Brodnicki "Reksio". Tu pomagają psom po przejściach

AB
- Sara jest u nas od czerwca. Wcześniej nie miała lekkiego życia - mówi Mariusz Sarnowski, który w schronisku zajmuje się interwencjami
- Sara jest u nas od czerwca. Wcześniej nie miała lekkiego życia - mówi Mariusz Sarnowski, który w schronisku zajmuje się interwencjami AB
W trakcie wakacji wiele psów wyrzucanych jest na ulicę. Dlaczego? Bo właściciel chce wyjechać na wczasy lub za granicę. Losem psa nie zawraca sobie głowy.

Brodnickie schronisko dla zwierząt "Reksio" działa od września 1994 roku i jak się okazuje - jest bardzo potrzebne. Przywiązane do drzewa w lesie, wyrzucone z samochodu na drodze, czy też po prostu zostawione na pastwę losu - tak traktuje się zwierzęta. To jeszcze nie wszystko. Wiele z nich jest głodzonych i okrutnie bitych.

- W tym roku mieliśmy bardzo dużo zgłoszeń dotyczących bezpańskich psów - mówi Mariusz Sarnowski, który w schronisku zajmuje się interwencjami. - Ludzie już nawet nigdzie ich nie wywożą, tylko po prostu zostawiają w domu na pastwę losu. Na przykład w Nowym Mieście Lubawskim kobieta porzuciła sukę imieniem Majka i wyjechała za granicę, a pies błąkał się samotnie.

Czytaj także: Wyrzucają psa z samochodu, albo przywiązują do drzewa i zostawiają

Majce udało się pomóc, bo sąsiedzi w porę zawiadomili policję. Mniej szczęścia miała odnaleziona zimą bokserka. Jak wspomina pan Mariusz - widział już wiele krzywd wyrządzonych zwierzętom, ale na tego typu widok nie był przygotowany. - Suka rasy bokser została znaleziona w Szafarni. Wyglądała dosłownie jak szkielet i nie chciała jeść. Nie wiedzieliśmy co mamy z tym zrobić, więc weterynarz wykonał prześwietlenie. Okazało się, że miała jelita pełne kory, plastikowych butelek, nakrętek i kawałków rur PCV, które uszkodziły jej wnętrzności. Niestety nie udało się jej uratować - wspomina ze smutkiem pan Mariusz.

Sytuacja bokserki jest przykładem nie tylko ludzkiego bestialstwa, lecz także całkowitej znieczulicy. Jak się bowiem okazuje mieszkańcy Szafarni wiedzieli o niej od lata, podczas gdy schronisko zostało zawiadomione dopiero zimą. Tego typu historii jest więcej. W Gorzechówku za znęcanie się nad psem właściciel niedawno usłyszał wyrok. Kara grozi także mieszkańcowi Radoszk, który głodził dwa psy, a jednego z nich bił do tego stopnia, że poważnie złamał mu nogę.

Choć okrucieństwo ludzkie nie zna granic, to znajdują się także tacy, którzy chętnie zaofiarują pomoc. Brodnickie schronisko przyjmuje niepotrzebne innym właścicielom budy dla psów, smycze czy żywność. Tego typu sprzęt może przydać się tym zwierzętom, które nie mogą liczyć na odpowiednią opiekę ze strony swoich panów. Poza tym chęć pomocy oferują zgłaszający się do schroniska wolontariusze, którzy sprzątają klatki, karmią psy i wyprowadzają je na spacer. Ich zadaniem jest także robienie zdjęć i umieszczanie ich w internecie, dzięki czemu wiele spośród bezdomnych psów znalazło już swoich nowych panów.

Czy każdy może zaadoptować psa? Jak się okazuje wcale nie jest to takie łatwe. - Już na pierwszy rzut oka wiem, kto naprawdę kocha zwierzęta i szuka przyjaciela, a kto ma wyłącznie chwilowy kaprys i chce zaspokoić zachciankę - informuje nas pan Mariusz. - Wiele razy bowiem zdarzało się, że adoptowane psy do nas wracały. Rodzice powinni zdawać sobie sprawę z tego, że zwierze nie może być zabawką dla ich dziecka. Pies wymaga opieki i troski.

Brodnickie schronisko apeluje zatem o odrobinę miłości dla naszych czworonożnych przyjaciół. Więcej na www.reksio.cdmedia.pl.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie