Postępowanie, które się zakończyło było pokłosiem skargi złożonej przez mieszkankę Niedzielisk. Kobieta (matka pani młodej) domagała się w niej wyjaśnienia powodów kontroli drogowej przeprowadzonej przez policjantów z brzeskiej drogówki.
Pod koniec września funkcjonariusze zatrzymali do kontroli drogowej orszak ślubny i drobiazgowo skontrolowali kierowcę limuzyny, która wiozła nowożeńców.
Powodem zatrzymania była chęć ustalenia danych personalnych kierowcy motocykla, który jechał przed orszakiem. Policjantom nie spodobało się, że na publicznej drodze wykonywał on akrobacje na tylnym kole jednośladu.
W rewanżu kontrola
Motocyklista nie zatrzymał się do kontroli, funkcjonariusze próbowali więc ustalić jego dane wśród pasażerów jadącej za nim limuzyny. Ponieważ nic nie wskórali, w rewanżu drobiazgowo skontrolowali samochód, którym z kościoła na przyjęcie weselne jechali państwo młodzi. Całe zdarzenie zostało sfilmowane przez gości weselnych. Nagranie trafiło do internetu. Na brzeską policję, a zwłaszcza policjantów prowadzących kontrolę, posypała się fala hejtu. Oburzeni byli też weselnicy. Rozgoryczona zachowaniem funkcjonariuszy mama pani młodej w brzeskiej komendzie złożyła pisemną skargę.
Policja przeprasza, ale
Prowadzone przez cztery tygodnie postępowanie wykazało, że Funkcjonariusze nie złamali prawa. Interwencja została przeprowadzona prawidłowo.
- Bo przecież żadne przepisy nie zabraniają zatrzymywania orszaków ślubnych - zapewnia Ewelina Buda, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Brzesku.
Jednocześnie przyznaje, że w przypadku tej kontroli doszło do niepotrzebnego naruszenia zwyczajowych zasad, za które policja bardzo przeprasza. Dogłębna analiza interwencji wykazała także, że policjanci dopuścili się również kilku uchybień. To drobne rzeczy, ale takie, które nie powinny się wydarzyć. Przedstawicielka brzeskiej komendy nie chce jednak zdradzać, co to takiego.
- Mogę tylko powiedzieć, że obaj policjanci zostaną pociągnięci do odpowiedzialności służbowej - zapewnia rzeczniczka brzeskiej komendy.
Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że karą dyscyplinarną może to być rozmowa dyscyplinująca z jednoczesnym wpisem do akt personalnych.
Nigdy więcej!
Rodzina państwa młodych jest usatysfakcjonowana zakończonym postępowaniem.
- Przyjmujemy przeprosiny, już w tej chwili na całe to zamieszanie patrzymy z przymrużeniem oka, ale proszę mi wierzyć, kosztowało nas to sporo nerwów - przyznaje mama pani młodej.
Policjanci, wobec których było prowadzone to postępowanie, nadal pracują w brzeskiej KPP, nie byli też zawieszeni w czynnościach na czas prowadzonego postępowania.
- Trzymamy teraz za słowo komendanta, który obiecał, że zrobi wszystko by taka sytuacja się już nigdy nie powtórzyła - dodaje mieszkanka Niedzielisk.
WIDEO: Jak się tłumaczy policja?
Autor: Małgorzata Więcek-Cebula, Gazeta Krakowska