres dorastania.

- U nas jest spokojnie - zapewnia Andrzej Wojtyna, dyrektor Gimnazjum nr 27 przy ul. Kruszwickiej. - Sięgam pamięcią kilka lat wstecz i nie przypominam sobie, żeby u nas interweniowała policja, bo uczniowie coś przeskrobali. Bo zazwyczaj ta nie przyjeżdża. Nie jest wzywana.

Konflikt wybuchł w szkole i na poziomie szkoły powinien zostać rozwiązany. Tak przeważnie podchodzą szkoły do sprawy. Dzieciaki, nawet 8-latki, mają na koncie kradzieże, wymuszenia i pobicia. Oprócz śniadań, wymuszają od rówieśników - albo od młodszych uczniów - telefony komórkowe, piórniki czy pieniądze. Zdarzyło się, że trzecioklasista ukradł trzecioklasiście komórkę oraz i-pada. Mały winowajca zagroził poszkodowanemu, że jeżeli ten piśnie słówko, jeszcze popamięta.

Kopią, biją, walczą, szarpią za włosy, drą ciuchy, kradną i obrzucają się wyzwiskami albo po prostu: dokuczają, nie tylko chłopcy. - Zgłoszeń dotyczących zdarzeń z dziewczynami w rolach głównych jest mniej, ale dziewczynki potrafią być o wiele bardziej brutalne - mówi pedagog jednej ze szkół.

Przemoc jest nie tylko fizyczna. Ta psychiczna też boli. Czasem nawet o wiele bardziej niż pobicie. Wystarczy jedno słowo, które może wywołać lawinę zła. "Śmierdzisz", "Jesteś biedny", "Masz buty z rynku" albo "A ciebie nie stać na korepetycje". To wystarczy, żeby uczeń poczuł się urażony i stał się ofiarą przemocy psychicznej. Nie tylko w podstawówkach, gimnazjach, liceach, zasadniczych zawodówkach i technikach dochodzi do bójek, rozbojów, kradzieży. Na sumieniu W ośrodkach dla "trudnej" młodzieży podobne akty też występują. Często. - Wzrasta liczba dzieci powyżej 14. roku życia, które trafiają do nas, a już mają na sumieniu konflikt z prawem - zauważa Krzysztof Jankowski, dyrektor Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. Rocznie w samym BZPOW Bydgoszczy jest około 20 takich małolatów.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska